Młodzieżówka walczyła dzielnie, ale zabrakło końcówki
Kadra prowadzona przez Marka Jagodzińskiego przyjechała do rumuńskiego Targu Mures z konkretnym planem - przetestować różne warianty taktyczne przed czerwcowymi mistrzostwami świata U20. W grupie turnieju finałowego Polki zmierzą się z Węgrami, Chińskim Tajpej i Tunezją, dlatego każde minuty gry w takich warunkach są na wagę złota.
Inauguracyjne starcie z gospodarzami rozpoczęło się dla Biało-Czerwonych fatalnie. Rumunki szybko odskoczyły na cztery bramki (11:7), ale reakcja naszych zawodniczek była natychmiastowa i bardzo skuteczna. Seria pięciu trafień bez odpowiedzi odwróciła sytuację, a Polska nagle prowadziła 12:11. Podopieczne Jagodzińskiego nie poprzestały na tym - zwiększyły przewagę do trzech goli (16:13), lecz końcówka pierwszej połowy ponownie należała do rywalek. Do szatni schodziło się przy minimalnym prowadzeniu Polski 16:15.
W ofensywie błyszczała Zuzanna Zimnicka, która przez całe spotkanie pozostawała najgroźniejszą postacią w polskiej ekipie, finiszując z sześcioma trafieniami na koncie.
Po przerwie przez kilkanaście minut trwała zacięta wymiana ciosów. Decydujący fragment meczu nastąpił przy remisie 18:18 - wtedy Rumunki eksplodowały siedmioma golami z rzędu i wypracowały sobie komfortową przewagę 25:18. Ta seria praktycznie przesądziła o losach spotkania. Choć Polki nie poddały się i w końcówce zdołały zmniejszyć stratę do dwóch bramek (27:29), to odskoczenie okazało się zbyt duże. Ostateczny wynik to 32:28 dla gospodyń.
Program turnieju w Rumunii
- 8 kwietnia: Rumunia – Polska 32:28
- 9 kwietnia, godz. 16:00: Dania – Polska
- 10 kwietnia, godz. 16:00: Chorwacja – Polska
Słowaczki za mocne dla najmłodszych
Jeszcze gorzej potoczyło się spotkanie reprezentacji juniorek prowadzonej przez Monikę Cholewę. Zespół złożony z zawodniczek rocznik 2008 i młodszych zagrał w Puchowie pierwsze ze dwóch zaplanowanych spotkań ze Słowacją, a rywalizacja od pierwszych minut układała się po myśli gospodyń.
Słowaczki wyszły na parkiet z ogromną determinacją i szybko osadziły Polki, prowadząc 4:0, a następnie powiększając przewagę do 7:1 i aż 13:5. Tak druzgocący początek całkowicie zdezorganizował polską grę. Choć z czasem nasze juniorki nieco ustabilizowały sytuację, to przerwa nadeszła przy pięciobramkowej przewadze rywalek - 18:13.
Po wznowieniu gry najlepiej w polskich szeregach radziły sobie Lena Sosnówka (siedem goli) oraz Inga Trochimczyk (sześć trafień), ale indywidualne popisy nie wystarczyły do odwrócenia losów meczu. Słowacja pewnie kontrolowała wydarzenia na boisku i nie pozwoliła Polkom na jakąkolwiek poważniejszą serię, pewnie doprowadzając do końcowego gwizdka przy wyniku 34:27.
Rewanż już w czwartek
Obie reprezentacje będą miały szansę na rehabilitację niemal natychmiast. Juniorki zmierzą się ponownie ze Słowacją już w czwartek o godzinie 15:00, natomiast młodzieżówka podejmie wyzwanie ze strony silnej Danii godzinę później. Wszystkie mecze będą transmitowane na kanałach YouTube federacji organizujących turnieje.
Źródło: zprp.pl
