Europejska Federacja Piłki Ręcznej zainaugurowała swoje mistrzostwa kontynentu w 1994 roku. Od tamtej pory co dwa lata najlepsze drużyny Starego Kontynentu rywalizują o tytuł najlepszych w Europie. Tegoroczna, już siedemnasta edycja ruszy 15 stycznia i potrwa do 1 lutego w trzech skandynawskich krajach: Szwecji, Danii i Norwegii.
Początek drogi – Szwecja 2002
Przez cztery pierwsze turnieje Polaków zabrakło w gronie szczęśliwców. Przełom nadszedł dwadzieścia cztery lata temu, gdy drużyna prowadzona przez Bogdana Zajączkowskiego przeszła przez sito eliminacji i pojechała do Szwecji. Baptism ognia okazał się surowy – trio porażek z Czechami (24:25), Ukrainą (23:30) i gospodarzami (20:28) zakończyło naszą przygodę na fazie grupowej. Piętnaste miejsce w debiucie? Można było z tym żyć, zwłaszcza że w składzie pojawiły się nazwiska, które miały budować przyszłość kadry: Grzegorz Tkaczyk, Rafał Kuptel, Marcin Lijewski czy Mariusz Jurasik.
Pierwsze kroki w nowej rzeczywistości
Dwa lata później scenariusz się powtórzył. Trzy mecze, trzy porażki – tym razem z Francją (25:29), Niemcami (32:41) oraz Serbią i Czarnogórą (29:38). Szesnasta lokata nie satysfakcjonowała, ale do zespołu dołączyli młodzi wilki: Sławomir Szmal, Karol Bielecki i Mariusz Jurkiewicz. Budowa fundamentów trwała.
Prawdziwy przełom przyszedł w 2006 roku w Szwajcarii. Po siedmiu próbach wreszcie zaliczono zwycięstwo! Ukraina padła łupem biało-czerwonych (33:24), gospodarze zremisowali (31:31), a jedyna porażka ze Słowenią (29:33) nie przekreśliła najważniejszego – po raz pierwszy awansowaliśmy do rundy głównej. Tam wprawdzie trzy klęski z rzędu (Hiszpania, Francja, Niemcy) zakończyły naszą przygodę, ale dziesiąte miejsce w klasyfikacji generalnej było najlepszym wynikiem w historii. Ekipa Bogdana Wenty pokazała, że Polska staje się poważnym graczem.
Srebrny medal ze świata rozpędza skrzydła
Rok 2008 budził ogromne emocje. Jechaliśmy do Norwegii jako sensacyjni wicemistrzowie świata sprzed roku! Skład wzbogacili bracia Jureccy, Bartłomiej Jaszka i Krzysztof Lijewski. Start w grupie – przegrana z Chorwacją (27:32), później wygrane ze Słowenią (33:27) i Czechami (33:30) – dawał przepustkę dalej. W rundzie głównej remis z Norwegami (24:24), porażka z Duńczykami (26:36) i triumf nad Czarnogórą (39:23) złożyły się na siódmą pozycję w turnieju. Najwyższe dotąd osiągnięcie. Apetyt rósł w zawrotnym tempie.
Czwarte miejsce – tak blisko, a jednak...
Austria 2010 to nadal najboleśniejsze wspomnienie polskiego szczypiorniaka. Brązowy medal mistrzostw świata z Chorwacji rok wcześniej uczynił nas jednymi z głównych faworytów. I przez długi czas wszystko szło idealnie. Wygrane z Niemcami (27:25) i Szwecją (27:24), remis ze Słowenią (30:30) – pierwsze miejsce w grupie. Runda główna? Triumfy nad Hiszpanią (32:26) i Czechami (35:34), a porażka z Francją (24:29) nic nie zmieniała – jechaliśmy po medal!
Półfinał z Chorwacją rozpoczął się obiecująco (10:9 do przerwy), ale druga połowa należała do rywali. Przegraliśmy 21:24. Dzień później mecz o brąz z Islandią – już do przerwy gigantyczna strata (10:18), finalne 26:29. Medal uciekł. Jedynym pocieszeniem był wybór Sławomira Szmala najlepszym bramkarzem turnieju i jego obecność w Drużynie Imprezy.
Kolejne rozczarowania
Serbia 2012 miała przynieść rehabilitację. Niestety, start od porażki z gospodarzami (18:22) dał zły ton. Wygrane ze Słowacją (41:24) i Danią (27:26) ratowały sytuację, ale runda główna okazała się koszmarem – heroiczny remis ze Szwecją (29:29) po stracie jedenastu bramek do przerwy, klęska z Macedonią (25:27) i choć wygraliśmy z Niemcami (33:32), zajęliśmy dziewiąte miejsce. Był to ostatni turniej Bogdana Wenty jako selekcjonera.
Dwa lata później w Danii znów rozpoczęliśmy od porażki z Serbią (20:19), przegraliśmy też z Francją (28:27). Wygrana nad Rosją (24:22) i dobry bilans bramkowy dały awans. W drugiej rundzie triumfy nad Białorusią (31:30) i Szwecją (35:25) nie wystarczyły – Chorwacja wygrała (28:31) i to ona pojechała do półfinału. My w meczu o piąte miejsce uleźliśmy Islandii (27:28), zajmując szóstą lokatę. Wyróżnienie dla Krzysztofa Lijewskiego w Drużynie Turnieju było słabą pociechą.
Domowy turniej i największe rozczarowanie
Polska jako gospodarz EURO 2016 – mieliśmy wszystko przed sobą. Szmal, Bielecki, Jurecki, Lijewski plus młodzi jak Syprzak czy Daszek. Faza grupowa? Wymarzona! Wygrane z Serbią (29:28), Macedonią (24:23) i Francją (31:25). Medal był na wyciągnięcie ręki.
Porażka z Norwegią (28:30) skomplikowała sprawę, ale wygrana z Białorusią (32:27) stawiała nas w doskonałej pozycji przed decydującym meczem z Chorwacją. I wtedy nadszedł 21 stycznia 2016 – dzień, którego kibice wolą nie pamiętać. Chorwaci rozgromili nas 37:23. To była masakra. Szansa na medal przepadła, zagraliśmy o siódme miejsce ze Szwecją (wygraliśmy 26:24) i tak też zakończyliśmy turniej. Jedynym plusem – Michał Jurecki w Drużynie Turnieju.
Czasy przebudowy
Rok 2018 to czarna plama – po raz pierwszy od 2002 roku nie zakwalifikowaliśmy się do turnieju finałowego. Talant Dujshebajev nie zdołał wprowadzić zespołu na imprezę.
W 2020 roku z nowym szkoleniowcem Patrykiem Romblem ponownie pojechaliśmy na EURO, ale lekcja okazała się bolesna. Trzy porażki – ze Słowenią (23:26), Szwajcarią (24:31) i Szwecją (26:28) – i 21. miejsce. Zadebiutowali jednak przyszli liderzy: Arkadiusz Moryto, Piotr Jarosiewicz czy Dawid Dawydzik.
Postęp przyszedł szybko. W 2022 roku wygrane z Austrią (36:31) i Białorusią (29:20) dały awans do rundy głównej. Tam było ciężko – porażki z Norwegią (31:42), Szwecją (18:28) i Hiszpanią (27:28), remis z Rosją (29:29) – ale dwunasta lokata pokazała, że idziemy do przodu.
Ostatnia edycja i teraźniejszość
Niemcy 2024, już pod wodzą Marcina Lijewskiego, przyniosły kolejne rozczarowanie. Porażki z Norwegią (21:32) i Słowenią (25:32) zamknęły nam drogę do dalszej gry. Wygrana z Wyspami Owczymi (32:28) dała tylko szesnastą pozycję. Świetny turniej Szymona Sićko przerwała kontuzja, przez którą do dziś nie pojawił się w kadrze.
Nowa szansa w Skandynawii
Piątek 16 stycznia to początek dwunastego z rzędu startu w mistrzostwach Europy. Szwedzkie Kristianstad ugości fazę grupową, gdzie zmierzymy się z Węgrami (16 stycznia, godz. 20.30), Islandią (18 stycznia, godz. 18.00) i Włochami (20 stycznia, godz. 18.00). Wszystkie mecze będzie można oglądać w TVP Sport oraz Eurosporcie 1.
Czy tym razem Polska sięgnie po to, co wymknęło się jej w Austrii szesnaście lat temu? Odpowiedź poznamy już niebawem.
Zestawienie występów Polski na mistrzostwach Europy:
- 2002 – 15. miejsce
- 2004 – 16. miejsce
- 2006 – 10. miejsce
- 2008 – 7. miejsce
- 2010 – 4. miejsce
- 2012 – 9. miejsce
- 2014 – 6. miejsce
- 2016 – 7. miejsce
- 2020 – 21. miejsce
- 2022 – 12. miejsce
- 2024 – 16. miejsce
- 2026 – wielki znak zapytania
Źródło: zprp.pl
