Hala w Płocku była świadkiem prawdziwego piłkarskiego święta. Wisła od pierwszych minut stawiała odważny opór niemieckiemu gigantowi, nie pozwalając rywalom dyktować warunków gry. Sergei Kosorotov w początkowej fazie meczu przypominał snajpera – skutecznie rozbijał obronę Magdeburga. Felix Claar i Tim Hornke odpowiadali ze strony gości, ale to gospodarze nadawali ton rywalizacji.
Bergerud i Kosorotov w rolach głównych
Norweski bramkarz Torbjorn Bergerud spisywał się świetnie między słupkami, dając pewność defensywie Nafciarzy. Rosyjski rozgrywający Kosorotov zaś zbierał oklaski za kolejne celne strzały. Do akcji włączali się też Przemysław Krajewski oraz Miha Zarabec, który doprowadził do wyrównania, gdy gra momentami się wahała. Szkoleniowiec Magdeburga, Bennet Wiegert, w 20. minucie zdecydował się na przerwę, próbując zmienić układ sił na parkiecie.
Manuel Zehnder i Mitja Janc odpowiedzieli bramkami, Abel Serdio popisywał się skutecznością z pozycji obrotowego, a Mirko Alilović dołożył kluczową obronę rzutu karnego. Do przerwy płocczanie schodzili z dwubramkową przewagą – 14:12.
Gonitwa w drugiej połowie
Po zmianie stron Melvyn Richardson i ponownie Kosorotov powiększali dystans do rywali. Zarabec i Janc dołożyli kolejne trafienia, a przewaga Wisły rosła do trzech, czterech bramek. Niemiecka drużyna nie zamierzała jednak składać broni. Albin Lagergren oraz Matthias Musche systematycznie odrabiali straty, pokazując klasę i doświadczenie mistrzów Europy.
Końcówka stała sięареną prawdziwej dramaturgii. Każda piłka miała wagę złota. Lovro Mihić trafiał w newralgicznym momencie, Zarabec i Serdio próbowali utrzymać bezpieczny dystans, ale Philipp Weber i Tim Zechel nie pozwalali Wisły odetchnąć z ulgą. Musche pewnie egzekwował "siódemki", a Krajewski wraz z Jancem odpowiadali tym samym.
Punkt dla odważnych
W dramatycznej końcówce Daniel Pettersson, Magnus Saugstrup i Gisli Kristjansson zamieniali się celnymi uderzeniami. Bergerud bronił, ile mógł, ale żadna ze stron nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatni gwizdek arbitra przypieczętował sprawiedliwy podział punktów – 29:29.
Dla ORLEN Wisły Płock to niezwykle cenne oczko w starciu z jednym z najgroźniejszych zespołów Starego Kontynentu. Nafciarze udowodnili, że ich miejsce w elicie europejskiej piłki ręcznej nie jest przypadkowe. Magdeburg z pewnością doceni trudność wyjazdu do Polski.
ORLEN Wisła Płock – SC Magdeburg 29:29 (14:12)
Bramki dla Wisły: Kosorotov 7, Richardson 6, Zarabec 5, Janc 4, Serdio 3, Krajewski 3, Mihić 1.
Bramki dla Magdeburga: Musche 6, Lagergren 5, Kristjansson 3, Weber 3, Claar 2, Hornke 2, Zehnder 2, Jensen 2, Barthold 2, Zechel 1, Pettersson 1.
Źródło: zprp.pl

