W szeregach olsztyńskich mastersów – kategorii dla zawodników po 35. roku życia – występują szczypiorniści z bogatą przeszłością ligową. Wśród nich jest Mateusz Kopyciński, przez wiele sezonów stanowiący filar Warmii. Choć lata biegną, gracze ci nie rezygnują z gry w piłkę ręczną, choć obecnie nie otrzymują za to wynagrodzeń, lecz sami finansują swoją pasję.
Zespół Olsztyn Handball Masters aktywnie uczestniczy w zawodach nie tylko krajowych, ale również zagranicznych. Rok temu ekipa z Olsztyna zajęła drugą pozycję w Rumunii, natomiast w bieżącym sezonie triumfowała na Litwie oraz ostatnio na Słowacji. Otrzymali również propozycję startu w Portugalii, z której jednak nie skorzystali. W perspektywie pojawił się wyjazd do Chorwacji na Puchar Świata, choć znaczne koszty mogą przesunąć realizację tego planu na przyszły rok.
Sukcesy na krajowych parkietach
Jak relacjonuje Tomasz Łazicki, prezes stowarzyszenia Olsztyn Handball Masters, zespół ostatnio zwyciężył w lokalnych turniejach w Suwałkach oraz Gołdapi. Następnie odnieśli sukces w prestiżowych zawodach w Warszawie, gdzie Mateusz Kopyciński otrzymał tytuł MVP imprezy. Zdaniem prezesa Kopyciński wciąż prezentuje tak wysoki poziom sportowy, że bez problemu mógłby występować w rozgrywkach ligowych.
Jednak taki wybór wiązałby się z koniecznością rezygnacji z mastersów, ponieważ w Polsce obowiązuje zakaz jednoczesnego uczestnictwa w lidze i zawodach mastersów. Na Słowacji taka regulacja nie funkcjonuje, dlatego w składach tamtejszych drużyn występowali zawodnicy nadal aktywni ligowo. Prezes Łazicki uważa polski system za korzystniejszy dla rozwoju piłki ręcznej mastersów. Wcześniej, gdy nie było tego ograniczenia, w turniejach startowali zawodnicy kalibru Mariusza Jurasika czy Grzegorza Tkaczyka, którzy mimo wieku mastersów nadal grali w lidze.
Obecność w mediach społecznościowych kluczem do zaproszeń
Mimo licznych klubów mastersów w Europie, olsztyńska ekipa regularnie otrzymuje zaproszenia na turnieje. Popularność drużyny wynika z aktywności w mediach społecznościowych. Jak opisuje Tomasz Łazicki, jeden ze Słowaków obserwujący zespół na Facebooku nawiązał kontakt, a po kilku miesiącach przysłał zaproszenie na turniej. Olsztynianie przyjęli wyzwanie, choć na miejscu zauważyli odmienność słowackiej piłki ręcznej – szybszą grę i większą liczbę akcji jeden na jeden, co charakteryzuje nowoczesny szczypiorniak.
Drużyna z Olsztyna, dysponująca zawodnikami jak wspomniany Kopyciński czy 46-letni Krzysztof Szymkowiak, prezentuje styl mniej dynamiczny, za to bardziej przemyślany. Koncentracja na solidnej grze obronnej prowadzi do sukcesów, gdyż gdy zawiedzie atak, dobra obrona pozwala uratować sytuację – co potwierdziły ostatnie turnieje.
Przebieg słowackich zmagań
W słowackim turnieju uczestniczyło sześć zespołów, przy czym tylko Olsztynianie reprezentowali państwo zagraniczne. Formuła przewidywała mecze systemem każdy z każdym, a pojedynki trwały po 15 minut. Goście z Polski zanotowali dwa przekonujące zwycięstwa wynikami 12:4 i 12:7, podczas gdy trzy pozostałe spotkania były znacznie bardziej zacięte, co potwierdzają rezultaty 9:7, 9:7 oraz 10:9.
Ostatni mecz przeciwko SHT Hlohovec okazał się szczególnie dramatyczny. Na 20 sekund przed końcem utrzymywał się remis 9:9, a piłkę posiadali Słowacy. Wówczas ponownie dała o sobie znać skuteczna obrona Olsztynian, którzy przejęli piłkę, a kontrę celnym rzutem wykończył Radosław Szulgo. Jak się później okazało, był to pojedynek dwóch najlepszych drużyn turnieju, gdyż Hlohovec zajął drugą lokatę, mimo że w jego składzie występował 70-letni zawodnik.
Źródło: gazetaolsztynska.pl
