Droga Polaków na mistrzostwa świata w Niemczech nabiera coraz wyraźniejszych kształtów. Pierwszy krok w stronę wielkiego turnieju został wykonany – i to z całą stanowczością. Choć w roli faworyta nasi kadrowicze musieli udowodnić swoją wyższość na parkiecie, ostatecznie nie pozostawili złudzeń co do hierarchii.
Wyrównany początek, nerwowa przepychanka
Gospodarze od pierwszego gwizdka pokazali, że nie zamierzają poddać się bez walki. Ryska hala rozgrzewała się wraz z każdą kolejną akcją Łotyszy, którzy grali odważnie i z dużym zaangażowaniem. Choć pierwszą bramkę efektowną akcją zapisał na swoim koncie Piotr Jędraszczyk, rywale natychmiast odpowiedzieli, rozpoczynając zacięty bój punkt za punkt.
Polska próbowała oderwać się na dwubramkowy dystans (6:4), lecz Bałtowie odpowiedzieli serią czterech trafień z rzędu, wychodząc na prowadzenie 8:6. Mecz toczył się falami – chwilę później to Biało-Czerwoni znów wyszli na prowadzenie (9:8). W szeregach gospodarzy błyszczał Rauls Serafimovics, a po polskiej stronie to właśnie Jędraszczyk ciągnął zespół do przodu.
Końcówka połowy należała do Polski
Po intensywnym, ofensywnym początku tempo spotkania nieco osłabło. Obie ekipy miały większe kłopoty z finalizacją akcji, a w bramce gospodarzy świetnie spisywał się Ritvars Putra. Jednak kluczowy przełom nastąpił w 24. minucie – Filip Michałowicz dał Polsce pierwszy trzybramkowy dystans (14:11).
Znakomitą zmianę w polskiej bramce dał Mateusz Zembrzycki, co zaowocowało kolejnymi trafieniami. Wiktor Tomczak podwyższył na 16:12, a tuż przed przerwą z rzutu karnego trafił Piotr Jarosiewicz. Polacy zeszli do szatni z komfortową przewagą pięciu bramek (17:12).
Druga połowa: od wahań do pewności
Po zmianie stron Biało-Czerwoni kontrolowali wydarzenia na parkiecie, utrzymując kilkubramkową przewagę. Zmieniła się jednak hierarchia strzelców – w ekipie Łotwy na plan pierwszy wysunął się Leonards Valkovskis, natomiast w polskich szeregach rolę lidera przejął Kamil Syprzak.
Podopieczni hiszpańskiego szkoleniowca zwiększyli przewagę nawet do sześciu trafień (22:16), ale kwadrans przed końcem rywale zdołali zmniejszyć straty do trzech goli (20:23). Przez moment mogło zrobić się nerwowo.
Finałowy koncert Polaków
Podobnie jak w pierwszej odsłonie, końcówka należała do reprezentacji Polski. Od wyniku 25:22 nasi zawodnicy popisali się serią pięciu bramek bez odpowiedzi, osiągając największą w meczu przewagę (30:22). W tej fazie meczu błysnął Mikołaj Czapliński, który finalnie zakończył spotkanie jako najskuteczniejszy zawodnik z dziewięcioma golami.
Ostatnie minuty to już czysta formalność – Polska kontrolowała wydarzenia i pewnie dowiozła zwycięstwo 33:24. Tytuł MVP spotkania powędrował do Piotra Jędraszczyka, który przez całe spotkanie prowadził drużynę swoją energią i skutecznością.
Rewanż w Ostrowie Wielkopolskim
Kadra Joty Gonzaleza przystąpiła do tych eliminacji osłabiona – z powodu kontuzji zabrakło Arkadiusza Moryto, braci Gębalów oraz Marcela Jastrzębskiego. Z drugiej strony do zespołu wrócili po przerwie Kamil Syprzak i Jakub Szyszko. Także Łotysze musieli radzić sobie bez kluczowych postaci, przede wszystkim swojej największej gwiazdy – Dainisa Kristopansa.
Niedzielny rewanż w 3mk Arena Ostrów rozstrzygnie formalnie kwestię awansu do trzeciej rundy kwalifikacji, gdzie zwycięzca tego dwumeczu zmierzy się z Austrią. Rozpoczęcie o godzinie 15:00, transmisja na kanale Polsat Sport 2. Przy dziewięciobramkowej przewadze Polacy są o krok od kolejnego etapu na drodze do mundialu w Niemczech.
Łotwa – Polska 24:33 (12:17)
Najskuteczniejsi:
Polska: Czapliński 9, Jędraszczyk 5, Syprzak 5
Łotwa: Valkovskis 6, Kalnins 5, Serafimovics 3, Borisovs 3, Rogonovs 3
Źródło: zprp.pl
