Reprezentacja Polski przygotowuje się do dwóch starć, które zadecydują o jej przyszłości w tegorocznych rozgrywkach EHF EURO Cup. Status gospodarza grudniowego czempionatu Europy dał Polkom przepustkę do turnieju finałowego bez konieczności przechodzenia przez kwalifikacje, ale równocześnie oznaczał udział w prestiżowych rozgrywkach z najlepszymi zespołami Starego Kontynentu.
Matematyka musi się zgadzać
Drużyna prowadzona – w obecnej sytuacji – przez sztab szkoleniowy bez Arne Senstada (selekcjoner przebywa na zwolnieniu lekarskim) ma na koncie zaledwie dwa punkty. Bilans bramkowy -20 nie wygląda imponująco, ale nadzieja jeszcze nie zniknęła. Do Final4 awansują po dwa najlepsze zespoły z każdej grupy, więc matematyczne szanse wciąż istnieją.
Scenariusz na środę jest prosty i jednocześnie wymagający: Polki muszą pokonać Słowację na jej terenie, a jednocześnie Norwegia powinna uporać się z Rumunią. Jeśli oba warunki zostaną spełnione, wszystko rozstrzygnie się w niedzielny wieczór w radomskiej Hali RCS, gdzie o godzinie 18:00 Biało-Czerwone zmierzą się z Rumunkami.
Słowacja historycznie łaskawa dla Polek
Statystyki bezpośrednich spotkań napawają optymizmem. Z 37 dotychczasowych pojedynków aż 29 zakończyło się zwycięstwem naszej kadry. Słowaczki triumfowały zaledwie sześć razy, a dwukrotnie padł remis. Ostatnie starcie, rozegrane w październiku ubiegłego roku w Mielcu, przyniosło przekonujące zwycięstwo Polek 28:20.
Tamten mecz to prawdziwy koncert naszej obrony – zbudowaliśmy szybką przewagę i utrzymywaliśmy ją do końcowej syreny. Magda Balsam trafiała tego dnia jak szalona, notując dziesięć trafień, a Adrianna Płaczek broniła ponad 40 procent rzutów rywalizacji.
Joanna Gadzina wraca po dekadzie
Zgrupowanie w Szczyrku rozpoczęło się w niedzielę, a we wtorek drużyna wyruszy w kierunku słowackiej Sali. W szesnastoosobowym składzie znalazły się dwie zawodniczki, dla których środowe spotkanie może okazać się wyjątkowe.
Kapitan Monika Kobylińska jest o krok od historycznego osiągnięcia – potrzebuje już tylko dwóch goli, aby zgromadzić na swoim koncie 500 trafień w reprezentacyjnych barwach. Jeszcze ciekawiej zapowiada się sytuacja Joanny Gadziny – skrzydłowa może po ponad dekadzie przerwy ponownie zagrać w narodowych barwach.
Młode Słowaczki w budowie
Rywalki opierają swoją grę głównie na młodych zawodniczkach z rodzimej ligi. Słowacja wciąż buduje swoją międzynarodową pozycję – nigdy nie zagrała na igrzyskach, a w mistrzostwach świata i Europy pojawiała się zaledwie trzykrotnie. Ostatnie EURO zakończyły na 24. miejscu.
Największym zagrożeniem w ich składzie pozostaje Barbora Lancz z MTK Budapest, prawa rozgrywająca i najbardziej skuteczna strzelczyni całych rozgrywek z 21 golami na koncie. W październiku trafiła pięć razy, ale zespół nie zdołał nawiązać walki. Najbardziej doświadczoną postacią w ekipie jest Karin Bujnochová, która w przeszłości reprezentowała barwy MKS KGHM Zagłębie Lubin.
Środowe spotkanie rozpocznie się o godzinie 18:00. Transmisja będzie dostępna na antenie Eurosport 4 oraz w HBO Max. Za cztery dni, w niedzielę, może zapaść ostateczna decyzja – w Radomiu, przed własną publicznością.
Źródło: zprp.pl
