Debiut na mistrzostwach Europy to zawsze wyjątkowe wydarzenie w karierze każdego sportowca. Dla Miłosza Wałacha piątkowe wejście na parkiet podczas spotkania z Węgrami było momentem długo wyczekiwanym. Choć formalnie znalazł się już w protokole meczowym podczas Euro 2022, dopiero teraz, w swoim piątym meczu w kadrze seniorów, po raz pierwszy stanął między słupkami podczas wielkiej imprezy.
Bramkarz HC Vardar Skopje 1961 wypadł całkiem przyzwoicie – sześć obron i 30-procentowa skuteczność to solidna wizytówka, choć zespół przegrał 21:29 i postawił się w trudnej sytuacji w grupie. Co ciekawe, największy stres towarzyszył Wałachowi nie podczas gry, a przed pierwszym gwizdkiem.
Hymn większym wyzwaniem niż Węgrzy
"Bardzo długo nie występowałem w reprezentacji, więc to, co najbardziej mnie denerwowało przed meczem, to obawa, że zapomnę tekstu hymnu" – przyznaje szczerze golkiper. "Zapomniałem już, jak niesamowite to uczucie – stać na parkiecie i śpiewać. Na szczęście poszło mi dobrze, zarówno z hymnem, jak i później w bramce" – dodaje z uśmiechem.
Od pamiętnego debiutu w Lidze Mistrzów w koszulce Industrii Kielce w 2018 roku, gdy po obronionym karnym eksplodował emocjami, Wałach przeszedł długą drogę. Zmienił fryzurę, klub i – co najważniejsze – mentalność.
"Pewność siebie to obszar, w którym zrobiłem największy postęp. Wciąż mam nad czym pracować pod kątem mentalnym, ale współpraca z trenerem bramkarzy w Vardarze daje mi mnóstwo cennych wskazówek. Czuję, że idę w dobrym kierunku" – ocenia 25-latek.
Islandia nie odpuszcza – będzie szybko i nerwowo
Przed Polską już w niedzielę (18 stycznia, godz. 18.00) pojedynek, który może przesądzić o losach udziału w turnieju. Rywal – Islandia – to zespół wymagający, bazujący na indywidualnych umiejętnościach i błyskawicznych akcjach.
"Islandczycy uwielbiają grę jeden na jeden. Czeka nas lawina rzutów z sześciu metrów, ale też nieprzewidywalnych prób z dystansu. Będzie bardzo szybko, więc ani na chwilę nie można stracić koncentracji" – ostrzega Wałach.
Bramkarz wie, że kluczem do zatrzymania rywali będzie współpraca z obroną. "Mają świetnie wyszkolonych skrzydłowych i wielu zawodników, którzy potrafią wjeżdżać w pole bramkowe. To dla golkipera trudne sytuacje, ale mamy mocnych ludzi w środku bloku, więc liczę, że ułatwią mi zadanie" – mówi.
Pojedynek z kolegą z Kielc
Wśród rywali znajdzie się Haukur Thrastarson, były partner Wałacha z Industrii Kielce, obecnie błyszczący w barwach Rhein-Neckar Loewen.
"To działa w obie strony – ja znam jego rzuty, on wie, jak bronię. Pamiętam nasze pojedynki jeszcze z kategorii młodzieżowych, gdy miałem 16 lat, a on był uważany za wielki talent. Teraz gra naprawdę mocno w Bundeslidze, więc ciekawa będzie ta konfrontacja" – przyznaje polski golkiper.
Wiara albo koniec marzeń
Sytuacja kadry Marcina Lijewskiego jest na tyle poważna, że porażka z Islandią w połączeniu z korzystnym wynikiem Węgier w starciu z Włochami oznaczałaby koniec przygody z Euro 2026 już w fazie grupowej. Presja jest więc ogromna.
Na pytanie o klucz do niedzielnego sukcesu Wałach odpowiada krótko i dobitnie: "Wiara w zwycięstwo!"
Mecz Polska – Islandia będzie transmitowany na żywo w TVP Sport oraz Eurosport 1. Początek o godzinie 18.00. Dla Biało-Czerwonych to spotkanie o być albo nie być na tym turnieju.
Źródło: zprp.pl
