THW Kiel pokonał Handball Club Hamburg 26:19 (11:11) i pozostaje niepokonany na własnym parkiecie w MERKUR OSTSEEHALLE. O zwycięstwie zdecydowała defensywa gospodarzy, która w drugiej połowie ograniczyła rywali do zaledwie ośmiu bramek, a liczba błędów technicznych gości (22) przekroczyła liczbę rzuconych przez nich goli (19).
Pierwsza połowa - Hamburg nie odpuszcza
Goście przyjechali do Kilonii z konkretnym planem - grę w ataku szybko przestawili na ustawienie siedmiu przeciwko sześciu, wystawiając dwóch obrotowych i szukając szerokości boiska. Taktyka działała. Po wczesnym prowadzeniu THW 3:1, Hamburg odwrócił losy meczu i przez długi czas to goście dyktowali warunki. Kiedy przy stanie 6:7 szkoleniowiec Kiel Børge Lund poprosił o czas, a Domen Makuc wyrównał na 7:7, tempo pojedynku zdawało się pod kontrolą obu stron.
Do przerwy utrzymał się ten sam schemat - Hamburg prowadził, Kiel gonił i doprowadzał do remisu. Wynik 11:11 po 30 minutach dobrze oddawał wyrównaną pierwszą odsłonę. Hendrik Pekeler przyznał wprost, że obrona stała dobrze, ale gospodarzom nie udawało się przekuwać jej efektów na gole w ataku.
Druga połowa należała do Kiel
Po zmianie stron THW wyszedł na boisko jak odmieniony. Obrona pozostała na tym samym, wysokim poziomie, ale zniknęły błędy w rozgrywaniu. W drugiej połowie Kiel zdobył 15 bramek, Hamburg zaledwie osiem. Między 11:11 a 21:15 (44. minuta) THW odskoczył rywalowi - kolejne straty techniczne gości, zablokowane rzuty i błyskawiczne kontry gospodarzy przesądziły o wyniku.
Jednym z kluczowych momentów meczu była sekwencja z 42. minuty, gdy kiloński blok zatrzymał trzy rzuty rywala w ciągu niespełna 20 sekund. Hamburg nie znajdował odpowiedzi na defensywną ścianę i przy 17:13 poprosił o czas. Dominik Axmann z Hamburga tłumaczył po meczu: „Na początku drugiej połowy zmarnowaliśmy dwie, trzy wolne piłki i zaczęliśmy tracić pewność siebie. Trochę straciliśmy głowę, a THW to bezlitośnie ukarał”. Jako główny problem wskazał błędy techniczne.
Rune Dahmke skomentował to z perspektywy zwycięzców: „Druga połowa - obrona tak samo mocna, ale błędy zredukowane do minimum i wtedy szło nam całkiem nieźle”.
Statystyki meczu
Hamburg z gry środkowej przy 16 próbach zdobył zaledwie dwie bramki - aż dziesięć rzutów zablokował blok kiloński. Skuteczność rzutowa gości wyniosła tylko 45%, podczas gdy THW trafiał w 63% przypadków i wykorzystał wszystkie cztery kontry. Hamburg popełnił 22 błędy techniczne, a więc więcej, niż zdobył bramek. Kiel miał ich tylko dziewięć.
Przy stanie 24:16 mecz był praktycznie rozstrzygnięty. Goście zdołali jeszcze trafić dwa rzuty karne i zbliżyć się na 24:19, ale Makuc i Domagoj Duvnjak ustalili ostateczny wynik na 26:19.
Wyróżniający się zawodnicy
Po stronie Kiel najlepszy był Domen Makuc - cztery gole i dwie asysty. Pekeler zdominował środek defensywy i dołożył do tego bramkę i asystę w ataku. Dahmke po meczu wyróżnił 19-letniego Rasmusa Ankermanna, który świetnie spisał się w kryciu jeden na jeden: „Rzadko widuję kogoś w tym wieku tak dobrego defensywnie w pojedynkach”. W bramce Kiel 10 parad zanotował Gonzalo Pérez de Vargas.
Hamburg bez kontuzjowanego kapitana Eliasa Koflera walczył do końca. Pięć bramek zdobył Frederik Bo Andersen, cztery dołożył obrotowy Martin Hovde - to długo podtrzymywało nadzieję gości, jednak los meczu rozstrzygnął się już w pierwszych minutach drugiej połowy.
Co dalej?
THW Kiel pozostaje niepokonany w MERKUR OSTSEEHALLE w tym sezonie i już w czwartek, 15 października, podejmie Rhein-Neckar Löwen. Hamburg, który wciąż czeka na pierwszy wyjazdowy punkt, zagra w sobotę, 17 października, z SG BBM Bietigheim.
- Wynik: THW Kiel - Handball Club Hamburg 26:19 (11:11)
- Najlepsi zawodnicy: Hendrik Pekeler (HPI 86) / Martin Hovde (HPI 88)
- Widzów: 10 209 (MERKUR OSTSEEHALLE)
- Strzelcy THW Kiel: Makuc 4, Reinkind 3, Ankermann 2, Laube 2, Dahmke 1, Pekeler 1, Büchner 1, Duvnjak 1
- Strzelcy Hamburg: Andersen 5, Beyer 4 (1), Hovde 4, Jørgensen 3 (1), Norlyk 2, Hadzic 1
Źródło: opel-hbl.de





