Hannover długo dyktowało warunki
Hannover kontrolowało przebieg gry przez pierwszą połowę. Lukas Stutzke i Uscins skutecznie rozgrywali akcje z drugiej linii, Pedersen był groźny ze skrzydła, a Balingen nie potrafiło przebić się przez defensywę rywala. Goście wyszli na prowadzenie 9:13, a po chwili 9:14. Dopiero przerwa na żądanie trenera Matthiasa Flohra przyniosła efekt - Elias Fügel i Mex Raguse zdołali zbliżyć się do przeciwnika, a trafienie Daniela Webera tuż przed syreną dało wynik 13:16 do przerwy.
Od 13:19 do wyrównania - niesamowity comeback
Początek drugiej połowy zapowiadał się fatalnie dla gospodarzy. Justus Fischer, Pedersen i rzut karny podwyższyli prowadzenie Hanoweru do 13:19 - to była najwyższa różnica w całym meczu. Hannover zdawało się mieć sytuację pod kontrolą. Jednak po tej chwili goście wyraźnie stracili ostrość w wykańczaniu akcji, a Balingen zaczęło bezwzględnie to wykorzystywać.
Bramkarz Daniel Rebmann zaczął zatrzymywać kolejne rzuty - ostatecznie zakończył mecz z dziewięcioma paradami. Dzięki jego interwencjom drużyna złapała oddech, a szybkie kontrataki zaczęły przynosić łatwe bramki. Yonatan Dayan, Lion Zacharias i Fügel systematycznie zmniejszali straty. Gdy Balingen doprowadził do wyniku 24:25, hala naprawdę żyła.
Tobias Heinzelmann wyrównał w 51. minucie na 25:25, a chwilę później dał gospodarzom prowadzenie. Gdy Sascha Pfattheicher rzutem karnym ustalił wynik na 27:26, Balingen prowadziło po raz pierwszy od samego początku spotkania. Końcówka trzymała w napięciu - Hannover dwukrotnie wyrównywało, Raguse na 70 sekund przed końcem znowu wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 29:28, ale Jonathan Edvardsson zaledwie dziewięć sekund przed ostatnią syreną trafił na 29:29. Balingen nie zdążyło już oddać rzutu na bramkę.
Po meczu Dayan wskazał, co przełamało losy spotkania: „Przede wszystkim ogromnie pomógł nam Daniel Rebmann. To on przechylił momentum na naszą stronę. A poza tym - kibice po prostu dodali nam skrzydeł. W drugiej połowie długo wierzyliśmy i chcieliśmy więcej.” (tłum. red.). Sam Rebmann ocenił zdobyty punkt trzeźwo: „Ten punkt niesamowicie nam smakuje i na koniec dnia jest chyba sprawiedliwy.” (tłum. red.).
Pedersen ze strony Hanoweru nie ukrywał rozczarowania: „Prowadziliśmy sześcioma bramkami. Coś takiego nie powinno się zdarzyć.” (tłum. red.).
Co dalej?
Oba zespoły wracają do gry już w najbliższy weekend. TSV Hannover-Burgdorf podejmie u siebie TBV Lemgo Lippe w piątek, 23 października. Dzień później, w sobotę 24 października, HBW Balingen-Weilstetten zmierzy się na własnym parkiecie z MT Melsungen. Rebmann zapowiedział walkę: „Jeśli pokażemy to samo, co dziś, Melsungen też będzie miało tutaj ciężkie życie.” (tłum. red.).
Statystyki meczu
HBW Balingen-Weilstetten - TSV Hannover-Burgdorf 29:29 (13:16)
- HBW Balingen-Weilstetten: Rebmann (9 parad), Cupara (3 parady); Dayan 6, Raguse 5, Zacharias 4, Pöhle 3/3, Heinzelmann 3, Fügel 3, Pfattheicher 2/2, Fuß 1, Bauer 1, Leimeter 1
- TSV Hannover-Burgdorf: Birlehm (11 parad), Gade (2 parady); Uscins 8, Pedersen 7/2, Edvardsson 4, Fischer 3, Stutzke 3, Michalczik 2, Weber 2
- Najlepsi zawodnicy: Yonatan Dayan (HPI 81) / Jonathan Edvardsson (HPI 83)
- Kary czasowe: 4 / 4
Źródło: opel-hbl.de





