„Čair" - twierdza, która nigdy nie padła
Dla Žarka Šešuma Nisz ma szczególne miejsce w sercu. To właśnie tu, w hali „Čair", kilkanaście lat temu zaczęła się wielka przygoda serbskiej reprezentacji. Były skrzydłowy, który w 2012 roku wywalczył srebrny medal mistrzostw Europy rozgrywanych w Belgradzie, odwiedził halę przed meczem z Węgrami - tym razem jednak nie jako zawodnik, lecz kibic na trybunach.
„Jestem tu po raz pierwszy jako widz i muszę powiedzieć - to naprawdę prawdziwa hala do piłki ręcznej. Trybyny blisko boiska, dużo miejsc stojących, można to miejsce rozgrzać do czerwoności - i tak właśnie bywało" - wspomina Šešum.
Bez Niszu nie byłoby srebra w Belgradzie
Šešum nie ma wątpliwości, że to właśnie „Čair" był kolebką serbskiego sukcesu. Kiedy Serbia startowała niemal od zera jako nowe państwo i nowa federacja - w 2006 roku - Nisz przywitał reprezentację pełną halą i bezwarunkowym wsparciem.
„Najpiękniejsze wspomnienia z kadry mam właśnie z Niszu. Zaczynaliśmy od zera - nowy związek, nowe państwo - a tu pełna hala. To było coś autentycznego, to się zawsze czuło. Niszeanie naprawdę kochają piłkę ręczną - wiedzą, kiedy krzyczeć, a kiedy milczeć."
Były reprezentant jest przekonany, że bez tamtych lat w Niszu, bez atmosfery, która unosiła drużynę nawet w najtrudniejszych chwilach, srebrny medal ME 2012 nigdy by nie nastąpił. „Gdybyśmy nie przełamali tego lodu w 2009 roku, może nigdy byśmy nie wyszli na wielkie imprezy" - przyznaje wprost.
Presja? Tak, ona jest potrzebna
Šešum nie zamierza bagatelizować powagi nadchodzącego dwumeczu. Podkreśla, że napięcie przed takimi spotkaniami jest czymś zdrowym i niezbędnym - zarówno dla zawodników, jak i dla całego środowiska.
„Nie lubię mówić: spokojnie, wszystko będzie dobrze. Nie - to jest ważne, bardzo ważne. Za moich czasów też tak było - po słabo rozegranym meczu metaforycznie latały głowy. Presja musi istnieć."
Węgrzy nie będą łatwym rywalem - rewanż w piekle Veszprém
Šešum nie lekceważy rywali. Zwraca uwagę, że Węgrzy zmobilizowali wszystkie możliwe zasoby - czarterowe loty, logistykę, własnych kibiców. Rewanżowe spotkanie w Veszprém zapowiada się jako prawdziwe piekło dla serbskiej drużyny. Mimo to były reprezentant wierzy w powodzenie tej misji.
„Oni też nie są zachwyceni, że trafili akurat na nas. Jesteśmy niewygodnym rywalem na dwa mecze. Idziemy krok po kroku - najpierw pierwsze spotkanie, ale ono musi zapaść w pamięć."
Ta reprezentacja ma jakość, by przejść Węgrów
Mimo że Serbia zawiodła na ostatnim Europy - odpadając po fazie grupowej - Šešum przypomina, że po drodze drużyna pokonała Niemcy i zremisowała na jedną bramkę z Austrią i Hiszpanią. Wyraża ubolewanie z powodu kontuzji Kukicia, ale ogólnie ocenia kadrę jako dobrze zbudowaną i zdyscyplinowaną.
„Mamy dobrą reprezentację - kompaktową w obronie, zdyscyplinowaną w ataku. Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie wyeliminować Węgrów i właśnie tak powinniśmy podchodzić do tych meczów."
Wejściówki bezpłatne - trzeba tylko po nie sięgnąć
Warto podkreślić, że wejście na mecz Serbia - Węgry (14 maja, hala „Čair" w Niszu) jest bezpłatne. Bilety można zamawiać mailowo do niedzieli 10 maja do godziny 12:00. Później odbiór będzie możliwy wyłącznie w kasie hali:
- 11, 12 i 13 maja - w godzinach 10:00-15:00
- 14 maja (dzień meczu) - w godzinach 10:00-18:00
Šešum ma jedno przesłanie do kibiców: przyjdźcie i sprawcie, żeby Nisz znów zagrzmia tak, jak potrafiło to robić przez lata.
Źródło: balkan-handball.com





