Droga do niemieckiego mundialu wiedzie przez bałtycki przystanek. Reprezentacja Polski, po rozczarowującym 21. miejscu na niedawnych mistrzostwach Europy, musi zacząć kwalifikacje do MŚ 2027 od drugiej rundy. Wylosowany przeciwnik? Łotwa – ekipa, która w ostatnich latach przechodzi wyraźną transformację, ale wciąż czeka na swój debiut w mistrzostwach świata.
Nietypowy układ spotkań – rewanż w Polsce
W standardowym scenariuszu to Łotysze przyjmowaliby nas w drugiej kolejności, ale dzięki porozumieniu obu federacji Polacy będą mogli zagrać decydujące starcie przed własną publicznością. 3mk Arena Ostrów w Ostrowie Wielkopolskim zagości kadrę narodową w niedzielę 22 marca o godzinie 15.00. Wcześniej, w czwartek 19 marca o 18.40, nasze reprezentacja stawi czoła gospodarzom w Jełgawie.
Warto przypomnieć, że ostatnie spotkanie obu drużyn również odbyło się w stolicy Wielkopolski wschodniej! W kwietniu 2023 roku, podczas eliminacji do Euro 2024, Biało-Czerwoni pewnie rozprawili się z rywalem, wygrywając aż 31:14.
Bałtyccy outsiderzy z potencjałem
Łotewska reprezentacja nie może pochwalić się bogatym dorobkiem w turniejach finałowych. W całej historii tylko raz zakwalifikowała się do głównej fazy wielkiej imprezy – było to podczas Euro 2020, gdzie zajęła ostatnią, 24. pozycję. W walce o niedawny europejski czempionat ulegli Hiszpanii, Serbii i Włochom, choć w domowym pojedynku z Serbami przegrali zaledwie jedną bramką (26:27).
Mimo to ich rozwój widać gołym okiem. W listopadowym dwumeczu pierwszej rundy kwalifikacji do MŚ pokonali Luksemburg (28:20 i 34:33), a w styczniu pewnie ograli Wielką Brytanię w walce o Euro 2028 (35:27 i 40:25). W tych ostatnich meczach błyszczał Valdis Kalnins z norweskiego Elverum, który siedemnaście razy wpisywał się na listę strzelców.
Gwiazda kadry z niemieckiej Bundesligi
Bezsprzecznie największym nazwiskiem w łotewskiej ekipie pozostaje Dainis Krištopāns – 210-centymetrowy prawy rozgrywający MT Melsungen, który w swojej karierze reprezentował barwy takich gigantów jak PSG czy Vardar Skopje. To jego fizyczność i doświadczenie mogą sprawić najwięcej kłopotów polskiej defensywie.
W dwumeczu z Luksemburgiem wyróżnili się także Janis Valkovskis z HSC Coburg oraz Jevgenijs Rogonovs z Villa de Aranda – każdy z nich zdobył po trzynaście bramek. Bramkę mniej uzbierał Endijs Kusners, środkowy rozgrywający islandzkiego Hordur.
Selekcjoner przestrzega przed lekceważeniem rywala
„Łotwa to zespół, który odbudowuje swoją pozycję dzięki takim zawodnikom jak Dainis Kristopans" – podkreśla Jota Gonzalez. Hiszpański szkoleniowiec Biało-Czerwonych nie ma zamiaru bagatelizować rywala: „Łotysze grają dobrą piłkę ręczną, dzięki czemu dość pewnie wygrali poprzednie mecze w eliminacjach. To nie będą dla nas łatwe spotkania".
Selekcjoner docenia szczególnie wyjściową siódemkę przeciwnika oraz młodych zawodników, którzy coraz skuteczniej wspierają doświadczonych kolegów. „Rywal wyróżnia się dobrą koordynacją w ataku oraz obroną opartą na antycypacji, która potrafi stale wywierać presję i wymuszać błędy. Potrzebne będą precyzja, cierpliwość oraz pełna koncentracja przez całe spotkania" – analizuje Gonzalez.
Bilans historyczny przemawia za Polską
W bezpośrednich starciach mamy wyraźną przewagę. Z sześciu dotychczasowych meczów wygraliśmy pięć, a jedyna porażka pochodzi z odległego 1998 roku. Ta statystyka napawa optymizmem, choć – jak uczą niedawne eliminacje do Euro – nie można spoczywać na laurach.
Zwycięzca tego dwumeczu zmierzy się w trzeciej rundzie kwalifikacji z Austrią. Spotkania tej fazy zaplanowano na połowę maja tego roku. Stawką jest przepustka na mundial w Niemczech, który rozegrany zostanie w styczniu 2027 roku.
Źródło: zprp.pl
