Chema Rodríguez trafił do sztabu węgierskiej kadry w 2019 roku jako asystent. Wiosną 2022 roku przejął stanowisko pierwszego trenera i przez ponad cztery lata samodzielnie prowadził zespół. W tym czasie zanotował szereg dobrych wyników - ósme miejsce na mistrzostwach świata 2023 i 2025, piąte na mistrzostwach Europy 2024 oraz dziesiąte zarówno na ME 2026, jak i na igrzyskach olimpijskich 2024, na które Węgrzy awansowali przez turniej kwalifikacyjny.
Jedna bramka za mało
W maju tego roku Węgry przegrały dwumecz play-off z Serbią o awans na mistrzostwa świata 2027 w Niemczech - i to zaledwie jedną bramką w łącznym rachunku. To oznacza nie tylko brak udziału w samym turnieju, ale też poważne utrudnienie w drodze do kwalifikacji olimpijskich, ponieważ MŚ 2027 będą pełnić również rolę eliminacji do igrzysk.
Związek dziękuje, ale ogłasza zmiany
Ferenc Ilyés, prezes Węgierskiego Związku Piłki Ręcznej, podziękował trenerowi za siedem lat pracy, w tym wiele „niezapomnianych chwil". Jednocześnie wyjaśnił powody rozstania:
„Nie osiągnęliśmy zamierzonego celu w kwalifikacjach do mistrzostw świata, nasze szanse na igrzyska olimpijskie znacznie się zmniejszyły. Po dokładnej analizie Prezydium, biorąc pod uwagę wiele czynników, zdecydowało, że w pracy ze sztabem reprezentacji mężczyzn potrzebne są zmiany" - czytamy w komunikacie federacji.
Związek zapowiedział, że jak najszybciej wyznaczy następcę Rodrígueza. Kolejne zgrupowanie kadry zaplanowane jest na listopad.
Bez dzikiej karty
Węgry nie mogły liczyć nawet na zaproszenie do turnieju w roli dzikiej karty - przyznano je Turcji i Arabii Saudyjskiej.
Źródło: handball-planet.com





