Historyczna szansa dla legendy piłki ręcznej
Bojana Popovic mogłaby zostać pierwszą kobietą w historii, która zdobyła EHF Champions League Women zarówno jako zawodniczka, jak i jako trenerka. Czarnogórka triumfowała w tych rozgrywkach aż sześć razy - z trzema różnymi klubami: Slagelse, Viborg oraz Buducnost. Ostatni tytuł jako lewoskrzydłowa wywalczyła z Buducnost w sezonie 2011/12.
Sama Popovic przyznaje, że o tej wyjątkowej możliwości dowiedziała się dopiero po przyjeździe do Budapesztu: „Naprawdę o tym nie myślałam. Usłyszałam to tutaj. Dla mnie najważniejsze jest to, co uda mi się osiągnąć razem z tymi dziewczynami" - powiedziała.
Skupiona na półfinale, nie na historii
Choć Popovic nie ukrywa, że perspektywa wpisania się w historię jako pierwsza jest kusząca, jej myśli zaprzątają przede wszystkim taktyczne przygotowania do meczu z Metz Handball. CSM Bucuresti przystępuje do tego pojedynku z niekorzystną serią - pięciu kolejnych porażek z tym rywalem w EHF Champions League, sięgającą 2020 roku.
„Chcę, żeby potraktowały ten półfinał jak zwykły mecz. Nie chcę dokładać presji. Po prostu grajcie i niech wygra lepsza drużyna" - zaapelowała trenerka do swoich podopiecznych. Jednocześnie zaznaczyła, że bolesna pamięć poprzednich porażek może paradoksalnie działać mobilizująco: „To może dać im trochę dodatkowej energii".
Zupełnie inne emocje z ławki
Popovic otwarcie mówi o trudnościach, jakie wiążą się z przejściem od roli zawodniczki do trenerskiej. Jako czołowa lewoskrzydłowa mogła samodzielnie rozstrzygać losy spotkań - teraz musi obserwować grę z boku.
„Kiedy widzę jakąś szansę na boisku i chcę im to podpowiedzieć, a one tego nie realizują, jestem trochę smutna. Walczę sama ze sobą, żeby tego nie pokazywać, bo dziewczyny pod presją nie potrzebują jeszcze mojej złości" - przyznała szczerze.
Inaczej wyobraża sobie też ewentualne świętowanie tytułu: „Jako zawodniczka po zdobyciu pucharu czułam się zawsze zupełnie pusta. Teraz jestem trenerką, nie będę na boisku - może zostanie mi trochę więcej energii na celebrację" - powiedziała z uśmiechem.
Rywalizacja kobiet trenerek w finale?
O historyczny dublet gracz-trener rywalizuje z Popovic również Raphaëlle Tervel, szkoleniowiec Brest Bretagne Handball. Ponieważ obie ekipy trafiły do przeciwnych par półfinałowych, istnieje realna szansa, że niedzielowy finał EHF Champions League Women poprowadzą dwie kobiety - co byłoby kolejnym precedensem w historii tych rozgrywek.
Dla CSM Bucuresti sam udział w turnieju finałowym jest już sukcesem - to pierwszy taki występ bukaresztańskiego klubu od ośmiu lat. Ostatni tytuł mistrzowski Rumunki świętowały w 2016 roku.
Źródło: eurohandball.com





