Nadchodzi moment prawdy w polskiej piłce ręcznej. Płock i Kielce - dwa ośrodki, które od ponad trzech dekad wyznaczają kierunek rozwoju tej dyscypliny w naszym kraju - zmierzą się po raz kolejny o najcenniejsze trofeum. Historia ich rywalizacji pełna jest dramatycznych rozstrzygnięć i niezapomnianych emocji, a wszystko wskazuje na to, że tegoroczny finał również dostarczy kibicom niezapomnianych wrażeń.
Płock z przewagą parkietu i psychologiczną
Nafciarze z Mazowsza przystępują do decydujących starć w roli faworyta. W dwóch ostatnich sezonach przerwali dwunastoletnią dominację Kielc, zdobywając tytuły mistrzowskie - po raz pierwszy od dwóch dekad udało im się wygrać mistrzostwo dwa razy z rzędu. Teraz mają szansę na coś wyjątkowego: historyczny hat-trick, którego jeszcze nigdy nie osiągnęli.
Przewaga Wisły nie wzięła się znikąd. W rundzie zasadniczej ekipa prowadzona przez Xaviera Sabate dwukrotnie pokonała odwiecznych rywali, zapewniając sobie tym samym prawo do rozegrania pierwszego i potencjalnie trzeciego meczu finałowego we własnej hali. Co więcej, w półfinale Pucharu Polski płocczanie pokazali klasę, rozgromili Kielce aż 30:25, kontrolując przebieg spotkania od pierwszego do ostatniego gwizdka - i to mimo problemów kadrowych.
Rewolucja w Kielcach po odejściu Dujszebajewa
Porażka w Pucharze Polski wywołała trzęsienie ziemi w obozie dwudziestokrotnych mistrzów kraju. Tałant Dujszebajew, legendarny szkoleniowiec Industrii, złożył rezygnację, którą zarząd klubu po kilku dniach rozmów zdecydował się przyjąć. Stery nad zespołem przejął Krzysztof Lijewski, były prawy rozgrywający, który poprowadzi kielczan do końca sezonu.
Nowy szkoleniowiec nie zamierza ślepo kopiować metod swojego wybitnego poprzednika. Już w meczach z Kaliszem i Ostrowem widoczne były pewne modyfikacje, między innymi odejście od charakterystycznego dla Dujszebajewa systemu rotacji co piętnaście minut.
„Nie mam zamiaru wchodzić w buty Tałanta Dujszebajewa i go naśladować. To jeden z najlepszych trenerów na świecie, bardzo wiele się od niego nauczyłem. Ale chcę też wprowadzić swoje rozwiązania. Wszystko, co robię, jest dla dobra chłopaków. Od każdego z nich chcę wykrzesać to, co najlepsze" - podkreśla Lijewski.
Głosy z szatni przed wielkim starciem
Michał Daszek, kapitan gospodarzy niedzielnego spotkania, nie ukrywa ekscytacji przed zbliżającą się batalią. „Mecz z Kielcami jest inny niż wszystkie pozostałe. To chyba najbardziej elektryzujące starcia w całej Europie. Wiemy doskonale, co ten pojedynek znaczy dla nas i naszych kibiców. Nikt nie potrzebuje dodatkowej mobilizacji - nie mogę się już doczekać pierwszego gwizdka" - deklaruje lider Wisły.
Dla Alexa Dujszebajewa, kapitana Industrii, będzie to szczególny finał. Po dziewięciu latach spędzonych na polskich parkietach, latem przeniesie się do niemieckiego VfL Gummersbach. Syn Tałanta chce pożegnać się z Kielcami w wielkim stylu.
„Na razie nie myślę o swoim odejściu. jestem skoncentrowany, aby zakończyć przygodę z Kielcami zdobyciem mistrzostwa. Nikogo z nas nie trzeba motywować przed finałem - gdyby było inaczej, oznaczałoby to, że ktoś nie jest prawdziwym sportowcem. Wierzymy w tytuł. Gdybyśmy w niego nie wierzyli, moglibyśmy od razu oddać trofeum bez walki" - zaznacza rozgrywający.
Dwie ostatnie edycje pełne dramaturgii
Warto przypomnieć, że poprzednie finały między tymi drużynami obfitowały w dramatyczne rozstrzygnięcia. Trzy z czterech spotkań zakończyły się dopiero po rzutach karnych. Podobny scenariusz miał miejsce także w Superpucharze Polski. Historia pokazuje, że każdy mecz Płocka z Kielcami to gwarancja niezwykłych emocji, a stawka niedzielnego pojedynku sprawia, że napięcie będzie jeszcze większe.
Płock ma dziewięć mistrzostw Polski na koncie i teraz stoi przed szansą na coś wyjątkowego. Kielce natomiast chcą udowodnić, że zmiana na ławce trenerskiej nie osłabi ich waleczności i determinacji. Pierwsza odsłona tego wielkiego finału rozpocznie się w niedzielę o 12:30 w Płocku.
Źródło: orlen-superliga.pl





