Przed meczem z Izraelem wszystko było w polskich rękach. Wystarczył remis, a nawet minimalna przegrana, by zapewnić sobie awans do strefy medalowej turnieju. Po pewnym zwycięstwie nad Bośnią i Hercegowiną nastroje w polskim obozie były optymistyczne. Niestety, spotkanie potoczyło się scenariuszem, którego nikt się nie spodziewał.
Wyrównany początek, potem dominacja rywali
Mateusz Lenckowski otworzył wynik spotkania, a przez pierwsze sześć minut mecz układał się po myśli kibiców - remis 4:4 nie wróżył dramatu. Wtedy jednak Izraelczycy przejęli stery i już ich nie wypuścili. Seria trafień wypracowała im przewagę 8:5 w 10. minucie, która pięć minut później urosła już do pięciu goli (14:9).
Polscy gracze gubili się zarówno w ataku, jak i defensywie. Izrael grał konsekwentnie i skutecznie, osiągając maksymalną przewagę w pierwszej połowie - 16:10 w 20. minucie. Daniel Wisiński próbował samodzielnie utrzymać Polaków w grze, ale po drugiej stronie parkietu nie do powstrzymania był Asaf Sharon, który sprawiał polskiej obronie ogromne problemy. Do przerwy tablica wyników pokazywała 19:14 dla Izraela.
Przebłysk nadziei w drugiej połowie
Po wznowieniu gry Biało-Czerwoni wyszli zmobilizowani i szybko zdobyli trzy bramki, redukując straty do dwóch trafień (17:19). Jakub Trzaskowski przejął ciężar ofensywy i przez chwilę wydawało się, że remontada jest możliwa. Przy stanie 25:27 nadzieje na zwycięstwo wciąż żyły.
Wtedy jednak przyszedł cios, który złamał polski opór. Trzema trafieniami z rzędu Izraelczycy odszczknęli na 30:25, a po chwili serią bramek doprowadzili do wyniku 35:26. Mecz był przesądzony, choć Polacy do końca walczyli o każdy gol, mając w pamięci, że końcowy wynik może mieć znaczenie w dalszej kolejności tabel.
Skuteczność na plus, defensywa zawodzi
W ataku najlepiej spisali się Bartosz Szostak i Filip Kalata - obaj po pięć bramek. Siedem trafień dołożył Jakub Trzaskowski, który próbował rozkręcić grę w drugiej połowie. Daniel Wisiński zdobył trzy gole, starając się być liderem zespołu w naтруdniejszych momentach.
Problemem okazała się jednak defensywa - 39 straconych bramek to zdecydowanie za dużo na tym poziomie rozgrywek. Izrael wygrał zasłużenie, pokazując większą dojrzałość taktyczną i konsekwencję w realizacji planu gry.
Co dalej dla reprezentacji Polski?
Druga lokata w Grupie 3 rundy pośredniej to osiągnięcie, które w normalnych okolicznościach mogłoby cieszyć. Problem w tym, że Austria, również z drugiego miejsca w swojej grupie, może pochwalić się lepszym bilansem punktowym i bramkowym. To właśnie Austriacy awansowali jako najlepsza drużyna z drugich pozycji, a Polacy musieli zadowolić się grą o lokaty 17-24.
Przed podopiecznymi Mariusza Jurasika jeszcze trzy mecze na turnieju - pierwsze starcie już w czwartek, kolejne w piątek, a ostatnie w niedzielę. Szczegółowy terminarz Europejska Federacja Piłki Ręcznej opublikuje po zakończeniu wszystkich spotkań fazy głównej i pośredniej.
Wszystkie pojedynki młodzieżowych mistrzostów Europy transmitowane są na żywo przez platformę EHF TV, gdzie kibice mogą śledzić poczynania polskiej kadry w walce o jak najwyższą końcową pozycję w turnieją.
Źródło: zprp.pl





