Piątek 20 marca zapisze się w pamięci polskich kibiców piłki ręcznej jako dzień pełen intensywnych emocji, choć niekoniecznie tych najbardziej pozytywnych. Na trzech różnych parkietach walczyły nasze młode reprezentacje, a bilans tego dnia pokazuje skalę wyzwań stojących przed polską piłką ręczną.
Egipskie rozczarowanie młodzieżowców
Zespół Mariusza Jurasika przebywa obecnie w Kairze, gdzie przygotowuje się do lipcowych Mistrzostów Europy U20 w Rumunii. Tam w fazie grupowej zmierzą się z Węgrami, Słowenią i Czechami, mając nadzieję powtórzyć ubiegłoroczny sukces - piąte miejsce w Otwartych Mistrzostwach Europy.
Piątkowa konfrontacja z drugą kadrą Egiptu rozpoczęła się obiecująco - po dwudziestu minutach Polacy tracili minimalnie 7:8. Niestety, końcówka pierwszej połowy okazała się katastrofalna. Gospodarze błyskawicznie zdobyli serię bramek i zbudowali siedmiopunktową przewagę, schodząc na przerwę przy wyniku 18:11.
Drugą część spotkania podopieczni Jurasika rozpoczęli z większą determinacją. Na kwadrans przed końcem zdołali zmniejszyć stratę do pięciu trafień (20:25), co dawało nadzieję na korzystny finisz. Egipcjanie jednak wykorzystali kolejne polskie błędy, przeprowadzili skuteczne kontry i ponownie odskoczyli. Końcowy wynik 32:29 dla gospodarzy nie oddaje w pełni tego, jak wyrównany był ten mecz w niektórych fragmentach.
Warto zauważyć, że wcześniej w Egipcie Polacy wygrali z Czechami 28:23, więc forma drużyny Jurasika oscyluje. Następne zgrupowanie zaplanowano na połowę maja.
Juniorzy walczą do ostatniej sekundy
Na Węgrzech trwają przygotowania reprezentacji U18 prowadzonej przez Wojciecha Jedziniaka. Ta drużyna latem zagra w swoich pierwszych wielkich mistrzostwach - ME w Serbii, gdzie w grupie E czekają na nich Dania, Norwegia i Słowacja.
Piątkowy pojedynek z gospodarzami układał się równo od pierwszego gwizdka. Wyniki 5:5, 9:8, 12:12 pokazywały wyrównaną walkę. Niestety, końcówka pierwszej połowy znów nie poszła po naszej myśli - Węgrzy wypracowali sobie kilkubramkową przewagę i na przerwę schodzili prowadząc 18:16.
Po zmianie stron Polacy pokazali charakter. W 36. minucie doprowadzili do remisu 20:20 i od tego momentu toczyła się pasjonująca wymiana ciosów. Pięć minut przed końcem było nadal po równo - 31:31. Wydawało się, że gdy Węgrzy odskoczyli na 33:31, sprawa jest przesądzona.
Jednak młodzi Biało-Czerwoni nie powiedzieli ostatniego słowa! Bartosz Sobczyk i Nikodem Arciszewski trafili w końcowych akcjach, doprowadzając do remisu 33:33 tuż przed syreną. To Sobczyk był najskuteczniejszym Polakiem z sześcioma trafieniami, a Piotr Adamczyk dołożył pięć bramek. Sobotnia rewanż rozpocznie się o 11:00.
Trudny debiut najmłodszych
Najmłodsza z polskich reprezentacji, juniorzy młodsi rocznika 2008 pod wodzą Rafała Glińskiego, przystępowała do międzynarodowego chrztu bojowego. Po styczniowym pierwszym zgrupowaniu w Giżycku, tam właśnie zaplanowano weekendową dwumecz ze Szwajcarią.
Emocje i nerwy związane z debiutem były wyczuwalne od pierwszych minut. Szwajcarzy weszli w spotkanie zdecydowanie pewniej, po siedmiu minutach prowadząc już 4:1. Utrzymywali kilkubramkowy dystans przez całą pierwszą część, schodząc na przerwę z trzema golami przewagi (12:9).
Druga połowa przyniosła jeszcze większe kłopoty biało-czerwonych. W 45. minucie różnica urosła do dziesięciu bramek (23:13), co definitywnie przekreśliło szanse na pozytywny wynik. Końcowe 32:21 dla gości to wynik, który pokazuje skalę pracy czekającej sztab szkoleniowy. Jedynym pozytywem był sześciobramkowy dorobek Aleksa Szydłowskiego.
Rewanż odbędzie się w sobotę o 16:30 w Giżycku, a transmisja będzie dostępna na kanale YouTube Handball Polska. Może wtedy przyjdzie czas na pierwsze międzynarodowe zwycięstwo tej młodej ekipy.
Co dalej?
Piątkowe wyniki pokazują, że przed polskimi młodzieżowymi reprezentacjami wciąż sporo pracy. Szczególnie niepokoi słabsza dyspozycja w końcówkach pierwszych połów - zarówno w Egipcie, jak i na Węgrzech Polacy tracili przewagę właśnie przed przerwą. To element, który sztaby szkoleniowe muszą poprawić przed letnimi turniejami finałowymi. Sobotnie rewanże będą okazją do rehabilitacji.
Źródło: zprp.pl
