Czuć grę, nie analizować
Malestein nie należy do zawodniczek, które przed każdym rzutem przeprowadzają skomplikowaną kalkulację. Wręcz przeciwnie - nadmierne myślenie to dla niej prosta droga do błędu.
„Jestem zawodniczką, która gdy zaczyna myśleć, zaczyna się mylić. Nie pasuję do schematów. U mnie wszystko opiera się na wyczuciu” - mówi holenderska skrzydłowa.
Po latach grania wiele elementów stało się dla niej całkowicie automatycznych. Lata treningów i spotkań z różnymi bramkarkami nauczyły ją rozpoznawać ich ruchy, ale też ufać własnym mocnym stronom.
„W Holandii mówimy, że jazdy na rowerze się nie zapomina. Myślę, że ze strzelaniem jest dokładnie tak samo. Robisz to tyle razy, że staje się automatyczne. I wiesz też, kiedy podjęłaś złą decyzję” - tłumaczy Malestein.
Kreatywna i odważna - na własnych zasadach
Zawodniczka opisuje swój styl gry dwoma słowami: kreatywna i odważna. Ryzyko jej nie przeraża, a na parkiecie chce przede wszystkim czerpać radość z piłki ręcznej.
„Naprawdę kocham piłkę ręczną i mam nadzieję, że kibice to czują, patrząc na mnie. Uwielbiam grać dla publiczności i fanów - to dopełnia całość” - przyznaje.
Inspiracją w jej dorastaniu były między innymi Anita Görbicz i Carmen Martín - zawodniczki wyróżniające się pomysłowością i niekonwencjonalnymi zagraniami. Malestein wspomina też o rzucie nadgarstkowym, który dziś rzadko można zobaczyć w kobiecej piłce ręcznej - jednym z nielicznych wyjątków jest według niej Camilla Herrem.
Kontra i gra z bramkarką - jak partia szachów
Szczególną przyjemnością dla Malestein jest gra w kontrataku, gdzie ma więcej czasu, by obserwować ruchy bramkarki i przekształcić rzut w małą taktyczną potyczkę.
„W kontrze możesz decydować, bo widzisz ruch bramkarki wcześniej. One wiedzą, który róg lubisz najbardziej, więc tam się rzucają. To trochę jak taktyczna gra” - wyjaśnia skrzydłowa.
Jednak czytanie gry nie ogranicza się tylko do bramkarki. Malestein musi jednocześnie śledzić całe boisko - ruchy obrony, moment wejścia rozgrywających i chwilę, w której otwiera się właściwa przestrzeń.
„Z niektórymi zawodniczkami masz wyjątkowe porozumienie. Grasz z nimi tak długo, że wiesz dokładnie: jeśli zrobi to, mam moment, żeby wbiec bez piłki i zaskoczyć obronę” - mówi.
Spokój w kluczowych momentach
Gdy mecz jest rozstrzygnięty w ostatnich sekundach, Malestein ufa sobie - bo wie, że setki godzin treningów ją do tego przygotowały.
„Nie możesz trenować presji, ale jeśli solidnie pracujesz przez cały tydzień, masz spokój i pewność, że jesteś gotowa - również na ten ostatni rzut” - podkreśla.
To właśnie opanowanie w stresujących sytuacjach jest tym, co zmieniło się w jej grze najbardziej na przestrzeni lat. Jako młoda zawodniczka każdy błąd zostawał z nią dłużej - dziś potrafi szybciej zamknąć temat i skupić się na tym, co przed nią.
Obrona ważniejsza niż atak
Choć to efektowne rzuty i kreatywne wykończenia akcji kojarzą się z Malestein najbardziej, sama zawodniczka za ważniejszy element gry uważa obronę.
„Myślę, że obrona jest nawet ważniejsza niż atak. Najważniejsze mecze wygrywa się właśnie przez obronę” - twierdzi holenderska reprezentantka.
Nawet w najgorszym dniu w ataku Malestein zawsze może dać drużynie jedno: walkę i powrót do obrony. „To coś, co zawsze możesz zrobić - niezależnie od tego, jak grasz w ataku. W ten sposób zawsze możesz pomóc zespołowi” - podsumowuje.
Źródło: eurohandball.com





