📣Reklama
Reklama
Zagranica

Alcacer o JDA Dijon: „Ta drużyna to rodzina, a zawodniczki to żołnierze

Autor: Redakcja27 wyświetleń
Alcacer o JDA Dijon: „Ta drużyna to rodzina, a zawodniczki to żołnierze"

JDA Dijon awansowała do Final Four European League po raz drugi z rzędu, a klub będzie gospodarzem tego turnieju we własnej hali. Trener Clément Alcacer, który przyszedł latem 2024 roku, widzi w tym dowód, że projekt realizowany w Dijon nabiera realnych kształtów i zaczyna być traktowany poważnie na europejskiej scenie.

Reklama

Reklama

Czyny, nie słowa

„W życiu słowa i deklaracje to jedno, ale liczy się to, co się robi" - mówi Alcacer. Szkoleniowiec przyznaje, że właśnie dlatego zdecydował się podpisać kontrakt z Dijon - prezes przedstawił mu wizję klubu regularnie grającego w europejskich pucharach i traktującego je poważnie. Dwukrotny z rzędu awans do Final Four to najlepszy dowód, że obietnice zostały dotrzymane.

Progres widać też w europejskim rankingu - Dijon wspięło się z 37. na 10. miejsce. Co więcej, w tym sezonie drużyna z Burgundii zakończyła fazę grupową jako najlepsza spośród wszystkich grup. „To daje nam kredyt zaufania na przyszłość" - podkreśla trener. Coraz lepsze wyniki przyciągają też zawodniczki wyższej klasy - latem do klubu dołączy reprezentantka Francji Déborah Lassource.

Siła tkwi w stabilności

Gdy wiele francuskich klubów co roku gruntownie przebudowuje swoje składy, Dijon postawiło na ciągłość. Latem ubiegłego roku sprowadzono zaledwie dwie nowe zawodniczki - Adrianę Holejovą i Laurę Fauvarque. Strategia była prosta: wzmocnić rotację bez burzenia wypracowanej przez poprzedni sezon równowagi w drużynie.

„Przyszedłem do klubu, w którym już był solidny fundament" - przypomina Alcacer. „W zeszłym sezonie brakowało nam głębi składu, szczególnie w końcówce europejskich rozgrywek. Ale nie chcieliśmy wywracać całego zespołu do góry nogami, bo nie można w nieskończoność pompować budżetu płacowego. Trzeba robić rzeczy po kolei."

Holejová, którą Alcacer znał jeszcze z czasów pracy w Nicei, szybko okazała się cennym nabytkiem. Dynamiczna, nieprzewidywalna w grze jeden na jeden, potrafi rozkładać obrony rywali. Z kolei Fauvarque stała się ważnym punktem oparcia w defensywie - „dała mi nawet więcej, niż się spodziewałem" - przyznaje trener.

Cios za ciosem - kontuzje nie oszczędziły zespołu

Sezon nie był jednak usłany różami. Długa absencja kapitanki Sarah Valéro boleśnie odbiła się na drużynie - zawodniczka dopiero niedawno wróciła na boisko po przerwie trwającej przez część sezonu. „Strata Sary nas bolała" - mówi wprost Alcacer. „To kluczowa postać dla równowagi zespołu, w defensywie i w energii, którą wnosi."

Jeszcze dotkliwszy okazał się uraz rozgrywającej Nadii Mielke-Offendal. Dunka zakończyła sezon przedwcześnie i nie zagra w tegorocznym Final Four. „To prawdziwy cios w najgorszym możliwym momencie. Byłoby już za późno na pozyskanie medycznego jokera - mieliśmy dwa, trzy dni i nie udało się nic załatwić. Nadia była naszym dyrygentem, teraz musimy się trochę odnaleźć."

W tej trudnej sytuacji wiele zawodniczek wzięło na siebie większą odpowiedzialność. Wyróżnia się przede wszystkim Stine Lonborg - 27-letnia Dunka ma za sobą wybitny sezon i doczekała się nawet powołania do reprezentacji. „Stine gra niesamowicie" - mówi Alcacer. „Ale mamy też Claire, Adrianę i wiele innych dziewczyn, które przejęły pałeczkę."

„Te dziewczyny to żołnierze"

To, co trener podkreśla najczęściej, to mentalność swojego zespołu. „Miałem szczęście trafić na taką grupę" - wyznaje Alcacer. „Ich największa wartość to poświęcenie. Te dziewczyny to żołnierze."

Nawet najmniej rzucające się w oczy zawodniczki ucieleśniają ten etos. „Rosario jest cicha, ale to typ zawodniczki, z którą idziesz do boju. Zrobiła wszystko, żeby wrócić po długiej kontuzji." Trener jest przekonany, że ta kolektywna tożsamość wykracza poza sport: „Ta drużyna to rodzina. Jeśli masz odpowiednie nastawienie, ona cię przyjmie. Jeśli nie - jest trudniej."

Nowy status, nowe wyzwania

W krajowym championacie Dijon przeżywa trudniejszy sezon. Drużyna walczy o piąte miejsce w lidze i kwalifikację do europejskich pucharów, rywalizując z Saint-Amand, Plan-de-Cuques, Nicą i Besançon. „Wkurza nas, że musimy walczyć o piąte miejsce. Chcielibyśmy powtórzyć zeszłoroczne trzecie miejsce" - nie ukrywa Alcacer.

Trener wskazuje też, że Dijon musiało nauczyć się grać z etykietą faworyta. „Wcześniej nikt nas nie oczekiwał. Teraz tak. To zmienia bardzo dużo. Trochę potknęliśmy się na tej roli i do dziś ciągniemy za sobą porażki z początku sezonu."

Final Four u siebie - marzenie i zobowiązanie

Tegoroczny Final Four European League odbędzie się w Dijon - w Palais des Sports, który klub będzie gospodarzem. To dla całej organizacji ogromna duma i wyraz uznania ze strony EHF dla pracy wykonywanej przez cały personel - od działu komunikacji, przez marketing, aż po wolontariuszy.

„To nagroda dla wszystkich, którzy pracują tu na co dzień. EHF nie wybrałoby naszej hali, gdyby nie solidna robota przy organizacji meczów grupowych. Nie mielibyśmy sponsorów bez naszych handlowców. I nie byłoby takiego odbioru medialnego bez działu komunikacji" - wylicza Alcacer.

Sportowo trener nie zamierza z tego robić dodatkowej presji. „Znamy wszystko, nie musimy podróżować, zagramy przed rodzinami i kibicami. Jestem przekonany, że dziewczyny pokażą coś ekstra. Nie wyobrażam sobie, żeby mogły zawieść przed swoimi bliskimi."

Esztergom - rywal, który przypomina Dijon sprzed roku

W półfinale Dijon zmierzy się z niespodzianką turnieju - węgierskim Esztergom KC, w którego barwach gra m.in. Francuzka Emma Jacques. Alcacer dostrzega sporo podobieństw między tym rywalem a swoją drużyną sprzed roku.

„One trochę przypominają nas z ubiegłego sezonu - zespół odkrywający tę rywalizację, z dużym udziałem młodych zawodniczek, ale grający odważnie i z przekonaniem." Trener chwali organizację gry Węgierek: „Wiedzą, jakie są ich mocne strony. Gdy wychodzisz na Léę Farago czy Emmę Jacques, żeby blokować rzuty z dystansu, od razu Fanni Horváth lub Borbála Ballai wykorzystują wolne przestrzenie. Grają czysto i mądrze. Niebezpieczeństwo czai się wszędzie - nawet na skrzydłach, gdzie występuje Natalie Schatzl."

Mimo to Alcacer zachowuje spokój: „To jest otwarte. Możemy je pokonać, ale one też mogą nas pokonać."

Dijon wchodzi w ten turniej z bliznami po kontuzjach, ale też z rosnącą pewnością siebie i silną tożsamością grupową. Przed własną publicznością, w rozgrzanym Palais des Sports, klub z Burgundii będzie chciał zamienić świetną europejską kampanię w coś naprawdę historycznego.

Źródło: handnews.fr

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Reklama

Polecane
Ładowanie...
📬

Bądź na bieżąco z piłką ręczną

Najważniejsze newsy ze świata polskiej i europejskiej piłki ręcznej, raz w tygodniu prosto na Twoją skrzynkę.

Zero spamu, możesz zrezygnować w każdej chwili.

🔥

Najpopularniejsze ostatnio

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 3 dni