W Nolhagahallen panowała gorąca atmosfera, gdy HK Alingsås podejmowało Skuru IK w półfinale Svenska cupen. Drużyna prowadzona przez Dennisa Sandberga od pierwszych minut pokazała, że nie zamierza być jedynie statystą - dwa z trzech rzutów karnych zostały zamienione na bramki, a goście od razu poczuli, że czeka ich ciężkie popołudnie.
Obrona i bramkarka kluczem do sukcesu
Fundamentem gry Alingsås był doskonale zorganizowany system obronny w połączeniu z fantastyczną postawą Hanny Eriksson w bramce. Efekt był spektakularny - po 20 minutach gry Skuru zdołało zdobyć zaledwie cztery bramki. Wydawało się, że mecz zmierza ku pogromowi.
W końcówce pierwszej połowy goście nieco ożywili się za sprawą Ulriki Landé. Skrzydłowa wbiła trzy bramki z rzędu, przybliżając Skuru do wyrównania, a przerwa upłynęła przy zaledwie jednej bramce różnicy. Kibice Alingsås mogli poczuć lekki niepokój.
Druga połowa tylko dla jednej drużyny
Jednak nadzieje rywalek szybko prysły. Na początku drugiej odsłony Alingsås ponownie zakręciło obronną śrubę - Eriksson w bramce zatrzymywała kolejne ataki Skuru, a ofensywnie do głosu doszła Kajsa Lindberg Blohm, która pozwoliła gospodarzom uciec na bezpieczną odległość. Ostatecznie mecz zakończył się przekonującym zwycięstwem 25:19.
Historyczna szansa dla drugoligowca
Awans Alingsås do finału to prawdziwa sensacja. Drużyna grająca na co dzień w Allsvenskan, czyli szwedzkiej drugiej lidze, jest teraz o jedno zwycięstwo od zdobycia Pucharu Szwecji. Na laureatów czeka nie tylko trofeum, ale też przepustka do europejskich rozgrywek.
W finale Alingsås zmierzy się z wygraną jutrzejszego półfinału pomiędzy IK Sävehof a Skara HF, który zaplanowany jest na godzinę 17:00.
Źródło: handbollskanalen.se





