Falstart z Portugalią
Dzień zaczął się obiecująco. Szwedki wyszły na boisko z impetem i błyskawicznie objęły prowadzenie 3:0. Niestety, radość trwała krótko - Portugalia odpowiedziała czterema bramkami z rzędu i przejęła inicjatywę, wychodząc na 4:3. Do przerwy obie drużyny trzymały się blisko siebie, a Livia Brenner wyrównała na 6:6 tuż przed zejściem do szatni.
Druga połowa przyniosła jednak zdecydowane przejęcie kontroli przez Portugalki. Trzy szybkie bramki po wznowieniu gry odskoczyły rywalom na bezpieczną odległość. Szwedki próbowały gonić wynik, lecz Portugalia konsekwentnie utrzymywała przewagę. Kiedy prowadziła już 16:10, losy meczu były praktycznie przesądzone. Ostateczny wynik - 16:10 dla Portugalii.
Turcja bez szans
Szwedki nie dały się jednak złamać. W kolejnym meczu tego samego dnia zmierzyły się z Turcją i zaprezentowały zupełnie inną twarz. Przez większą część pierwszej połowy utrzymywał się remis, jednak to Szwecja dyktowała warunki gry.
Kluczową różnicą między obiema drużynami była różnorodność ofensywna. Podczas gdy Turcja w ataku opierała się niemal wyłącznie na Meryem Ramiz, Szwedki mogły pochwalić się znacznie szerszym wachlarzem strzelczyń. To właśnie ta wielowątkowość w ataku okazała się decydująca.
Po przerwie Szwecja przyspieszyła i wypracowała sobie kilkubramkowe prowadzenie, które pewnie kontrolowała do końca. Turcja kilkakrotnie próbowała się zbliżyć, lecz nigdy nie stanowiła realnego zagrożenia. Mecz zakończył się wygraną Szwecji 18:13.
Nordyński finał fazy grupowej
W czwartek o godzinie 12.15 Szwecja rozegra ostatnie spotkanie w Placement Group - tym razem przeciwko Norwegii. To klasyczne starcie nordyckich rywali, które z pewnością dostarczy dodatkowych emocji.
Tymczasem obsada półfinałów European Open jest już znana. Rumunia zmierzy się z Hiszpanią, natomiast Francja zagra z Serbią. Co ciekawe, zarówno Rumunia, jak i Francja grały w tej samej grupie co Szwecja i to właśnie one awansowały do dalszej fazy rozgrywek.
Źródło: handbollskanalen.se





