Tuż po świętach wielkanocnych polskie szczypiornistki wrócą do walki na międzynarodowej arenie. Przed nimi dwa spotkania, które mogą zapisać się w historii polskiej piłki ręcznej – wyjazd do Słowacji oraz domowe starcie z Rumunią w Radomiu.
Gdzie stoją Polki po czterech kolejkach?
Bilans kadry prowadzonej przez norweskiego szkoleniowca po czterech meczach grupowych pokazuje dwa punkty na koncie i różnicę bramek minus dwadzieścia. Dobry start – pewne zwycięstwo nad Słowacją 28:20 w inauguracyjnym spotkaniu – nie przekuł się na dalszą serię. Porażka w Rumunii (29:34) oraz dwie przegrane z mistrzyniami świata z Norwegii (24:31 i 16:32) sprawiły, że droga do Final4 stała się wąska, choć wciąż możliwa do przejścia.
W grupie pierwszej stawkę rozgrywają cztery drużyny, z których dwie najlepsze awansują do turnieju finałowego. Obecnie pozycje liderskie zajmują Norwegia i Rumunia. Druga grupa to domena Danii i Węgier.
Matematyka awansu – co musi się wydarzyć?
Scenariusz na szczęśliwe zakończenie jest jasny, choć wymagający. Wszystko zacznie się w czwartek 8 kwietnia o godzinie 18:00. Biało-Czerwone muszą pokonać Słowację na jej terenie, jednocześnie kibicując Norwegii w jej starciu z Rumunią. Oba te spotkania rozgrywane będą równolegle.
Jeśli te warunki zostaną spełnione, ostateczne rozstrzygnięcie przyniesie niedzielne starcie z Rumunkami w Radomiu (12 kwietnia, również o 18:00). Wówczas zadanie stanie się krystalicznie jasne – Polki będą potrzebowały zwycięstwa różnicą minimum sześciu bramek. Triumf pięcioma golami to za mało – przy równej liczbie punktów i identycznym bilansie bezpośrednich pojedynków o awansie zadecydowałby gorszy bilans bramkowy Polek ze wszystkich meczów w grupie.
Senstad wierzy w swoje zawodniczki
Selekcjoner powołał na kwietniowe zgrupowanie szesnaście szczypiornistek, które od 5 kwietnia rozpoczną wspólne przygotowania w Szczyrku. Dwa dni później drużyna przeniesie się do słowackiej Sali.
Norweski szkoleniowiec nie ukrywa, że cel jest ambitny, ale realny. Zdaje sobie sprawę z jakości rywalek, szczególnie Rumunii, która pod wodzą nowego trenera prezentuje się bardzo mocno. Jednocześnie podkreśla szacunek do przeciwniczek, nie rezygnując jednak z wiary w sukces swojego zespołu.
Sensacyjny powrót Gadziny
Jedną z największych niespodzianek powołania jest powrót Joanny Gadziny do kadry narodowej po ponad dekadzie przerwy. Skrzydłowa KRASOŃ MKS Piotrcovii przeżywa w tym sezonie drugą młodość – w dwudziestu meczach ORLEN Superligi Kobiet zdobyła już siedemdziesiąt osiem bramek przy imponującej skuteczności sięgającej 74 procent.
Sama zawodniczka przyznaje, że powołanie było dla niej ogromnym zaskoczeniem. Nie spodziewała się już kolejnej szansy w narodowych barwach. Teraz zamierza wykorzystać ją w stu procentach, wnosząc do zespołu doświadczenie, waleczność i charakter, który nie pozwala jej odpuszczać w żadnej sytuacji.
Wsparcie kibiców w Radomiu
Na niedzielne spotkanie z Rumunią bilety są już dostępne w sprzedaży. Organizatorzy przygotowali dwie kategorie cenowe: pierwsza to 49 złotych za bilet normalny i 24,50 złotych ulgowy, druga zaś 39 i 19,50 złotych odpowiednio. Ulgi obowiązują dla uczniów, studentów, emerytów i rencistów. Najmłodsi kibice do trzeciego roku życia wchodzą bezpłatnie, choć bez gwarantowanego miejsca siedzącego.
Transmisje obu spotkań kadry będą dostępne na antenie Eurosport 3 oraz w platformie streamingowej HBO Max.
Przed polskimi szczypiornistkami decydujące dni. Historia może zostać napisana, a pierwszy krok do niej prowadzi przez słowacką Salę. Póki matematyka daje szanse, warto w nie wierzyć.
Źródło: zprp.pl
