Środowe spotkanie w Słowacji (godz. 18.00) to dla polskich szczypiornistek prawdziwy mecz o być albo nie być w walce o turniej finałowy. Bez zwycięstwa nad rywalkami, które w październiku zostały rozbite w Mielcu 28:20, marzenia o Final4 definitywnie się rozwiają. Tyle że tym razem Biało-Czerwone poprowadzi nie Arne Senstad, a jego asystent Adrian Struzik.
Senstad musiał zostać w domu
Norweski selekcjoner zmaga się z problemami zdrowotnymi, które uniemożliwiły mu wyjazd na pierwsze zgrupowanie w tym okienku reprezentacyjnym. Choć sytuacja wzbudziła zrozumiałe zaniepokojenie, wszystko wskazuje na to, że kondycja szkoleniowca się poprawia.
"Kiedy dowiedziałem się o kłopotach zdrowotnych Arne, naprawdę się przestraszyłem. Na szczęście teraz czuje się lepiej" – przyznaje Struzik, który nie ukrywa, że mimo trudnej sytuacji cieszy się z okazanego mu zaufania. "Właśnie po to jest asystent, by w razie potrzeby zastąpić głównego trenera. Arne wie, że może być spokojny – zespół będzie przygotowany tak, jakby on sam z nami był."
Heidi Loke i stały kontakt ze sztabem
Polski szkoleniowiec zapewnia, że cały sztab działa w pełnym porozumieniu z Senstadem, a w trudnych chwilach ogromnym wsparciem okazuje się także Heidi Loke. "Wszyscy sobie pomagamy w tej sytuacji. Poprowadzenie kadry w tak istotnym starciu to na pewno będzie dla mnie miłe doświadczenie, ale priorytet jest jeden – żeby Arne był usatysfakcjonowany tym, co zrobimy" – podkreśla Struzik.
Final4 wciąż w zasięgu ręki
Po czterech kolejkach fazy grupowej bilans Polek nie wygląda imponująco – na koncie mają tylko jedno zwycięstwo, właśnie to październikowe ze Słowacją. Matematyczne szanse na awans jednak wciąż istnieją. Warunki są jasne: w środę trzeba pokonać Słowaczki, a w niedzielę przed własną publicznością w Radomiu wygrać z Rumunią różnicą minimum sześciu bramek (przy założeniu, że Rumunki przegrają ze Skandynawkami).
Spokój i profesjonalizm
"Podchodzimy do tego spotkania tak samo, jak do każdego innego w narodowych barwach – z maksymalną powagą i zaangażowaniem" – mówi Struzik. Kadrowiczki zjawiły się na zgrupowaniu już w niedzielę, dzień później czekały je pierwsze sesje treningowe oraz analiza wideo. We wtorek drużyna wyruszyła na Słowację.
"To mecz rewanżowy, więc dokładnie wiemy, na co musimy być przygotowani. Słowaczki może i nie są topową ekipą, ale mają w składzie kilka zawodniczek naprawdę umiejących grać w piłkę ręczną. Lekceważenie nie wchodzi w grę" – ostrzega asystent selekcjonera.
Balsam: musimy pokazać jakość w obronie
Do głosu doszła także Magda Balsam, bohaterka pierwszego spotkania ze Słowacją, w którym zdobyła dziesięć bramek. Skrzydłowa reprezentacji Polski wie, że kluczem do sukcesu będzie skoncentrowanie się na własnej grze.
"Ostatnie zgrupowanie i dwa mecze z Norwegią były poniżej naszych możliwości. Teraz musimy wyeliminować błędy, które nas kosztowały. Najważniejsze, żebyśmy w defensywie pokazały naszą prawdziwą jakość" – zaznacza Balsam.
Szczypiornistka nie wyobraża sobie, by Polki oddały niedzielny mecz z Rumunią walkowerem. "Będziemy grać u siebie, przed wspaniałą publicznością. To zobowiązuje do zwycięstwa" – dodaje z przekonaniem.
Gdzie obejrzeć?
Mecz Słowacja – Polska rozpocznie się w środę 8 kwietnia o godzinie 18.00. Transmisję przeprowadzą stacje Eurosport 4 oraz platforma HBO Max.
Źródło: zprp.pl
