Barcelończyk z fioletowym sercem
Valero Rivera przyszedł na świat w Barcelonie, lecz swój prawdziwy dom znalazł w Vertou pod Nantes, gdzie od lat mieszka z rodziną i psem. Trudno dziś wyobrazić sobie historię HBC Nantes bez tego lewoskrzydłowego, który przyjechał do Francji jako 25-latek i szybko stał się twarzą klubu.
Jego droga do piłki ręcznej nie była z góry zaplanowana. „Uprawiałem różne sporty w szkole razem z najlepszym przyjacielem. Pewnego dnia go nie było. Zapytałem, gdzie się podział, i usłyszałem, że zapisał się na piłkę ręczną. Poprosiłem, żeby zapisać i mnie" - wspomina Rivera z uśmiechem.
Ciężar słynnego nazwiska
Nie byłoby tej historii bez kontekstu rodzinnego. Valero Rivera jest synem Valero Rivery Lópeza - jednego z najwybitniejszych trenerów w historii piłki ręcznej, sześciokrotnego triumfatora Ligi Mistrzów. To nobliwe dziedzictwo bywało jednak dla młodego zawodnika ciężarem.
W wieku 14 lat trafił do akademii FC Barcelona, ale presja nazwiska towarzyszyła mu przez lata. „Zdarzało się, że ludzie mi ubliżali. Niełatwo to znosić jako dziecko" - przyznaje szczerze.
Po dwóch sezonach w pierwszej drużynie Barçy przechodził przez kolejne kluby - Aragón, Algeciras, Guadalajarę i Vigo - zanim trafił do Nantes. Pobyt w Vigo okazał się szczególnie trudny: mało grał, klub przeżywał problemy finansowe. Gdy pojawiła się oferta z Francji, nie zastanawiał się długo.
Thierry Anti i trochę losu
Człowiekiem, który sprowadził Riverę do Nantes, był trener Thierry Anti. Kulisy tej historii są zaskakujące. „Kiedy byłem w Paryżu, grałem sparingi z hiszpańskimi klubami i zapisałem jego nazwisko, żeby śledzić jego postępy. Gdy trafiłem do Nantes, poprosiłem córkę, żeby zasięgnęła języka w Hiszpanii. Okazało się, że ona go już doskonale znała - spotykali się" - opowiada Anti z rozbaweniem.
Trener wahał się, czy go zatrudnić, ale decydująca rozmowa z Gaëlem Pelletierem rozwiała wszystkie wątpliwości. W 2010 roku Rivera podpisał kontrakt z HBC Nantes.
Rozkwit w mieście Duków
Nantes okazało się miejscem, w którym Valero Rivera w pełni rozwinął skrzydła - dosłownie i w przenośni. W ciągu zaledwie trzech miesięcy komunikował się już swobodnie po francusku. Postępy na parkiecie były równie imponujące.
W 2012 roku został wybrany najlepszym zawodnikiem ligi francuskiej. Rok później, w 2013 roku, sięgnął po złoto mistrzostw świata z reprezentacją Hiszpanii - w finale rozegranym w Barcelonie, pod wodzą własnego ojca jako selekcjonera. Trzykrotnie zdobywał tytuł najlepszego lewoskrzydłowego ligi francuskiej, w 2015 roku wyróżnienie to przypadło mu na mistrzostwach świata, a w 2021 roku - w Lidze Mistrzów.
Powrót do Barcelony i powrót do domu
W 2016 roku Rivera skorzystał z okazji powrotu do Barcelony. „Zawsze myślałem, że jeśli kiedykolwiek opuszczę Nantes, to tylko po to, żeby wrócić do Barçy. Żadnego innego klubu nie brałem pod uwagę" - tłumaczy. Po zdobyciu kolejnych mistrzostw i pucharów Hiszpanii nadszedł czas na powrót.
9 maja 2018 roku, podczas meczu z Ivry na hali Trocardière, kibice Nantes zobaczyli na telebimie informację, która wywołała owacje: Rivera wraca. „Rozmawiałem z Gaëlem, bo chciałem znów poczuć radość z gry w tej hali i w tym klubie" - wyjaśnia skrzydłowy.
Symbolicznym dopełnieniem całej kariery był ostatni mecz Ligi Mistrzów, rozegrany 6 maja 2026 roku w Palau Blaugrana - tam, gdzie wszystko się zaczęło, w obecności ojca i przyjaciół. „Zagrać ostatni mecz w Lidze Mistrzów właśnie tam - to coś pięknego. Marzyłem o wygranej, ale i bez niej to wspomnienie jest wyjątkowe" - mówi Rivera.
Najtrudniejszy sezon i czas dla rodziny
14 sezonów w fioletowej koszulce, 23 lata kariery zawodowej, 23 tytuły zdobyte z Barceloną, Nantes i reprezentacją Hiszpanii oraz drugie miejsce na liście strzelców wszech czasów ligi francuskiej - wszystko to miało swoją cenę.
„Dorastając, zrozumiałem, że trzeba być bardzo profesjonalnym, a rodzina często schodzi na drugi plan. To największa ofiara tej kariery. Teraz, po tylu latach, najbardziej pragnę po prostu spędzać czas z bliskimi."
Ostatni sezon był wyjątkowo wymagający. Kontuzja kolana wykluczyła go z gry na półtora miesiąca - najdłuższa przerwa w całej karierze. „To był chyba najtrudniejszy sezon w moim życiu. W wieku 41 lat powrót do formy po tak długiej przerwie nie był łatwy, ale po Bożym Narodzeniu ciężko pracowałem fizycznie i udało mi się dobrze zakończyć sezon. To dla mnie najważniejsze" - podkreśla Rivera.
Legenda żegna się z kibicami
Thierry Anti, który jako trener towarzyszył Riverze przez kluczowe lata jego kariery, nie kryje uznania: „Miał wyjątkową skuteczność i tak mocno wpisał się w historię klubu, że to właściwy moment, żeby powiedzieć dość. Wyobrażałem sobie, że może zostać wielkim zawodnikiem - i stał się nim".
Rivera nie zamierza jednak odwracać się od piłki ręcznej. Od przyszłego sezonu planuje zdobywać uprawnienia trenerskie, by przekazywać pasję młodym zawodnikom. Czy stanie się to w barwach HBC Nantes? Nic jeszcze nie zostało przesądzone, ale Hiszpan nie zamyka takich drzwi.
Na swoje pożegnanie z kibicami ma jedno życzenie: „Chcę, żeby pamiętali, że dałem z siebie wszystko dla tego klubu, że starałem się odwzajemnić miłość, którą mi ofiarowali, i że zawsze byłem maksymalnie profesjonalny."
Barcelończyk z urodzenia stał się Nantejczykiem z wyboru. Gdy dziś wieczór po raz ostatni pobiegnie po parkiecie H Areny, jego ślad na tym parkiecie pozostanie na zawsze.
Źródło: handnews.fr





