To był debiut jak z bajki - choć bez szczęśliwego zakończenia. Młody rozgrywający Celje zachwycił w meczu z Zagrzebiem, który dla obu klubów to coś więcej niż zwykłe ligowe starcie. Derby Ligi Mistrzów, wieczni rywale, naelektryzowana atmosfera - i właśnie w takich okolicznościach 18-latek zrobił największe wrażenie spośród wszystkich zawodników na parkiecie.
Trema na początku, pewność siebie pod koniec
Sam Anžič nie ukrywa, że wyjście po raz pierwszy na boisko w najważniejszych europejskich rozgrywkach wywołało u niego mieszane uczucia.
„To było niesamowite uczucie. Na początku oczywiście trochę się denerwowałem, co było widać na tablicy wyników. Ale po 10-11 minutach otrząsnęliśmy się z nerwów, nabraliśmy pewności siebie i zaczęliśmy grać w naszą szybką piłkę, którą utrzymaliśmy przez resztę meczu" - przyznał młody rozgrywający.
Celje przez długi czas było blisko niespodziewanego zwrotu akcji. W końcówce Słoweńcy mieli szansę odwrócić losy spotkania, jednak kluczowe błędy kosztowały ich punkty.
„Przy odrobinie szczęścia mogło się to odwrócić na naszą korzyść, ale popełniliśmy za dużo błędów. W Lidze Mistrzów nie można sobie na to pozwolić. Do pewnego stopnia możemy być zadowoleni z tego wyniku, ale oczywiście wolelibyśmy wygrać" - powiedział Anžič, dodając:
„Mecz Zagreb - Celje to zawsze wyjątkowe przeżycie i już nie możemy się doczekać rewanżu u siebie. Liga Mistrzów to najwyższy poziom, o którym marzyliśmy przez całe życie. To uczucie jest naprawdę nie do opisania."
Przed Celje trudny sprawdzian - Aalborg Håndbold
Anžič i jego drużyna nie będą długo świętować ani rozpamiętywać porażki. Już w kolejnej rundzie Ligi Mistrzów Celje zmierzy się z Aalborg Håndbold, jednym z najmocniejszych klubów w Europie. Dla 18-latka będzie to kolejna wielka próba na europejskim parkiecie - i kolejna szansa, by udowodnić, że debiut w Zagrzebiu to był dopiero początek.
Źródło: hbold.dk





