To dobra wiadomość przed najważniejszym meczem wiosennego zgrupowania! Arne Senstad, selekcjoner biało-czerwonych, po kilkudniowej przerwie spowodowanej kłopotami ze zdrowiem, jest gotowy wrócić do pracy. Norweski szkoleniowiec pojawi się w kadrze już w czwartek, na trzy dni przed decydującym starciem z Rumunią w Radomiu.
Problemy zdrowotne za nim
Początek tygodnia nie był łatwy dla norweskiego trenera. Jeszcze przed wylotem do Polski trafił do szpitala, co wykluczyło jego obecność na pierwszej fazie zgrupowania, które rozpoczęło się 5 kwietnia w Szczyrku. Choć sytuacja nie była groźna, wymagała obserwacji medycznej i konsultacji. Senstad opuścił środowy wyjazd do Słowacji, gdzie Polki rozbiły gospodynie 34:21.
– Nie jestem jeszcze w 100% w pełni sił, ale czuję się znacznie lepiej. Jestem po rozmowach z lekarzami, nie zagraża mi nic poważnego, więc chcę przyjechać na to bardzo ważne dla mnie zgrupowanie reprezentacji Polski – wyjaśnia norweski szkoleniowiec.
Senstad podkreśla, że każdy trening ma dla drużyny ogromną wartość. – Mamy przed sobą wielki cel w tym roku, dlatego każdy dzień i każdy trening są tak wartościowe. Chcemy wciąż poprawiać poziom drużyny, doskonalić taktykę i wprowadzać nowe zawodniczki do zespołu, dlatego bardzo chcę być na miejscu z drużyną – dodaje.
Analiza meczu ze Słowacją
Mimo nieobecności w Bratysławie, Senstad uważnie śledził występ swoich podopiecznych. Rezultat go zadowolił, ale Norweg dostrzega sporo pola do poprawy.
– Oczywiście, że oglądałem mecz. Wynik był dobry, ale każdy widzi, że musimy jeszcze wykonać dużo pracy. Popełniliśmy za dużo prostych błędów, być może wynikało to z wprowadzania nowych zawodniczek – ocenia trener. Pozytywnie wypowiedział się natomiast o grze defensywnej i postawie bramkarek.
– Wciąż musimy szukać sposobu, aby grać coraz lepiej, zwłaszcza przeciwko silniejszym drużynom – zastrzega selekcjoner, mając na myśli niedzielne starcie.
Wszystko w rękach Polek
Dzięki zwycięstwu nad Słowacją oraz wysokiej wygranej Norwegii z Rumunią (45:25), reprezentacja Polski wciąż ma szansę na awans do wrześniowego turnieju Final4 EHF EURO Cup 2026. Matematyka jest prosta: w niedzielę w Radomiu biało-czerwone muszą pokonać Rumunki różnicą co najmniej pięciu bramek.
– Rumunia to zdecydowanie silniejszy rywal od Słowacji. Choć Rumunki mają za sobą wysoką porażkę z Norwegią, będą trudnym przeciwnikiem – nie ma złudzeń Senstad. – Wciąż mamy szansę na awans do Final4 EHF EURO Cup 2026 i chcemy go osiągnąć. Musimy się dobrze przygotować do tego spotkania, zagrać dojrzalej zarówno jako drużyna, jak i indywidualnie, a jeśli będziemy trzymać się planu, jestem pozytywnie nastawiony – podsumowuje norweski trener.
Informacje praktyczne
Mecz Polska – Rumunia zostanie rozegrany w niedzielę 12 kwietnia o godzinie 18:00 w Hali RCS w Radomiu. Bilety są nadal dostępne w sprzedaży. Transmisję będzie można oglądać na antenie Polsat Sport 2 oraz w aplikacji Polsat Box Go.
Źródło: zprp.pl
