Transfer do Macedonii okazał się strzałem w dziesiątkę. Miłosz Wałach po latach spędzonych w Industriι Kielce zdecydował się na pierwsze zagraniczne wyzwanie i trafił do HC Vardar 1961 przed startem obecnego sezonu. Decyzja szybko zaczęła procentować – zarówno dla klubu, jak i samego golkipera.
Vardar jedzie jak burza, Wałach w czołówce Europy
Drużyna ze Skopje dominuje w macedońskiej lidze i pewnie zmierza po mistrzostwo. Co więcej, zespół zakwalifikował się już do ćwierćfinału Ligi Europejskiej, co stanowi ogromny sukces. W obu rozgrywkach statystyki Wałacha plasują go w ścisłej czołówce bramkarzy – 24-latek konsekwentnie zatrzymuje rzuty rywali i stał się fundamentem defensywy Vardaru.
"Czuję się w Skopje naprawdę dobrze i myślę, że podjąłem właściwą decyzję. Gramy z mocnymi rywalami w Lidze Europejskiej, rozwijam się z każdym meczem. Na początku nie wiedziałem, czego się spodziewać, a teraz widzę, że idziemy do przodu" – opowiada bramkarz reprezentacji Polski.
Derby jak z innej planety
Szczególnie zapadło mu w pamięć ostatnie starcie przed marcowym zgrupowaniem kadry. Vardar wygrał na wyjeździe z Eurofarmem Pelister aż 27:22, mimo czerwonej kartki już w 10. minucie spotkania. Atmosfera w Bitoli, gdzie rozgrywane są domowe mecze rywala, zrobiła na Polaku ogromne wrażenie.
"Jeśli ktoś kocha piłkę ręczną, powinien pojechać do Macedonii na takie derby. To coś niesamowitego. Często rozmawiamy między sobą w klubie i podkreślamy, że takiej atmosfery doświadcza się naprawdę rzadko" – zachwycał się golkiper.
Debiut na EURO dał pewność siebie
Styczniowe mistrzostwa Europy w Szwecji były dla Wałacha pierwszym wielkim turniejem w karierze. Choć sam ocenia swoje występy jako solidne, to rozczarowaniem był końcowy wynik kadry i zwłaszcza ostatni mecz z Włochami. Mimo to doświadczenie z EURO 2026 dało mu wiele.
"Zawsze chciałem być częścią kadry na stałe. Wcześniej zaglądałem do niej sporadycznie, ale teraz udało się spełnić jakiś cel. Pora na kolejne" – mówi bramkarz.
Polska kontra Łotwa – bez kalkulacji
Przed reprezentacją dwumecz z Łotwą w drugiej rundzie eliminacji do mistrzostw świata 2027. Pierwszy pojedynek odbędzie się już w czwartek 19 marca o godzinie 18:40 w Jełgawie. Rewanż zaplanowano na niedzielę 22 marca w Ostrowie Wielkopolskim (początek o 15:00). Oba spotkania pokaże na żywo Polsat Sport.
"Łotysze to ciekawy rywal. Nie kalkulują, tylko za każdym razem próbują atakować i grać szybko z kontrataku. To ambitna drużyna, która nie ma nic do stracenia. My musimy być mocni, pewni siebie i zdeterminowani" – analizuje przeciwnika Wałach.
Walka o pierwszą bramkę trwa
Golkiper doskonale zdaje sobie sprawę, jak ciężko utrzymać się na pozycji numer jeden w kadrze. Konkurencja wśród polskich bramkarzy jest ogromna, a szanse na poprawienie wrażenia ograniczone.
"W klubie gramy co kilka dni, więc zawsze można się zrehabilitować. W reprezentacji nie ma na to miejsca – zazwyczaj masz dwa mecze podczas zgrupowania i tyle. Trzeba walczyć o każdy moment między słupkami. Oczywiście chcę się utrzymać w polskiej bramce i zrobię wszystko, żeby tak było" – deklaruje stanowczo 24-latek.
Po udanym EURO i znakomitej formie w Vardarze, Miłosz Wałach podchodzi do eliminacji mistrzostw świata z dużą dozą optymizmu. Jeśli utrzyma dyspozycję ze stycznia, Polska może spać spokojnie.
Źródło: zprp.pl
