Füchse Berlin – Industria Kielce (18:45)
Pierwsza tego dnia na parkiecie pojawi się Industria Kielce, która w ostatnich tygodniach złapała kapitalną passę – trzy kolejne zwycięstwa w Lidze Mistrzów dały kielczanom komfort w postaci pewnego miejsca w fazie play-off. Teraz ambicje sięgają wyżej, bo celem jest trzecia lokata w grupie A, choć o nią przyjdzie powalczyć nie tylko na parkiecie, ale i z kalkulatorem w ręku.
Zadanie w Berlinie jest jednak z gatunku najtrudniejszych możliwych. Füchse przed własną publicznością pozostają niepokonani w tych rozgrywkach, a już na dwie kolejki przed końcem fazy grupowej zapewnili sobie awans do ćwierćfinału. Motorem napędowym „Lisów" jest Mathias Gidsel – świeżo upieczony Mistrz Europy, król strzelców i MVP styczniowego turnieju. Duńczyk prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników Ligi Mistrzów z dorobkiem 91 bramek przy skuteczności ok. 72%, a co warte podkreślenia – wszystkie zdobył z gry. Obok niego groźni są Lasse Andersson (59 goli), Tobias Grondahl (53) oraz bramkarz Dejan Milosavljev, który od 1 lipca będzie już zawodnikiem Industrii.
Po stronie kielczan najskuteczniejszy w tych rozgrywkach jest Alex Dujshebaev z 49 trafieniami, a tuż za nim plasuje się Artsem Karalek (46 bramek). Dobrą wiadomością jest powrót do kadry meczowej Łukasza Rogulskiego, który dochodzi do siebie po kontuzji kolana. W Kielcach na indywidualnym treningu pozostaną natomiast Adam Morawski i Piotr Jędraszczyk.
Historyczny bilans bezpośrednich starć w Lidze Mistrzów jest wyrównany – w sześciu dotychczasowych meczach trzy zwycięstwa należą do Niemców, dwa do kielczan, a jedno spotkanie zakończyło się remisem. Co ciekawe, we wrześniowym meczu tych drużyn Gidsel został poturbowany w pierwszych minutach i musiał na chwilę opuścić boisko – a paradoksalnie to właśnie wtedy Industria grała swoją najlepszą piłkę.
– Gwarancja udziału w ćwierćfinale pozwala nam już grać bez presji. Chcemy jednak stale się rozwijać, a naszym celem są zwycięstwa – powiedział trener gospodarzy Nicolej Krickau.
Kielczan w stolicy Niemiec wspierać będzie ponad 200-osobowa grupa kibiców. Transmisja meczu na kanałach Eurosportu.
ORLEN Wisła Płock – SC Magdeburg (20:45)
Wieczorem wszystkie oczy skierują się na Płock, gdzie ORLEN Wisła podejmie absolutnego hegemona tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. SC Magdeburg to jedyny zespół, który w grupie B nie zaznał smaku porażki – komplet 11 zwycięstw i 22 punkty na koncie mówią same za siebie. Aktualny triumfator rozgrywek, ze swoim trzecim trofeum Ligi Mistrzów zdobytym w minionej edycji, przyjedzie do ORLEN Areny jako niekwestionowany faworyt.
Ofensywa Magdeburga należy do najbardziej zabójczych w całych rozgrywkach – 373 bramki przy skuteczności 72,7% oraz pierwsza pozycja w wykorzystywaniu rzutów karnych. Liderem ataku jest Omar Ingi Magnusson, autor 70 trafień i jednocześnie najskuteczniejszy egzekutor „siódemek" w Lidze Mistrzów. Pod wodzą trenera Benneta Wiegerta zespół dysponuje niezwykle wyważonym składem, w którym kluczowe role pełnią m.in. Sergey Hernandez, Felix Claar, Gisli Kristjansson, Magnus Saugstrup czy Matthias Musche. Równie imponująco prezentują się na krajowym podwórku – prowadzą w Bundeslidze z dorobkiem 40 punktów.
Wisła natomiast zajmuje trzecie miejsce w grupie B z 14 punktami i wciąż walczy o jak najlepszą pozycję przed fazą play-off. W rozgrywkach pucharowych rozstrzygnięcia w tej grupie będą miały bezpośrednie przełożenie na drabinkę ćwierćfinałów, a za plecami Nafciarzy czai się OTP Bank Pick Szeged (10 pkt.) oraz Paris Saint-Germain i GOG (po 8 pkt.).
Choć bilans bezpośrednich spotkań wyraźnie przemawia za Magdeburgiem (8 zwycięstw Niemców w 10 meczach), to w ostatnich latach dystans między drużynami wyraźnie się skurczył. W lutym 2023 roku Wisła odniosła historyczne zwycięstwo 25:24, kilka miesięcy później wywalczyła remis 22:22 w GETEC Arenie, a w 3. kolejce obecnej edycji przegrała na wyjeździe zaledwie jedną bramką (26:27). Szczególnie w Płocku Nafciarze potrafią wznieść się ponad siebie.
– Magdeburg to aktualny Mistrz Europy. Drużyna z jasną wizją i ogromnymi ambicjami. Zagramy z nimi u siebie i potrzebujemy pełnej hali, żeby stworzyć najlepszą atmosferę w Europie – zaapelował trener Xavi Sabate.
– Kluczem do osiągnięcia korzystnego wyniku będzie kontrolowanie tempa gry oraz ograniczenie błędów technicznych do minimum. Musimy zagrać zwarte, agresywne zawody w obronie, a w ataku wykazać się cierpliwością. Jeśli narzucimy własny rytm i utrzymamy koncentrację przez 60 minut, jesteśmy w stanie powalczyć o pozytywny rezultat – dodał rozgrywający Zoran Ilić.
Sytuacja w grupach – o co gramy?
Przed trzema ostatnimi kolejkami fazy grupowej sytuacja tabelaryczna nabiera rumieńców. W grupie B pewne awansu do ćwierćfinału są już SC Magdeburg i FC Barcelona, przy czym Niemcy mają dwa punkty przewagi nad Dumą Katalonii. Wisła z 14 punktami okupuje trzecią pozycję i chce ją utrzymać, by zapewnić sobie jak najkorzystniejsze rozstawienie w dalszej fazie.
W grupie A Füchse Berlin i Aalborg Handbold mają już zagwarantowane miejsca w ćwierćfinale, a ich bezpośrednie starcie w kolejnej kolejce może rozstrzygnąć kwestię pierwszeństwa w grupie. Industria Kielce z pewnym miejscem w play-off celuje w trzecią lokatę, choć wiele zależy od wyników One Veszprem, które ma punkt przewagi. Sytuacja jest o tyle istotna, że rywalizacja między grupami w fazie pucharowej sprawia, że każda pozycja ma realne przełożenie na potencjalnego przeciwnika w kolejnych rundach.
Trzymamy kciuki za oba zespoły!

