Biało-Czerwoni przeszli przez szwedzkie Kristianstad jak przez horror. Najpierw bolesna lekcja od Węgrów (21:29), potem jeszcze bardziej dotkliwa porażka z Islandczykami (23:31). Gdy Madziarzy pokonali Włochów 32:26, matematyka stała się bezlitosna – polska drużyna zostaje w fazie grupowej.
We wtorkowy wieczór reprezentacja zagra ostatni mecz na tym turnieju. Rywalem będą Włosi, którzy również wracają z kwitkiem do domów. Dla obu zespołów to starcie o trzecie miejsce w grupie F, a stawka sięga znacznie dalej niż tylko statystyki.
Pozycja w tabeli zadecyduje o drodze do mundialu
Choć awans do rundy głównej już nie wchodzi w grę, wtorkowy pojedynek ma kluczowe znaczenie dla przyszłości. Trzecie miejsce w grupie oznacza końcową lokatę między 13. a 18. pozycją w mistrzostwach Europy i – co najważniejsze – start w eliminacjach MŚ 2027 dopiero od trzeciej rundy w maju 2026 roku, z większymi szansami na korzystne rozstawienie.
Scenariusz alternatywny? Czwarta pozycja w grupie to miejsca 19-24 i konieczność gry już w marcu od drugiej rundy kwalifikacji, gdzie czeka dwumecz z Łotwą. Różnica jest więc znacząca.
Rozczarowanie i niespełnione nadzieje
"Czuję przede wszystkim rozczarowanie i niedosyt" – przyznaje szczerze Michał Olejniczak w rozmowie z ZPRP. Rozgrywający nie krył przedturniejem optymizmu, wierzył w wyjście z grupy i równorzędną walkę z każdym przeciwnikiem. Rzeczywistość okazała się brutalna.
"Jechałem do Kristianstad z prawdziwą wiarą, że stać nas na więcej, że zbierzemy punkty i zaskoczymy obserwatorów. Niestety, nie udało się. Teraz przed nami ostatnie zadanie – zdobyć pierwsze i jedyne zwycięstwo w tych mistrzostwach" – dodaje zawodnik.
Recepta na Włochów: maksymalna koncentracja i agresja
Jak pokonać zespół z Półwyspu Apenińskiego? Olejniczak nie ma wątpliwości – potrzebna jest postawa wszystko albo nic.
"Musimy wyjść na parkiet z takim nastawieniem, jakbyśmy grali ostatni mecz w życiu. Maksymalna koncentracja, maksymalna agresja. Nikt nie podaruje nam punktów na tacy – trzeba będzie o nie walczyć pazurami" – mówi stanowczo reprezentant Polski.
Rywal? Olejniczak opisuje Włochów jako zespół mocno postawiony fizycznie, skoncentrowany na pojedynkach jeden na jeden, z ofensywną i czasem nieprzewidywalną obroną. "To przeciwnik w naszym zasięgu. Nie byliśmy bez szans w poprzednich meczach, nie będziemy i teraz. Myślę tylko o dwóch punktach" – podkreśla.
Chodzi o więcej niż wynik
Co chciałby zobaczyć na koniec turnieju? "Zespół waleczny, zaangażowany, agresywny i wspierający się nawzajem. Żeby każdemu wystarczyło siły, chęci i odwagi. Chcę, żebyśmy pokazali się z dobrej strony i sprawili, że nasi kibice będą mogli się uśmiechnąć" – podsumowuje Olejniczak.
Mecz Polska – Włochy rozpocznie się we wtorek 20 stycznia o godzinie 18:00. Spotkanie będzie transmitowane na żywo w TVP Sport oraz na antenie Eurosport 1. Remis wystarczy Polakom do zajęcia trzeciego miejsca dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.
Źródło: zprp.pl
