Środowy wieczór przyniósł rozstrzygnięcia w rundzie głównej mistrzostw Europy i właśnie poznaliśmy czwórkę drużyn, które w piątek zagrają o miejsca w wielkim finale. Polacy swój udział w turnieji zakończyli już 20 stycznia po fazie grupowej, zajmując ostatecznie 21. pozycję w całej imprezie.
Duńczycy zdominowali "grupę śmierci"
Grupa I zasłużyła sobie na miano najtrudniejszej w całym turnieju. Niemcy, Hiszpania, Portugalia, Dania, Francja i Norwegia – każde z tych nazwisk brzmi groźnie, a margines błędu praktycznie nie istniał. W tym towarzystwie najlepiej odnaleźli się aktualni mistrzowie globu – Duńczycy.
Po niespodziewanej wpadce z Portugalią w fazie grupowej podopieczni duńskiego sztabu włączyli turbo. Mathias Gidsel i Emil Nielsen błyszczeli w każdym meczu, a kolejne triumfy nad Francją (32:29), Hiszpanią (36:31) i Niemcami (31:26) dały pewność awansu jeszcze przed ostatnią kolejką. Na deser Skandynawowie rozgromili Norwegię aż 38:24, pieczętując pierwsze miejsce w tabeli.
Francuzi natomiast kompletnie zawiedli. Choć wpisali się do historii turnieju rekordowym zwycięstwem nad Portugalczykami (46:38), nie zdołali utrzymać odpowiedniego poziomu gry. Porażki z Hiszpanią (32:36) i kluczowa przegrana z Niemcami (34:38) przekreśliły ich szanse na obronę tytułu zdobytego dwa lata temu.
Chorwaci solidni jak skała, Islandczycy wracają po latach
W Grupie II emocje sięgnęły zenitu w ostatniej kolejce. Chorwacja zaprezentowała się wzorowo, budując swoją siłę na świetnej defensywie. Wicemistrzowie świata 2025 pokonali kolejno Islandię (30:29), Szwajcarię (28:24), Słowenię (29:25) i Węgry (27:25), spokojnie awansując z pierwszego miejsca.
Znacznie więcej nerwów kosztowała walka o drugą lokatę. Islandia wykonała gigantyczny krok, miażdżąc Szwecję 35:27, ale remis ze Szwajcarią (38:38) sprawił, że wszystko rozstrzygnęło się dopiero w finałowej rundzie spotkań. Szwedzi mieli swoje szanse, ale remis z Węgrami (32:32) je zmarnował.
Ostatecznie to właśnie Islandczycy, dzięki korzystniejszemu bilansowi bezpośrednich meczów, wrócili do półfinału mistrzostw Europy po szesnastu latach przerwy!
Gidsel i Nielsen rządzą w statystykach
Duńczycy nie tylko awansowali do półfinału, ale wręcz zdominowali indywidualne klasyfikacje. Mathias Gidsel jest liderem strzelców ex aequo z Portugalczykiem Francisco Costą (obaj po 54 gole), a w klasyfikacji asystentów plasuje się na drugiej pozycji z 42 podaniami. Na czele tego zestawienia znajduje się Islandczyk Gísli Kristjánsson z 48 asystami.
Bramkarz Emil Nielsen również błyszczy – zgromadził najwięcej obron w całym turnieju (69) przy skuteczności 31,9%. Tuż za nim plasuje się Islandczyk Viktor Gísli Hallgrímsson (66 interwencji, 27,6%) oraz Niemiec Andreas Wolff (64 obrony przy imponującej skuteczności 32,2%).
Piątkowe półfinały w Herning
Finałowy weekend ruszy w piątek 30 stycznia w Jyske Bank Boxen w duńskim Herning. Dzień rozpocznie mecz o piąte miejsce między Portugalią a Szwecją (godz. 15:00).
Pierwszy półfinał (17:45) to starcie Niemców z Chorwacją. Dla Balkaniarzy to szansa na drugi finał wielkiej imprezy z rzędu po ubiegłorocznym finale mistrzostw świata. Niemcy natomiast marzą o powrocie do finału Euro po raz pierwszy od triumfu sprzed ośmiu lat.
Drugi półfinał (20:30) to pojedynek Danii z Islandią. Gospodarze turnieju gonią za unikalnym osiągnięciem – równoczesnym posiadaniem tytułów mistrza świata, olimpijskiego i kontynentalnego. Dla Islandczyków byłby to pierwszy w historii finał mistrzostw Europy.
Niedzielne rozstrzygnięcia zaplanowano na 1 lutego – mecz o brąz wystartuje o 15:15, a wielki finał o 18:00. Wszystkie pojedynki będzie można oglądać na TVP Sport oraz kanałach Eurosportu.
Źródło: zprp.pl

