Historyczny jubileusz w Bercy
Finał Pucharu Francji 2026 przyniósł starcie dwóch czołowych drużyn Starligue - broniącego tytułu Montpellier HB z HBC Nantes. Dla ekipy z Bretanii stawką było czwarte w historii trofeum tego rodzaju oraz przerwanie siedmioletniej serii bez wygranej nad MHB w bezpośrednich spotkaniach. Montpellier grało natomiast o rekordowy, piętnasty Puchar Francji.
Podopieczni trenera Erika Mathé musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Thibaud Brieta, który doznał urazu podczas ostatniego zgrupowania reprezentacji Francji. Klub zdecydował się ponadto oszczędzić go przed środowym meczem ligowym z PSG, który może przesądzić o mistrzostwie kraju.
Montpellier od początku dyktowało warunki gry
Mecz rozpoczął się w elektryzującej atmosferze, jaką stworzyli kibice obu drużyn. Po wyrównanej pierwszej zmianie (3:3 po czterech minutach) Montpellier stopniowo przejmowało inicjatywę. Kluczową rolę odegrał bramkarz Rémi Desbonnet, który po własnej bramce zanotował trzy ważne interwencje, dając zespołowi korzystną pozycję (7:6 po 14 minutach).
W kolejnych minutach MHB wyraźnie odskoczyło rywalowi. Nantes bezskutecznie szukało luk w zorganizowanej defensywie Montpellier, a nieobecność Brieta dawała się we znaki. Jedynym zawodnikiem gości, który wyróżniał się na tle drużyny, był Théo Avelange-Demouge ze skutecznością czterech trafień na pięć prób. Do przerwy Montpellier prowadziło 16:12, w pełni zasłużenie kontrolując przebieg spotkania.
Nantes próbowało odrabiać straty, ale bez skutku
Po zmianie stron Montpellier nadal narzucało swoje tempo. Sytuację Nantes dodatkowo skomplikowała czerwona kartka dla Romain Lagarde'a, wystawionego od pierwszej minuty przez trenera Grégory'ego Cojeana (20:15 po 35 minutach). Mecz obfitował w dwuminutowe wykluczenia i rzuty karne, co nadawało mu nerwowy charakter.
Chwilę nadziei dla kibiców HBC przyniosły minuty 42-45, gdy seria błędów Montpellier pozwoliła Nantes zbliżyć się do 21:19. Bercy zamarło w napięciu - przez moment wydawało się, że finał może nabrać rumieńców. Jednak Montpellier szybko odpowiedziało i przy znakomitej grze wchodzącego z ławki Augustina Casado odskoczyło ponownie na 24:21 (51. minuta).
W końcówce waleczny Ian Tarrafeta jeszcze próbował rozbudzić Nantes (25:23 na minutę przed końcem), lecz dwie kluczowe akcje złamały ostatecznie opór gości. Najpierw Bryan Monte zablokował rzut Aymeric Minne'a, a gdy arbiter podyktował rzut karny dla Nantes, Rémi Desbonnet obronił uderzenie Valero Rivery i tym samym przypieczętował triumf Montpellier.
Montpellier nowym rekordzistą
Wynik końcowy 27:24 odzwierciedlał rzeczywisty układ sił w tym spotkaniu. Montpellier HB zostaje nowym rekordzistą pod względem liczby zdobytych Pucharów Francji, sięgając po piętnaste trofeum w historii klubu i drugi z rzędu. Bohaterem finału był bez wątpienia Rémi Desbonnet, który swoją znakomitą grą w bramce zdecydowanie przeważył szalę na korzyść Montpellier.
Dla HBC Nantes to bolesna porażka przed decydującą fazą sezonu. Bretończycy już w najbliższym czasie zmierzą się z PSG w meczu ligowym, który zadecyduje o mistrzostwie Francji. Przegrana w finale Pucharu może odbić się na psychice zawodników, choć ich rywale z Paryża, wchodząc do starcia w nieco lepszej dyspozycji fizycznej i psychicznej, są w tej chwili w korzystniejszym położeniu.
Źródło: handnews.fr





