Briet walczy o powrót na parkiet
Dzień przed meczem trener Nantes Grégory Cojean oraz lider defensywy Thibaud Briet spotkali się z dziennikarzami w siedzibie klubu - Maison du handball. Atmosfera była pełna napięcia, bo sytuacja kadrowa gości nie napawa optymizmem.
Briet nabawił się urazu mięśnia czworogłowego uda (naderwanie pierwszego stopnia) podczas ostatniego zgrupowania reprezentacji Francji i nie wystąpił w sobotnim finale Pucharu Francji, przegranym z Montpellier 27:33. Lewoskrzydłowy przyznał wprost, jak bardzo boli go brak udziału w kluczowych meczach sezonu.
„Przez cały rok harujesz po to, żeby grać właśnie w takich spotkaniach. Po to uprawia się sport. Dlatego ta niemożność uczestniczenia naprawdę mocno frustruje" - wyznał reprezentant Francji.
Co do swojej dyspozycji na środowy mecz, Briet nie chciał składać żadnych obietnic: „Nastawiłem się mentalnie, ale nie mogę być pewien. Z mięśniami się nie oszukuje. To naprawdę trudne." We wtorek nie brał udziału w treningach grupowych - podobnie jak drugi kontuzjowany zawodnik, Kauldi Odriozola.
„Ta drużyna zasługuje na tytuł"
Mimo niepewności co do własnej formy fizycznej, Briet nie kryje ambicji swojego zespołu. Uważa, że Nantes jest w tej chwili najbliżej w historii sięgnięcia po wielki tytuł.
„Robimy szaloną robotę przez cały sezon. Byłoby naprawdę bardzo ciężko skończyć go bez żadnego trofeum. Zespół mocno urósł i nie chcę, żebyśmy pozostali bez nagrody za całą tę pracę."
Piłkarz, związany z klubem od wielu lat, mówi wprost o historycznej szansie: „Wejść do legendy tego klubu to coś wyjątkowego. Chcę po to sięgnąć."
Cojean: musimy lepiej zarządzać emocjami
Trener Nantes szybko otrząsnął się po porażce w finale Pucharu Francji i skupił się na analizie błędów. Docenił postawę defensywną swojej drużyny w sobotnim spotkaniu, ale nie zostawił suchej nitki na grze w ataku.
„Byliśmy waleczni i zaangażowani w obronie, ale popełniliśmy zdecydowanie za dużo błędów technicznych w ataku, szczególnie pod koniec pierwszej połowy. Źle rozegraliśmy kluczowe momenty."
W kontekście meczu z PSG Cojean kładzie nacisk przede wszystkim na opanowanie i cierpliwość. Jego zdaniem to właśnie brak zimnej krwi kosztował Nantes w poprzednim spotkaniu.
„Musimy z dużym spokojem i rozsądkiem rozgrywać kluczowe piłki. Tego kompletnie nam zabrakło w sobotę."
Szkoleniowiec apeluje też do zawodników, by potrafili zaakceptować okresy przewagi rywala: „Kiedy przeciwnik gra lepiej przez jakiś czas, mamy tendencję do nadmiernej reakcji, do tracenia pewności siebie. Trzeba umieć przez to przejść spokojnie."
„Trzeba dołożyć szczyptę szaleństwa"
Pomimo problemów kadrowych Cojean zapowiada, że Nantes wyjedzie po wszystko. Trener nie ma zamiaru szukać wymówek w kontuzjach.
„Nieważne, kogo wystawimy na parkiecie - musimy dać z siebie maksimum, grać mądrze i postawić va banque. Do tego potrzeba będzie trochę szaleństwa, żeby wybić PSG z rytmu."
Jednocześnie Cojean zachowuje realizm w ocenie rywala. PSG to dla niego wciąż faworyt, choćby ze względu na doświadczenie zdobyte przez jedenaście tytułów z rzędu.
„PSG pozostaje faworytem. Mają te jedenaście mistrzostw na koncie i bezcenne doświadczenie. To my musimy napisać nową historię."
Środowe starcie w Bercy (godz. 20:30) to zatem coś więcej niż pojedyncze spotkanie ligowe - to pojedynek o dominację w całym sezonie, rozgrywany przez dwie jedyne niepokonane drużyny Starligue.
Źródło: handnews.fr





