Goście nie zamierzali składać gratulacji
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem w GETEC Arena czuć było wyjątkową atmosferę. Kibice SCM przygotowali choreografię nawiązującą do zdobytego tytułu, a HBL wystawiło na widok publiczny mistrzoską paterę. Zanim jednak przyszedł czas na świętowanie, trzeba było stoczyć ciężki bój na parkiecie.
Gummersbach przyjechało do Magdeburga nie po to, by gratulować - goście od pierwszych minut narzucili szybkie tempo i agresywną obronę, wpędzając gospodarzy w kłopoty już w ósmej minucie (3:6). Podopieczni trenera Benneta Wiegerta szybko jednak odpowiedzieli. Omar Ingi Magnusson zmniejszył straty do 8:9 (14. min.), Felix Claar doprowadził do remisu 10:10 (17. min.), a Oscar Bergendahl dał SCM prowadzenie 13:12 (19. min.). Mecz toczył się w znakomitym stylu - do przerwy padły aż 38 bramek.
Druga połowa równie emocjonująca
Po zmianie stron obie drużyny wróciły na parkiet z nieosłabioną energią. Długo żadna ze stron nie mogła uzyskać wyraźnej przewagi - w 37. minucie Matthias Musche ustalił wynik na 22:22. Gummersbach wciąż groźnie kontrowało szybkimi atakami przez środek, serwując kibicom prawdziwe widowisko. Ostatecznie lepsi okazali się jednak mistrzowie - SC Magdeburg wygrał i przypieczętował imponującą passę: przez cały sezon nie przegrali ani jednego meczu na własnym parkiecie. Jedyną stratą punktów w GETEC Arena był remis z THW Kiel.
Jubileusz Zechela i wzruszające pożegnania
Mecz miał też wymiar osobisty - Tim Zechel rozegrał swoje 200. spotkanie w Handball-Bundeslidze. Po ostatnim gwizdku emocje sięgnęły zenitu: kapitanowie odebrali mistrzoską paterę z rąk przedstawicieli HBL, a następnie klub pożegnał zawodników, którzy po zakończeniu sezonu opuszczą Magdeburg. Wieczór, który zaczął się od walki o punkty, zakończył się w iście mistrzowskim stylu.
Źródło: daikin-hbl.de





