Pierwsza połowa - Olimpia lepiej weszła, Żukowo doszło do głosu
To był mecz gigantów. Olimpia i Żukowo od początku były stawiane w roli faworytów turnieju. Przez pierwszy kwadrans to piekarzanie dyktowali warunki. Po dwóch interwencjach Sebastiana Zapory na początku meczu i wczesnym trafieniu Szymona Kotalczyka, podopieczni Krzysztofa Przybylskiego zbudowali sobie kilkubramkową przewagę dzięki trafieniom Patryka Miłka, Szymona Pluczyka i Szymona Hornika. W 9. minucie było 2:4.
Żukowo wracało powoli. Pierwszy raz na prowadzenie wyszło w 19. minucie (9:8 po kontrze), a następne minuty miały już zdecydowanie inny rytm. Pomorzanie zaczęli kąsać tym, z czego znani byli w sezonie zasadniczym - szybkim kołem, akcjami ze skrzydeł i przede wszystkim kontrami. Patryk Miłek z dwóch karnych dwukrotnie doprowadzał Olimpię do remisu, a w samej końcówce pierwszej połowy karny po faulu na Andrzeju Beczku dał piekarzanom remis 16:16 na przerwę.
Druga połowa - dwie próby Olimpii, dwa odskoki Żukowa
Po zmianie stron Żukowo szybko nawiązało do końcówki pierwszej połowy. Grzegorz Dorsz dał Pomorzanom prowadzenie 17:16 w przewadze, a po kolejnych trafieniach Szymona Gajdzińskiego z koła i bramce ze skrzydła zespół Adama Lisiewicza odskoczył na 20:17 w 36. minucie. Przybylski reagował czasem.
Po nim Olimpia wróciła. Akcja po akcji, najpierw Kotalczyk, później kapitalne trafienie Miłka, w końcu Beczek z koła i Kowal z kontry - piekarzanie zbliżyli się i wreszcie w 50. minucie Andrzej Beczek wyrównał na 26:26. Adam Lisiewicz musiał wziąć czas dla swojego zespołu. Olimpia była w grze.
Tyle że jeden z największych atutów Żukowa - skrzydła - nie pozwalał piekarzanom wyjść na prowadzenie. Po czasie dla trenera Pomorzanie znów uciekli na 28:27, drugą karę zobaczył Piotr Kowal i to był moment, w którym Olimpia ostatecznie się oddaliła. W 55. minucie 30:28 dla Żukowa, dwie minuty kary dla Szymona Hornika i piłka tracona w ataku - na pięć minut przed końcem zrobiło się bardzo trudno.
Atomowy rzut Antoniego Łangowskiego z 57. minuty na 32:29 ustawił sprawę praktycznie do końca. Olimpia jeszcze żyła - Kowal po kontrze rzucił na 30:32 i piekarzanie mieli szansę dojść na jedną bramkę. Strata po podaniu na połowie rywala odebrała im jednak realne nadzieje. Lisiewicz wziął czas w 59. minucie, a chwilę później Żukowo trafiło na 33:30 i mecz był rozstrzygnięty.
Co zadecydowało?
Mecz przez większą część meczu trzymał się na cienkiej linii - obie drużyny prowadziły, obie odrabiały straty, każdy odskok kończył się kontrą rywala. Decydująca okazała się głębsza ławka Żukowa i większa skuteczność z trudnych pozycji. Skrzydła Pomorzan trafiały regularnie również wtedy, gdy obrona Olimpii ustawiała się dobrze. Po drugiej stronie boiska piekarzanie kilka razy w decydujących momentach nie wykorzystali czystych pozycji,
Żukowo w pierwszym meczu turnieju pokazało dokładnie to, co Adam Lisiewicz zapowiadał - bieganie, kontry i równe rozłożenie ciężaru gry między kilku zawodników. Sezon zasadniczy bez porażki nie był przypadkiem.
Olimpia ma trudną sytuację. Po porażce w pierwszej kolejce, w sobotę o 16:00 zagra ze SPR PURINA Kąty Wrocławskie, a w niedzielę z KSSPR Końskie - by walczyć o awans bezpośredni, musi wygrać oba mecze i liczyć na potknięcia Żukowa z resztą stawki. Realniejszy cel to drugie miejsce i baraż z Anilaną Łódź.
KPR Fit Dieta Żukowo - MKS Olimpia MEDEX Piekary Śląskie 33:30 (16:16)
KPR Fit Dieta Żukowo: Marcin Matyjasik 7, Grzegorz Dorsz 6 (1/1), Szymon Gajdziński 6, Szymon Maćkowiak 5 (2/2), Paweł Miklikowski 3, Alan Benkowski 2, Antoni Łangowski 2, Maksymilian Dąbrowski 1, Eryk Pstrąg 1, Igor Helwak, Tomasz Kiejdo, Jan Lewandowski, Kacper Lorbiecki, Gracjan Wysokiński. Bramkarze: Dawid Wodziński, Adam Zakrzewski. Trener: Adam Lisiewicz. Kary: 3 x 2 minuty (w tym 3 dla Jana Lewandowskiego).
MKS Olimpia MEDEX Piekary Śląskie: Szymon Kotalczyk 8, Patryk Miłek 8 (4/4), Andrzej Beczek 5, Szymon Pluczyk 4, Szymon Hornik 2, Piotr Kowal 2, Krzysztof Mikunda 1, Kacper Brzozowski, Patryk Dziatkowiec, Tymoteusz Jakubowski, Dawid Ludyga, Mateusz Franielczyk, Daniel Murkowski, Dominik Stąpor. Bramkarze: Sebastian Zapora, Karol Trzciński. Trener: Krzysztof Przybylski. Kary: 7 x 2 minuty.
Sędziowali: Jacek Świdwa i Tomasz Ziablicki. Delegat: Tomasz Olesiński. Widzów: 250. Hala SMS w Kielcach.





