Rekordowy pogrom w wykonaniu Barcelony
Spotkanie Grupy A nie pozostawiało złudzeń co do faworyta, choć początkowo to Montada prowadziła 2:1, korzystając z chwilowej nieskuteczności rywali. Szybko jednak Barcelona przejęła kontrolę - odebrane piłki w obronie zamieniała na błyskawiczne kontry, a lewoskrzydłowy Daniel Fernandez Jimenez był w tych momentach bezlitosny. Sam zdobył dziewięć z pierwszych jedenastu bramek swojego zespołu, dwukrotnie przewyższając dorobek całej drużyny Montady w tym fragmencie gry.
Do przerwy Barcelona prowadziła już różnicą 15 bramek (23:8), a po wznowieniu gry nie zwalniała tempa. W 40. minucie wynik wynosił 33:8. Fernandez, po trafieniu jedenastej bramki, opuścił boisko, a pałeczkę przejęli Djordje Cikusa (10 goli) i Adrian Sola (11 goli). Barcelona operowała zaledwie dziesięcioma zawodnikami w rotacji - Dika Mem i Timothey N'Guessan oglądali spotkanie z trybun, a na boisko nie weszli m.in. Ludovic Fabregas i Blaz Janc.
Pobity rekord sprzed trzech lat
W 48. minucie przewaga wynosiła już 32 bramki - tyle samo, ile w rekordowym dotychczas zwycięstwie Barcelony w tych rozgrywkach, odniesionym nad meksykańskim Ministros w 2022 roku (50:18). Tym razem Katalończycy poszli o krok dalej, ostatecznie triumfując 51:15. To jednocześnie trzeci przypadek w historii, gdy Barcelona przekroczyła granicę 50 zdobytych bramek w jednym meczu MŚ klubów.
- Fernandez Jimenez - 12 bramek
- Adrian Sola - 11 bramek
- Djordje Cikusa - 10 bramek
Zawodnik meczu: Djordje Cikusa (FC Barcelona)
Co dalej?
Barcelona kończy fazę grupową z kompletem zwycięstw i bilansem bramkowym +57 - najlepszym spośród wszystkich uczestników turnieju. W czwartek zmierzy się z Veszprémem w finale Klubowych Mistrzostw Świata IHF 2026.
Montada natomiast wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w tych rozgrywkach. Marokańczycy zagrają o miejsca 7-8, a ich przeciwnikiem będzie Burgan SC.
Źródło: ihf.info





