Niemal dwutygodniowa przygoda polskich juniorów w stolicy Serbii dobiegła końca. Osiem meczów w 12 dni - to intensywny maraton, który dał reprezentacji U18 sporo cennych lekcji na przyszłość.
Start obiecujący, środek rozczarowujący
Kadra prowadzona przez Wojciecha Jedziniaka rozpoczęła turniej od bardzo udanej fazy grupowej, wywalczając awans z drugiej pozycji. Nadzieje na wysoką lokatę szybko jednak przygasły - w rundzie głównej Polacy zajęli dopiero czwarte miejsce w swojej grupie, co oznaczało walkę o miejsca 9-16. Seria niepowodzeń trwała dalej, a ostatecznie Biało-Czerwoni musieli w niedzielę zagrać o piętnastą pozycję przeciwko ekipie z Wysp Owczych.
Ciężki początek, mocne wykończenie
Początek niedzielnego starcia wcale nie zapowiadał szczęśliwego finału. Farerzy kapitalnie weszli w pojedynek - po trzech minutach prowadzili już 4:1. Polska drużyna traciła piłki, nie potrafiła przełamać defensywy rywali i popełniała proste błędy. Wyspy Owcze konsekwentnie utrzymywały przewagę, w 11. minucie było 8:6 dla nich.
Ekipa Jedziniaka nie poddała się jednak i stopniowo odrabiała straty. W 16. minucie udało się doprowadzić do remisu 12:12, choć Farerzy szybko znów odjechali na dwie bramki. Polacy ponownie dopięli swego - w 27. minucie znów był remis 17:17. Do przerwy schodzili jednak ze stratą jednego trafienia (18:19).
Druga połowa należała do Biało-Czerwonych
Po wznowieniu gry młodzi Polacy pokazali zupełnie inne oblicze. Już w 32. minucie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie - 21:20. Rywale wprawdzie kilkukrotnie wyrównywali, ale to Biało-Czerwoni dyktowali warunki. W 38. minucie ich przewaga urosła do trzech bramek (27:24), co zmusiło szkoleniowca Farerów do wzięcia przerwy.
Wyspy Owcze na moment złapały kontakt i w 43. minucie było 27:27, lecz Polacy nie stracili głowy. Seria skutecznych ataków przyniosła im w 49. minucie ponownie komfortowe prowadzenie 32:28.
Efektowne zwieńczenie turnieju
Końcówka spotkania to prawdziwy popis zespołowości i determinacji polskich juniorów. Realizując założenia taktyczne, wspierając się nawzajem i celebrując każdą udaną akcję, Biało-Czerwoni systematycznie powiększali dystans. W 55. minucie było już 36:31 i do ostatniej syreny kontrolowali przebieg meczu. Ostateczny wynik - 41:35 - to zasłużone zwycięstwo na pożegnanie z turniejem.
Polska - Wyspy Owcze 41:35 (18:19)
Skład Polski: Taiwo, Drzewiński - Kruszelnicki 5, Skiba 7, Tkaczyk 8, Moryto 1, Wiśniewski 6, Steczek 1, Foltyn 5, Cieśla 2, Pruszkowski 1, Arciszewski, Adamczyk 1, Lendzion, Sobczyk 4, Ciszewski.
Doświadczenie na przyszłość
Piętnasta lokata w mistrzostwach Europy to nie jest wynik, którego oczekiwali kibice, ale młodzi zawodnicy udowodnili w Belgradzie, że potrafią walczyć do końca. Determinacja, zaangażowanie i serce pozostawione na parkiecie - to kapitał, który z pewnością zaprocentuje w kolejnych turniejach i na dalszych etapach rozwoju tych szczypiornistów. Przed nimi jeszcze długa droga, a doświadczenie zebrane w Serbii może okazać się bezcenne.
Źródło: zprp.pl





