Sytuacja biało-czerwonych po niedzielnym spotkaniu w Varaždinie stała się dramatycznie trudna. Drużyna Joty Gonzaleza musiała zmierzyć się z jednym z głównych kandydatów do medalu – Islandią, która w pierwszym meczu turnieju rozgromiła Włochów aż 39:26. W składzie Skandynawów błyszczą gwiazdy SC Magdeburg, triumfatora ostatniej edycji Ligi Mistrzów – Ómar Magnússon, MVP niemieckiej Bundesligi z 2022 roku, oraz Gisli Kristjansson, dwukrotny najlepszy zawodnik turnieju Final Four Champions League.
Odważny początek i walka o każdy metr
Gonzalez wprowadził dwie zmiany w stosunku do piątkowego starcia z Węgrami. Za zawieszonego Wiktora Jankowskiego wszedł Dawid Dawydzik, natomiast miejsce Damiana Przytuły zajął dowołany dzień wcześniej Sebastian Kaczor. Mecz rozpoczął się dla Polski całkiem obiecująco – już w pierwszej akcji do siatki trafił Michał Olejniczak, a chwilę później z karnego popisał się Piotr Jarosiewicz.
Polska stavviła na ryzykowną, ale efektowną obronę w systemie 5-1 z wysuniętym Olejniczakiem. Agresywne ustawienie miało przeciwdziałać islandzkiemu stylowi gry opartemu na pojedynkach jeden na jeden przy linii szóstego metra. Strategia przyniosła efekty – w 10. minucie Maciej Gębala dał nam prowadzenie 5:4, a Miłosz Wałach spisywał się znakomicie między słupkami, notując sześć obron w pierwszej połowie.
Końcówka pierwszej części przesądziła o losach meczu
Niestety, wymagający fizycznie system gry zmuszał selekcjonera do częstych rotacji. Islandczycy wykorzystali jeden z takich momentów i wbili nam trzy gole z rzędu, wychodzą na 7:5. Biało-czerwoni szybko odpowiedzieli – po szybkim kontrataku Marek Marciniak wyrównał na 8:8, ale ostatnie minuty przed przerwą zdecydowanie należały do rywali. Seria trzech trafień powiększyła ich przewagę, a do szatni schodzili prowadząc 13:10. Czterokrotnie w tym fragmencie trafiał Magnússon.
Druga połowa bez nadziei
Po wznowieniu gry Skandynawowie nie pozwolili nam wrócić do walki. Wspierani przez kilkutysięczną grupę kibiców na trybunach w Varaždinie, systematycznie powiększali dystans. W połowie drugiej części było już 18:12, a po chwili różnica urosła do dziewięciu bramek (22:13). Do koncertu strzeleckiego Magnússona dołączył Ellidi Vidarsson.
Mikołaj Czapliński i Michał Olejniczak starali się utrzymać nas w grze, ale Islandia kontrolowała przebieg spotkania. Kwadrans przed końcową syreną tablica wyników pokazywała druzgocące 15:25. Ostatecznie nasi zawodnicy zdołali nieco poprawić statystyki, ale porażka 23:31 nie pozostawia złudzeń co do różnicy poziomów. Ómar Magnússon został wybrany MVP meczu.
Co dalej? Wszystko w rękach Węgrów
Utrzymanie matematycznych szans na awans zależy teraz od niedzielnego wieczornego pojedynku Węgry - Włochy. Jeśli Madziarzy zdobędą choćby punkt, polska reprezentacja oficjalnie pożegna się z marzeniami o rundzie głównej. Nasz ostatni mecz grupowy z Włochami odbędzie się we wtorek 20 stycznia o godzinie 18:00. Spotkanie będzie transmitowane przez TVP Sport oraz Eurosport 1.
Polska – Islandia 23:31 (10:13)
Bramki dla Polski: Olejniczak 5, Jarosiewicz 4, M. Gębala 3, Moryto 2, Marciniak 2, Paterek 2, Czapliński 2, Daszek 1, Widomski 1, Dawydzik 1.
Skład Polski: Wałach, Skrzyniarz – Daszek, Jędraszczyk, Olejniczak, Pietrasik, Widomski, Moryto, Jarosiewicz, Marciniak, M. Gębala, Paterek, Dawydzik, Kaczor, Czapliński, T. Gębala.
Źródło: zprp.pl
