Biało-Czerwoni stoją przed ogromną szansą – i ogromnym wyzwaniem. Awans do finałów mistrzostw świata w Niemczech jest na wyciągnięcie ręki, ale na drodze po dziewiętnasty w historii mundial stoi Austria. Jota Gonzalez przedstawił właśnie kadrę, która zmierzy się z rywalem najpierw 13 maja w Graz (godz. 18.00), a następnie cztery dni później w olsztyńskiej hali Urania. Na domowy rewanż wszystkie bilety zostały już wykupione.
Wielki powrót po dziewięciu miesiącach walki
Największym zaskoczeniem – i jednocześnie najlepszą wiadomością dla polskich fanów – jest comeback Szymona Sićko. Ostatni raz reprezentacyjną koszulkę wkładał w styczniu 2024 roku podczas mistrzostw Europy w Niemczech. W pojedynku z Wyspami Owczymi (wygranym 32:28) zdobył dziesięć trafień, będąc najskuteczniejszym Polakiem nie tylko w tym meczu, ale w całym turnieju.
Miesiąc później przyszedł cios – zerwane więzadło właściwe rzepki wykluczyło go z gry na dziewięć miesięcy. Choć rozgrywający wrócił już do treningów i meczów ligowych, z kolanem wciąż nie jest idealnie.
"Od momentu zawieszenia gry w kadrze myślałem o powrocie, ale rozsądek kazał mi czekać. Mój organizm musiał być gotowy na dodatkowe obciążenia związane z reprezentacją. Teraz jest lepiej, choć do ideału wciąż daleko. Byłem w stałym kontakcie z trenerem Gonzalezem, który potrzebował mnie w tym dwumeczu. To ogromna duma znów móc reprezentować Polskę" – przyznaje Sićko.
Gonzalez stawia na sprawdzonych
Hiszpański szkoleniowiec nie ukrywa zadowolenia z powrotu doświadczonych graczy.
"Niesamowicie ważne jest dla mnie, że krok po kroku wszyscy brakujący zawodnicy wracają do kadry. Cieszę się, że Szymon czuje się lepiej zdrowotnie i zdecydował się nam pomóc. Ma ogromne doświadczenie i niepodważalną klasę. Jedyne ryzyko to fakt, że będzie to jego pierwsze zgrupowanie za mojej kadencji – musimy więc szybko wtajemniczyć go w nasze założenia taktyczne" – mówi Gonzalez.
W kadrze na dwumecz z Austrią pojawi się także Michał Daszek, a trio bramkarskie uzupełni Mateusz Zembrzycki, który dołączy do Marcela Jastrzębskiego. W porównaniu do pierwotnej listy na marcowe spotkania z Łotwą selekcjoner dokonał trzech zmian – wszystkie oznaczają wzmocnienie składu.
Młodzi poczekają na swoją szansę
Decyzja o postawieniu na doświadczenie oznacza, że tym razem zabraknie miejsca dla kilku zawodników, którzy byli w kadrze podczas poprzedniego zgrupowania. Poza składem znaleźli się między innymi Miłosz Wałach, Oliwier Kamiński czy Marcin Pepliński.
"Każda sytuacja kreuje inne okoliczności i wymusza inne wybory. To nie znaczy, że ci zawodnicy nie wrócą już niedługo. Cieszę się, widząc rozwój młodych Polaków i w dłuższej perspektywie będziemy ich wprowadzać, tworząc mix doświadczenia i świeżości. Wałach? Spisuje się świetnie w klubie i liczymy na niego, ale na jego pozycji mamy duży wybór i teraz postawiliśmy na innych" – tłumaczy Hiszpan.
Selekcjoner podkreśla, że przed starciem o mundial nie był to moment na eksperymenty. "Cały czas odkrywam nowych polskich zawodników, oglądam mnóstwo meczów i mam już kilka nazwisk na liście. Ale ten dwumecz z Austrią jest kluczowy i bardzo trudny. Potrzebowałem przede wszystkim zawodników, z którymi już pracowałem i którzy znają nasz system gry. Nie wszystkie decyzje będą sprawiedliwe dla wszystkich, ale muszę podejmować trudne wybory, aby maksymalnie zwiększyć nasze szanse" – dodaje.
Austria nie będzie łatwym rywalem
Choć w ostatnich turniejach Austria zajmowała nieco wyższe lokaty (17. miejsce na MŚ 2025 i 16. na ME 2026 wobec polskich miejsc 25. i 21.), Biało-Czerwoni wzmocnieni powrotem liderów – nie tylko Sićko, ale już wcześniej Kamila Syprzaka – wydają się być w dobrej pozycji wyjściowej.
"Oglądałem już kilka ich meczów, analizowałem atak i obronę. Ale nie ma magicznej formuły na zwycięstwo. Musimy zagrać dwa kompletne spotkania na najwyższym poziomie. To nie będzie łatwe. Jeśli chodzi o przewagę rewanżu u siebie – wszystko zależy od tego, z jakim wynikiem wrócimy z Graz. Cieszę się, że kluczowe momenty rozegrają się w Polsce, bo wsparcie kibiców może okazać się kluczowe" – kończy Gonzalez.
Dla obu reprezentacji stawka jest ogromna. Brak awansu na mundial w Niemczech oznaczałby wielkie rozczarowanie. Polska ma jednak dodatkowy atut – wyprzedaną halę w Olsztynie, która 17 maja stanie się szóstym zawodnikiem Biało-Czerwonych.
Źródło: zprp.pl
