📣Reklama
Reklama
Superliga Kobiet

Stanulewicz po prestiżowym kursie EHF: „W piłce ręcznej nie ma jednej słusznej drogi"

Autor: Redakcja44 wyświetleń
Stanulewicz po prestiżowym kursie EHF: „W piłce ręcznej nie ma jednej słusznej drogi"

Magdalena Stanulewicz, szkoleniowiec Energa Startu Elbląg, wróciła z Budapesztu po ukończeniu Master Coach Course organizowanego przez Europejską Federację Piłki Ręcznej. Kilka intensywnych dni w międzynarodowym gronie, wymiana doświadczeń z trenerami z piętnastu państw i morze inspiracji - tak elbląska trenerka podsumowuje jedno z najbardziej prestiżowych szkoleń dla szkoleniowców w Europie.

Reklama

Reklama

Dwadzieścia pięć osób z piętnastu różnych krajów, setki rozmów, dyskusje o współczesnych trendach w piłce ręcznej i jedno zdanie, które szczególnie zapadło w pamięć: „There is no right or wrong in handball" - nie ma w piłce ręcznej dobrego ani złego rozwiązania. To właśnie ta myśl najlepiej oddaje ducha kursu, który Magdalena Stanulewicz odbyła w stolicy Węgier.

Język nie stanowił bariery

Trenerka Startu przyznaje w rozmowie z klubowymi mediami, że przed wyjazdem towarzyszyły jej mieszane uczucia. Ekscytacja przeplatała się z naturalną tremą - zwłaszcza związaną z prowadzeniem zajęć i dyskusji w języku angielskim. Obawy szybko się jednak rozwiały.

- Wróciłam z ogromną satysfakcją i jeszcze większą pewnością siebie. Okazało się, że język nie był żadną barierą, a międzynarodowe środowisko stało się jedną z największych wartości tego kursu - podkreśla Stanulewicz.

Jesper Jensen największą inspiracją

Wśród prowadzących zajęcia szczególne wrażenie na elbląskiej szkoleniowczyni zrobił Jesper Jensen, duński trener z bogatym dorobkiem w piłce ręcznej kobiet. To właśnie jego warsztatowe podejście do pracy z grupą trenerów okazało się najcenniejszym elementem kursu.

- Pracowaliśmy wspólnie nad tworzeniem jednostek treningowych, prowadziliśmy ich fragmenty, a następnie analizowaliśmy i dyskutowaliśmy nad różnymi rozwiązaniami. To pokazało, jak wiele można wynieść z praktyki i wymiany pomysłów - opowiada trenerka Startu.

Gra siedmiu na sześciu rozgrzała dyskusję

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów poruszanych podczas szkolenia okazała się taktyka gry z dodatkowym zawodnikiem polowym zamiast bramkarza. Opinie uczestników były wyraźnie podzielone.

- Z jednej strony w każdej akcji dążymy do przewagi liczebnej, więc pytanie brzmi: dlaczego nie korzystać z takiej możliwości od razu? Z drugiej - to wiąże się z ogromnym ryzykiem. Nie ma uniwersalnej odpowiedzi, wszystko zależy od zespołu, momentu meczu i filozofii szkoleniowca - tłumaczy Stanulewicz.

Kuluarowe rozmowy równie cenne jak wykłady

Oficjalny program to jedno, ale nieformalne dyskusje między uczestnikami okazały się równie wartościowe. Trenerzy z całej Europy dzielili się wyzwaniami, z którymi mierzą się na co dzień, porównywali systemy szkoleniowe w swoich krajach i wymieniali praktyczne pomysły na rozwiązania treningowe.

- Największym zaskoczeniem była otwartość uczestników na dzielenie się wiedzą. Każdy chętnie wnosił swoją perspektywę, ale równie uważnie słuchał innych. Różne spojrzenia nie były oceniane, lecz traktowane jako wartość - zaznacza szkoleniowiec elbląskiego zespołu.

Europejska intensywność treningu robi wrażenie

Kurs nie podważył fundamentów, na których Stanulewicz buduje swoją pracę, ale pozwolił spojrzeć na nie z innej perspektywy. Jedno szczególnie zwróciło jej uwagę - poziom intensywności codziennej pracy w czołowych europejskich klubach.

- W Europie praca jest często bardziej intensywna i wymagająca niż u nas. Widać większą ciągłość, tempo i obciążenie treningowe - zauważa trenerka.

Trener zostaje sam z analizą porażek

Budapesztańskie doświadczenie poszerzyło także jej rozumienie roli szkoleniowca. Szczególnie wybrzmiał jeden wątek - samotność trenera w momencie niepowodzeń.

- Zawodniczki zawsze mają swoją szatnię, swój sposób przeżywania sukcesów i porażek, natomiast my jako trenerzy często zostajemy sami z odpowiedzialnością i szukaniem kolejnych rozwiązań. Okazało się, że tak mówi wielu trenerów, również tych prowadzących utytułowane reprezentacje - przyznaje Stanulewicz.

Trzy skarby z Budapesztu

Zapytana o najważniejsze wnioski z wyjazdu, trenerka Energa Startu wymienia trzy rzeczy. Po pierwsze - satysfakcję z pokonania własnych barier i reprezentowania polskiej piłki ręcznej na międzynarodowym forum. Po drugie - cenne kontakty z trenerami z różnych kultur i systemów szkoleniowych, które zamierza pielęgnować. Po trzecie wreszcie - potwierdzenie, że rozwój to niekończący się proces.

- Ten kurs jeszcze mocniej utwierdził mnie w przekonaniu, że warto szukać nowych rozwiązań, budować swój warsztat, popełniać błędy i uczyć się na nich. Rozwój nigdy się nie kończy - podsumowuje Magdalena Stanulewicz.

Z bagażem nowych doświadczeń, świeżych inspiracji i międzynarodowych kontaktów elbląska szkoleniowczyni wraca do pracy w Superlidze, gotowa wcielać w życie to, czego nauczyła się od najlepszych w Europie.

Źródło: superligakobiet.pl

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Polecane
Ładowanie...
📬

Bądź na bieżąco z piłką ręczną

Najważniejsze newsy ze świata polskiej i europejskiej piłki ręcznej, raz w tygodniu prosto na Twoją skrzynkę.

Zero spamu, możesz zrezygnować w każdej chwili.

🔥

Najpopularniejsze ostatnio

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 3 dni