Wywiad z golkiperką piotrkowskiego zespołu odbiegł od standardowych schematów. Zamiast pytań o ostatni mecz czy formę zespołu, Cieślak musiała zmierzyć się z prawdziwymi wyzwaniami - od wyboru towarzyszki na bezludną wyspę po refleksję nad... rodzajem pieczywa.
Zimnicka i dobra zabawa ponad wszystko
Gdyby przyszło jej walczyć o przetrwanie z dala od cywilizacji, bramkarka Piotrcovii nie miała wątpliwości - na wyspę zabrałaby Zuzannę Zimnicką z KPR-u Gminy Kobierzyce. Szanse na przeżycie? Według Tosi średnie. Ale gwarancja dobrej zabawy? Bardzo wysoka!
Co zaskoczyło w profesjonalnej piłce ręcznej?
Zapytana o to, co ją zdziwiło w handballu na najwyższym poziomie, Cieślak przyznała, że ani intensywność treningów, ani konieczność podporządkowania całego życia sportowi nie były dla niej niespodzianką. Inaczej było z czymś zupełnie innym.
„Poruszało mnie to, jak szybko grupa różnych ludzi potrafi zacząć patrzeć w jednym kierunku i walczyć o ten sam cel" - wyznała golkiperka. To właśnie siła zespołu i jego spójność okazały się największym odkryciem w jej zawodowej karierze.
Tortilla, słońce i uśmiech
W dalszej części rozmowy zrobiło się jeszcze bardziej kolorowo. Cieślak bez wahania określiła się mianem potencjalnej ambasadorki tortilli - z humusem, warzywami, jajkiem czy kurczakiem, ta wszechstronna przekąska nigdy jej się nie nudzi.
Jeśli chodzi o pory roku, wybór był oczywisty. Choć upały potrafią dać się we znaki, bramkarka należy do „team lato". Żartobliwie porównała się do panelu fotowoltaicznego - im więcej słońca, tym więcej energii.
A gdyby mogła robić tylko jedną rzecz do końca życia? Odpowiedź jest prosta, choć - jak sama przyznaje - może zabrzmi banalnie: sprawiać, żeby ludzie się uśmiechali. To właśnie to daje jej największą satysfakcję.
Matematyka i plany alternatywne
Na pytanie o to, która z koleżanek z drużyny nadawałaby się na nauczycielkę matematyki, Tosia odpowiedziała dyplomatycznie - z każdą umówiłaby się na prywatne lekcje. Czy po nich zdałaby egzamin? To już inna sprawa. Jedno jest pewne - wszystkie świetnie uczą, jak pomnażać zwycięstwa.
Gdyby nie piłka ręczna, Cieślak i tak związałaby się ze sportem. Z podziwem patrzy na taniec towarzyski, ale ostatecznie znalazłaby się gdzieś na styku sportu i psychologii - obie te dziedziny są jej równie bliskie.
Rozmowa z bramkarką KRASOŃ MKS-u Piotrcovii pokazała, że za maską golkiperki kryje się osoba o pogodnym usposobieniu, która wie, że sport to nie tylko ciężka praca, ale też ludzie i wspólne cele.
Źródło: superligakobiet.pl





