Koszmarny początek i "Ściana" z Egiptu
Kibice, którzy po brzegi wypełnili płocką halę, początkowo przecierali oczy ze zdumienia. Podopieczni Xaviego Sabate weszli w mecz niezwykle nerwowo, rażąc nieskutecznością. Z kolei Portugalczycy, napędzani przez braci Costa, błyskawicznie odskoczyli na 0:3, a po chwili prowadzili już 1:5.
Ogromnym problemem dla płocczan okazał się bramkarz Sportingu, Mohamed Aly. Egipcjanin bronił w pierwszej połowie jak w transie, odbijając rzuty karne (zatrzymał m.in. Melvyna Richardsona i Kosorotowa) oraz wygrywając pojedynki sam na sam z szóstego metra. Kiedy w 20. minucie na tablicy wyników widniał rezultat 6:10 dla gości, wydawało się, że marzenia o awansie powoli pryskają.
Show Kosorotowa i zmartwychwstanie "Nafciarzy"
I wtedy wydarzył się sportowy cud. Między 20. a 28. minutą Orlen Wisła Płock zanotowała fenomenalną serię, zdobywając pięć bramek z rzędu i nie tracąc żadnej (od 6:10 do 11:10). Głównym architektem tego zrywu był Siergiej Mark Kosorotow. Rosyjski rozgrywający wziął ciężar gry na swoje barki w najtrudniejszym momencie. Rzucał potężnie, celnie i bez kalkulacji.
Kosorotow zanotował fenomenalne wejście, niemal w pojedynkę niwelując przewagę Portugalczyków. W pierwszej połowie rzucił pięć goli, będąc motorem napędowym całej ofensywy. Płocczanie zacieśnili szyki w obronie, Torbjørn Bergerud zaczął odbijać kluczowe piłki, a do szatni Wisła schodziła z prowadzeniem 13:11, odrabiając połowę strat z Lizbony.
Walka do ostatnich sekund
Po zmianie stron kibice oglądali niesamowitą wymianę ciosów. Kosorotow wciąż punktował (ostatecznie skończył zawody z 7 trafieniami na 10 prób), wspierany przez Gergő Fazekasa i celnie egzekwującego w końcu karne Richardsona. Wiślacy kilkukrotnie odskakiwali na dwa trafienia (m.in. 25:23 w 54. minucie), ale Sporting za każdym razem znajdował odpowiedź.
Katami polskiego zespołu byli – zgodnie z przedmeczowymi obawami – bracia Costa. Francisco (Kiko) uzbierał aż 8 trafień, a Martim dołożył 7. To oni, do spółki z kapitalnym w bramce Allym (13 obron, 32.5%), trzymali Sporting w grze. Gdy na minutę przed końcem Francisco Costa skutecznie wykorzystał rzut karny doprowadzając do remisu 27:27, stało się jasne, że Wisła nie zdoła już odrobić strat z dwumeczu. Wynik spotkania na 28:27 dla gospodarzy ustalił Zoran Ilić, ratując honor płocczan w pożegnalnym występie w Europie.
Z awansu i gry z duńskim Aalborgiem w ćwierćfinale cieszą się ostatecznie popularne "Lwy" z Lizbony.
Orlen Wisła Płock – Sporting CP 28:27 (13:11) Wynik dwumeczu: 57:60. Awans: Sporting CP.
Najwięcej bramek dla Wisły Płock (28/49):
-
Sergei Mark Kosorotow: 7 goli (10 rzutów)
-
Melvyn Richardson: 4 gole (7 rzutów)
Gergő Fazekas: 4 gole (6 rzutów)
Przemysław Krajewski: 3 gole
Mitja Janc: 3 gole
Zoran Ilić: 3 gole
Najwięcej bramek dla Sportingu (27/45):
-
Francisco Costa: 8 goli (15 rzutów)
Martim Costa: 7 goli (12 rzutów)
Salvador Salvador: 5 goli
Bramkarze:
-
Mohamed Aly (Sporting): 13 obron (32.50%)
-
Torbjørn Bergerud (Wisła): 8 obron (23.53%)
