Koniec hiszpańskiej dominacji
EHF Champions League rozgrywana jest od sezonu 1993/94. Przez pierwszych osiem edycji turniej mężczyzn był właściwie własnością Hiszpanów - triumfowały kolejno Santander, Bidasoa Irun, pięć razy z rzędu Barcelona oraz San Antonio z Pampeluny. Kres tej dominacji nastąpił 27 kwietnia 2002 roku, kiedy trofeum wywalczył SC Magdeburg.
Był to zarazem pierwszy sezon Magdeburga w EHF Champions League - rok po zdobyciu mistrzostwa Niemiec, pierwszego od czasu zjednoczenia kraju. Wcześniej klub z Saksonii-Anhalt sięgał po Puchar EHF w 1999 i 2001 roku.
Historyczny finał z Veszprémem
„To były dwa niesamowicie intensywne finały z Veszprémem" - wspomina Gislason. - „Nigdy wcześniej ani później w tamtej starej hali w Veszprémie nie było tylu ludzi."
W pierwszym meczu Węgrzy wygrali 25:21. Sześć dni później w Bördelandhalle (dziś GETEC Arena) w Magdeburgu kibice rozwinęli ogromny transparent z napisem: „Dzisiaj jest dzień, by przejść do historii". Atmosfera w mieście i w drużynie była niezwykła, a zawodnicy sprostali oczekiwaniom.
Szczególnie błysnął duet rozgrywających - Olafur Stefansson i Nenad Perunicic, który zakończył sezon 2001/02 jako najskuteczniejszy zawodnik rozgrywek z 83 bramkami. Obaj zdobyli ostatnie dwie bramki w meczu rewanżowym, dając Magdeburgowi zwycięstwo 30:25 i awansując klub do historii jako pierwszą nieiberyską, a zarazem pierwszą niemiecką drużynę z tytułem mistrza Europy.
„To było coś największego - w końcu przywieźć to trofeum do Niemiec. Byliśmy najlepszą drużyną w Europie. Byłem niesamowicie dumny" - mówi Gislason.
Kontrowersje przed finałem
Droga do sukcesu nie była łatwa. Gislason celowo oszczędzał kluczowych zawodników w Bundeslidze, by przygotować ich do finału. Magdeburg przegrał jeden z ligowych meczów z Großwallstadt aż o 13 bramek, co wywołało falę krytyki ze strony mediów i kibiców.
„Po tym, jak zdobyliśmy trofeum, wszyscy mówili: 'Alfred, zrobiłeś wszystko dobrze.' Tak szybko wszystko się zmienia" - kwituje szkoleniowiec.
Bohaterowie tamtego zespołu
Za kluczowego gracza finału Gislason uważa nie Stefanssona ani Perunicica, lecz rosyjskiego rozgrywającego Olega Kuleszowa - mistrza świata i złotego medalistę olimpijskiego, który później objął stanowisko selekcjonera reprezentacji Rosji.
W tamtym składzie wyróżniali się również:
- Guéric Kervadec (Francja) - silna obecność fizyczna na pozycji obrotowego,
- Christian Gaudin (Francja) - bramkarz, znakomity w rewanżu finałowym,
- Sune Agerschou (Dania) i Joël Abati (Francja) - szczególnie groźni w defensywie,
- Stefan Kretzschmar - lider lewego skrzydła,
- Bennet Wiegert - rezerwowy skrzydłowy, który dziś jako trener prowadzi SCM do kolejnych sukcesów.
Wiegert błysnął zwłaszcza w ćwierćfinale z RK Celje, gdy Kretzschmar był kontuzjowany. „To był może najlepszy mecz w jego życiu. Benno strzelił pięć bramek przeciwko Dejanowi Periciowi, który wówczas był najlepszym bramkarzem na świecie przy strzałach ze skrzydła" - przypomina sobie Gislason.
Magdeburg do finału dotarł po wyeliminowaniu KIF Kolding (29:19, 28:25), nie napotykając większych trudności w tej fazie.
Trener-legenda i jego ślad w historii
Gislason zapisał się w historii EHF FINAL4 podwójnie. W 2010 roku z THW Kiel wygrał inauguracyjną edycję nowego formatu turnieju, stając się jednocześnie pierwszym szkoleniowcem z tytułem mistrzowskim zdobytym z dwoma różnymi klubami. Dwa lata później, w 2012 roku, poprowadził Kiel do kolejnego triumfu - w finale z Atlético Madryt - wieńcząc najlepszy sezon w historii klubu: 34 zwycięstwa w 34 meczach Bundesligi, puchar kraju i tytuł mistrza Europy.
Dziś Gislason jest selekcjonerem reprezentacji Niemiec, którą doprowadził do finału igrzysk olimpijskich w Paryżu 2024 oraz finału EHF EURO 2026.
Spojrzenie w przyszłość: FINAL4 2026
W nadchodzącym TruckScout24 EHF FINAL4 2026 (13-14 czerwca) Magdeburg zagra w półfinale z Füchse Berlin w niemiecim derby. W drugim półfinale zmierzą się Barça i Aalborg Håndbold.
„Dla mnie w tym roku nie ma wyraźnego faworyta. Jestem bardzo ciekaw, kto dotrze do finału. Wszystkie cztery drużyny są pełne gwiazd, więc oba półfinały widzę jako
Źródło: eurohandball.com





