Trudno uwierzyć, że zaledwie rok temu Saint-Grégoire zajmowało 12. miejsce w lidze i tylko dzięki decyzji administracyjnej uniknęło degradacji. W tym sezonie klub z Bretanii przeszedł prawdziwą metamorfozę - pod wodzą nowego szkoleniowca Romaina Corre'a nie tylko wygrał fazę zasadniczą, ale też przeszedł przez play-offy jak burza, nie tracąc ani jednego meczu.
Dominacja od początku sezonu
Bretonki zakończyły fazę regularną na pierwszym miejscu, a ich ostatnia porażka przed finałem miała miejsce w lutym - z Pessac, i to minimalną różnicą bramek. W marcu zanotowały siedem zwycięstw z rzędu, a wisienką na torcie było pokonanie ówczesnego lidera - właśnie Clermont - co pozwoliło Saint-Grégoire przejąć prowadzenie w tabeli. W półfinale rywalki z ASUL Vaulx-en-Velin nie stanowiły większego oporu.
Clermont dotarło do finału trudniejszą drogą. Długo przewodziło stawce, jednak w końcówce sezonu klub osłabiły kontuzje - szczególnie dotkliwa była absencja rozgrywającej Clary Vaxes, która wypadła do końca rozgrywek. Mimo to Auwerniaczki zdołały wyeliminować Bouillargues w półfinale i zameldować się w finale.
Pierwszy mecz rozstrzygnął losy tytułu
W pierwszym spotkaniu finałowym Saint-Grégoire zaprezentowało się znakomicie - zwycięstwo 29:21 nie pozostawiało złudzeń. Bretonki były solidne w obronie i skuteczne w ataku, całkowicie neutralizując Clermont. Ośmiobramkowa przewaga stawiała lokalną drużynę w roli zdecydowanej faworytki do tytułu.
Rewanż na własnym parkiecie Clermont zaczęło z dużą intensywnością i przez długi czas trzymało kibiców w napięciu. Do przerwy prowadziło dwoma bramkami i zbliżało się do wyrównania w dwumeczu. Po powrocie z szatni Auwerniaczki zadały cios - seria 4:0 dała im prowadzenie 16:10 w 35. minucie, a w 47. minucie prowadziły już 22:15. Wyśmienicie spisywała się Juliette Janod, która trafiała do bramki 9 razy na 14 prób.
Przełom nastąpił po wykluczeniu Charlotte Kieffer, które wybiło Clermont z rytmu. Saint-Grégoire wróciło do gry, a bramkarka Marie Pouliquen zaczęła zatrzymywać kolejne rzuty rywalek. Clermont wygrało rewanż 25:21, ale to było za mało - w dwumeczu zabrakło im czterech bramek do tytułu.
Historyczny triumf drużyny, która miała nie grać w D2F
Łączny wynik 50:46 dał Saint-Grégoire tytuł mistrza Francji D2F. To sukces tym bardziej niezwykły, że klub jeszcze przed sezonem stawiał sobie za cel wyłącznie utrzymanie w lidze - a i to nie było pewne, bo do rozgrywek wróciły jedynie dzięki decyzji administracyjnej. Zasługa w tej rewelacyjnej kampanii leży zarówno po stronie zawodniczek, jak i trenera Romaina Corre'a, który w swoim pierwszym sezonie na ławce trenerskiej stworzył drużynę bez kompleksów.
Podium i co dalej
Trzecie miejsce w D2F zajęło Bouillargues, które w dwumeczu o brązowy medal pokonało ASUL Vaulx-en-Velin. Choć w rewanżu przegrało jedną bramką, przewaga sześciu goli z pierwszego spotkania okazała się wystarczająca.
Clermont pomimo bólu porażki w finale nie ma czasu na rozczarowanie - klub czeka kluczowy baraż o awans do Ligue Butagaz Énergie, w którym zmierzy się z La Stella Saint-Maur Handball, dwunastą drużyną najwyższej klasy rozgrywkowej. To szansa na historyczny awans i szybką odpowiedź na bolesną porażkę w finale.
Źródło: handnews.fr





