Selekcjoner polskich szczypiornistek ogłosił listę powołanych na kwietniowe pojedynki – wyjazdowy ze Słowacją (8 kwietnia, godz. 18.00) oraz domowy z Rumunią (12 kwietnia, godz. 18.00 w Radomiu). To właśnie te starcia zamkną fazę grupową kwalifikacji do mistrzostw Europy.
Okrojony skład i zmiany w bramce
Biało-Czerwone zbiorą się w Szczyrku 5 kwietnia, ale już dwa dni później wyruszą w podróż do słowackiej Sali. Krótki czas na wspólne przygotowania zmienił plany norweskiego szkoleniowca.
– Tym razem postawiłem na szesnaście zawodniczek, co jest mniejszą liczbą niż zwykle. Przed wyjazdem będziemy mieli tylko jeden pełny dzień treningów, więc od razu wybieram zawodniczki, które wyjdą na parkiet. Nikt nie pojedzie bez celu – wyjaśnia Senstad.
Najważniejszą zmianą jest decyzja o powołaniu tylko dwóch bramkarek, co automatycznie wykluczyło Barbarę Zimę. Norweg zapewnia jednak, że to nie koniec szans dla doświadczonej golkiperki. Poza kadrą znalazły się również Karolina Kochaniak (przyczyny prywatne), Natalia Janas, Aleksandra Olek, Oliwia Kuriata, Wiktoria Kostuch, Marcelina Polańska i Paulina Kużmińska.
Konkurencja na skrzydłach i w środku
Szkoleniowiec Polek tłumaczy rotację na poszczególnych pozycjach konkretnym planem rozwoju drużyny.
– Natalia Janas pracowała z nami świetnie, ale mamy wielu utalentowanych skrzydłowych. Chcę ponownie sprawdzić Adriannę Górną. Aleksandra Olek pozostaje dla nas bardzo istotna, ale od transferu do Podravki ma trudniejszą sytuację klubową. Patrycja Noga z kolei zaprezentowała się wyśmienicie w starciach z Norwegią i na to miejsce w kadrze zasłużyła – argumentuje Norweg.
Senstad podkreśla, że walka o miejsca w reprezentacji jest coraz ostrzejsza, co napawa go optymizmem przed grudniowym wielkim turniejem.
Granicka i Gadzina – nowe twarze w starej gardii
Do kadry wracają po przerwie Adrianna Górna, Nikola Głębocka oraz Joanna Granicka. Po kontuzji gotowa do gry jest Katarzyna Cygan. Największym zaskoczeniem jest jednak powołanie Joanny Gadziny – 33-letniej skrzydłowej Krasoń MKS Piotrcovi, która ostatni występ w kadrze zaliczyła ponad dekadę temu.
– Joanna Granicka prezentuje znakomite statystyki w Bundeslidze, skutecznie wykorzystuje rzuty karne i gra regularnie na wysokim poziomie. Ma rzadkie umiejętności ofensywne, choć wciąż musi uczyć się gry przeciwko topowym rywalkom. Przy absencji Kochaniak i kontuzji Drażyk ma wielką szansę udowodnić swoją wartość – mówi selekcjoner.
Odnośnie Gadziny Norweg jest równie konkretny: – To dla mnie żadna sensacja. Na lewym skrzydle mamy liderkę Darię Michalak, ale Dagmara Nocuń ma problemy klubowe. Wypróbowaliśmy młodą Kostuch, teraz stawiamy na większe doświadczenie. Joanna będzie gotowa do gry na sto procent.
Final4 wciąż w zasięgu
Po czterech kolejkach Polki wciąż mogą awansować do turnieju Final4 EHF EURO Cup. Scenariusz jest jasny: zwycięstwo ze Słowacją na wyjeździe, wygrana Norwegii z Rumunią tego samego dnia, a następnie triumf nad Rumunkami w Radomiu różnicą minimum sześciu bramek.
– Jeśli będziemy mieli szansę, zrobimy wszystko, aby zagrać w Final4. Potrzebujemy dobrego występu ze Słowacją, potem musimy odrobić pięć goli w starciu z Rumunią. To trudne, ale wykonalne. Rumunki pod nowym trenerem grają bardzo mocno, mamy do nich szacunek, ale jesteśmy zdeterminowane – zapewnia Senstad.
Przygotowania do domowego EURO najważniejsze
Norweg jasno wskazuje, że grudniowe Mistrzostwa Europy rozgrywane m.in. w Katowicach to priorytet.
– Nawet ważniejsze od Final4 jest odpowiednie przygotowanie zespołu do EURO. Te mecze pozwolą nam sprawdzić obecny poziom i podjąć kluczowe decyzje dotyczące dalszych przygotowań do turnieju – zaznacza szkoleniowiec.
Kibice siłą napędową
Senstad nie ukrywa zachwytu atmosferą podczas ostatniego spotkania w Lubinie z Norwegią.
– Widać było, jak wielką moc daje nam wsparcie polskich kibiców. Zawodniczki były niesamowicie zmotywowane. Mam nadzieję, że w Radomiu będzie podobnie. Norweżki po meczu w Lubinie mówiły mi, jak fantastycznie odebrały całą oprawę. To ważne dla polskiej piłki ręcznej – nasze mecze mogą być świetną imprezą, sprawiać radość. My chcemy odwdzięczyć się jeszcze lepszą grą – kończy Norweg.
Bilety na mecz Polska – Rumunia w Radomiu dostępne są w dwóch kategoriach: Kategoria 1 kosztuje 49 zł (normalny) i 24,5 zł (ulgowy), Kategoria 2 – odpowiednio 39 zł i 19,5 zł. Uczniowie, studenci, emeryci i renciści mogą skorzystać z ulg. Dzieci do lat 3 mają wstęp wolny. Grupy zorganizowane zapłacą jedynie 10 zł za osobę, a na każde dziesięcioro dzieci przypada bezpłatny bilet dla opiekuna.
Źródło: zprp.pl
