Wyrównana pierwsza połowa
Gospodarze wyszli na prowadzenie już od pierwszych minut, ale TVB Stuttgart szybko odpowiedział. Jakob Nigg wyrównał na 1:1, a Kai Häfner podrzutem dopełnił do 2:2. W 7. minucie Lenny Rubin po raz pierwszy wyprowadził gości na prowadzenie. Derby toczyły się w wyrównanym tempie - żadna z drużyn długo nie mogła odskoczyć rywalom.
Przełom nastąpił około 18. minuty, gdy Nigg podwyższył na 8:11, dając Stuttgartowi pierwsze trzybramkowe prowadzenie. Kai Häfner z rzutu karnego ustalił wynik na 10:13, a Max Häfner tuż przed przerwą trafił na 13:16. Göppingen zdążyło jeszcze zdobyć bramkę kontaktową i do szatni schodziło przy stanie 14:16.
Dramatyczna końcówka - trzy czerwone kartki i gol na syrenie
Po przerwie Kasper Thorsen Lien szybko ustalił przewagę Stuttgart na trzy bramki (14:17), ale Göppingen nie zamierzało się poddawać. W 39. minucie miejscowi doprowadzili do remisu 19:19. Mecz wkroczył w decydującą fazę.
Patrick Zieker i Kai Häfner ponownie wyprowadzili TVB na prowadzenie, jednak w 50. minucie Göppingen odpowiedziało kolejnym remisem - 26:26. Na osiem minut przed końcem to Stuttgart musiał gonić wynik, przegrywając 28:29. Nigg wyrównał, ale końcówka przyniosła kolejne komplikacje - Stuttgart otrzymał aż trzy czerwone kartki.
Przy remisie 32:32 bramkarz Mateusz Kornecki obronił kluczowy rzut karny, utrzymując zespół przy życiu. Trzydzieści sekund przed końcowym gwizdkiem piłkę miało Göppingen, ale obrona gości dała radę. W ostatniej akcji meczu Linus Schmid zachował zimną krew i z syreną wpakował piłkę do siatki - 32:33 dla TVB Stuttgart!
Co mówili po meczu?
Misha Kaufmann, trener TVB Stuttgart: „Moja drużyna była skoncentrowana od pierwszej minuty, dobrze broniła i konsekwentnie pracowała w obronie. W drugiej połowie mieliśmy trudniejszy moment, ale widział, że chłopaki zachowują spokój i zimną krew. Obrona Korneckiego to był prawdziwy nokaut dla rywala, który postawił nas z powrotem na zwycięskiej ścieżce. Te dwa punkty są w pełni zasłużone - przez 60 minut drużyna nigdy się nie poddała."
Ben Matschke, trener FRISCH AUF! Göppingen: „Gratuluję Mishie i TVB. W ostatnich pięciu minutach mieliśmy kilka sytuacji, żeby wyjść na plus dwa i zamknąć mecz, ale spalismy te okazje. Nie mogę nic zarzucić moim zawodnikom - dali z siebie wszystko. Handball rządzi się swoimi prawami: piłka wchodzi dwie sekundy przed końcem i nic na to nie poradzimy. Szkoda, bo nasi kibice zasługiwali na coś więcej."
Linus Schmid, bohater TVB Stuttgart: „Jesteśmy po prostu szczęśliwi, że wywiezimy stąd dwa punkty. Od pierwszej minuty był to zacięty, niesamowity mecz z ogromnym ładunkiem emocji. Pozostaliśmy opanowani przez cały czas i na końcu dostaliśmy swoją szansę. Nie zmarnowaliśmy jej."
Źródło: daikin-hbl.de





