Dla każdej zawodniczki kontuzja to najgorszy moment w karierze. Weronika Weber z Zagłębia Lubin przechodzi przez ten trudny okres z determinacją i optymizmem, choć - jak sama przyznaje - droga powrotu wymaga ogromnej cierpliwości.
Rehabilitacja nabiera tempa
Rozgrywająca lubińskiego zespołu przechodzi intensywny proces zdrowienia, który przynosi coraz lepsze rezultaty. - Odbudowuję się zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym. Już rozpoczęłam treningi biegowe, więc idziemy do przodu małymi krokami. Każdy kolejny etap cieszy mnie niezmiernie - mówi Weber.
Codzienność zawodniczki zdominowała rehabilitacja w Legnicy. - Mój dzień wygląda zupełnie inaczej niż podczas sezonu. Codziennie rano jestem na rehabilitacji, pracuję z fizjoterapeutami, którzy robią fantastyczną robotę. Ktoś mógłby sądzić, że mam teraz luz, ale to nieprawda - wszystko podporządkowane jest powrotowi do gry i dbaniu o zdrowie - wyjaśnia.
Powrót latem lub wczesną jesienią
Pytanie o konkretną datę powrotu na parkiet nie należy do ulubionych Weroniki. - To walka z czasem, a przy zdrowiu nic nie jest pewne. Zakładam sierpień, może najpóźniej wrzesień. Sytuacja może się zmieniać, ale bardzo liczę, że niedługo będę już w pełni z zespołem. Nie mogę się doczekać - podkreśla zawodniczka Zagłębia.
Miesięczne wizyty kontrolne w Guardian Clinic w Koninie u doktora Macieja Karaczuna oraz codzienna praca z fizjoterapeutami w Legnicy dają Weber poczucie bezpieczeństwa. - Jestem bardzo zadowolona z wyboru specjalistów. Fizjoterapeuci to dla mnie nie tylko profesjonaliści, ale też ogromne wsparcie na co dzień - zaznacza.
Wsparcie, które dodaje skrzydeł
Moment kontuzji był dla reprezentantki Polski wyjątkowo trudny psychicznie. Wtedy najważniejsze okazało się wsparcie bliskich. - Otrzymałam niesamowitą pomoc zarówno od koleżanek z drużyny, jak i od rodziny. Na początku bardzo to przeżywałam, dlatego to wsparcie miało dla mnie ogromne znaczenie. Ludzie wokół mnie stawali na wysokości zadania i podnosili mnie, gdy brakowało mi sił - wspomina Weber.
Wolne weekendy, których wcześniej nie miała, stara się wykorzystać na spotkania z rodziną. - Mam więcej czasu dla najbliższych, ale rehabilitacja i fizjoterapia pochłaniają tyle energii, że często po prostu potrzebuję regeneracji, by mieć siłę na kolejne dni - przyznaje szczerze.
Emocje z trybun
Najtrudniejszym aspektem absencji okazało się obserwowanie meczów Zagłębia z perspektywy kibiców. - To nie było łatwe. Emocje są zupełnie inne i dużo silniejsze. Wielokrotnie czułam złość, że nie mogę pomóc dziewczynom na boisku. Mogłam tylko patrzeć, ale starałam się wspierać zespół mentalnie na ile to możliwe - podsumowuje Weber.
Fani lubińskiej drużyny z niecierpliwością czekają na jej powrót, a sama zawodniczka robi wszystko, by nastąpiło to jak najszybciej - bezpiecznie i bez ryzyka nawrotu problemów zdrowotnych.
Źródło: superligakobiet.pl





