Koniec marzeń Lipska o utrzymaniu
Wynik 30:28 dla gospodarzy mówi sam za siebie, ale emocje towarzyszące temu spotkaniu były daleko trudniejsze do opisania. Gdy sędzia odgwizdał koniec, 4520 kibiców zgromadzonych w wyprzedanej do ostatniego miejsca hali wybuchło euforią. Po drugiej stronie parkietu panowała cisza i niedowierzanie - SC DHfK Leipzig oficjalnie spada do 2. Bundesligi.
Niespodziewany mocny start Lipska
Paradoksalnie to goście z Saksonii narzucili początkowo własne warunki gry. Szczelna obrona i świetnie dysponowany Dean Bombac wyraźnie zdominowali pierwszą fazę meczu - Leipzig prowadził nawet 9:6 po dziewięciu minutach, a gospodarzom kompletnie nie wychodziła gra w ataku. Nawet tzw. wczesny czas na żądanie trenera Floriana Kehrmann nie przyniósł natychmiastowej zmiany. Przy wyniku 8:12 sytuacja TBV wyglądała niepokojąco.
Przełom nadszedł dzięki znakomitej postawie bramkarza Constantina Möstla. Austriak, który wrócił do składu po kontuzji, złapał rytm i zaczął zatrzymywać jedną piłkę za drugą. Jego szósta parada doprowadziła do remisu 14:14 w 24. minucie i odmieniła oblicze meczu. Möstl zakończył spotkanie z imponującą skutecznością - obronił aż 67 procent rzutów.
W ataku wyróżniał się Szwajcar Joel Willecke, który nie tylko sam trafiał trzy razy, ale też wywalczył kilka rzutów karnych. Te pewnie wykorzystywał jego rodak Samuel Zehnder, wyprowadzając Lemgo na prowadzenie 17:15. Do szatni TBV schodził z minimalną przewagą 18:17.
Dramatyczna końcówka i zasłużone zwycięstwo
W drugiej połowie Möstl kontynuował znakomitą grę - przy stanie 23:21 miał już jedenaście parad na koncie. Gdy Zehnder ponownie wykorzystał rzut karny na 24:21 w 45. minucie, wydawało się, że Lemgo spokojnie dojedzie do mety. Leipzig jednak nie złożył broni - trzy bramki z rzędu doprowadziły do remisu 24:24 w 48. minucie.
W kluczowym momencie głos zabrali kibice. Dopingowana przez hucznie reagujące trybuny drużyna gospodarzy odzyskała kontrolę nad grą. Niels Versteijnen trafił na 29:26 w 55. minucie, praktycznie rozstrzygając losy meczu. Dreszczyk emocji w końcówce wywołała jeszcze efektowna parada przyszłego zawodnika Lemgo, Domenico Ebnera - przy 29:28 na 30 sekund przed końcem serce niejednego kibica mocniej zabiło. Ostatnie słowo należało jednak znowu do Zehndera, który z linii siedmiu metrów ustalił wynik na 30:28. Najskuteczniejszym zawodnikiem TBV był Versteijnen z ośmioma bramkami.
Lemgo marzy o piątym miejscu, oczko na Kiel
Dzięki temu zwycięstwu TBV Lemgo Lippe utrzymał szóstą pozycję w tabeli z dorobkiem 40:26 punktów, wyprzedzając MT Melsungen (38:26) na tydzień przed końcem sezonu. W ostatniej kolejce, w niedzielę 7 czerwca o godzinie 15:00, Lipper zmierzą się w Merkur Ostseehalle z THW Kiel. Co ciekawe - Kiel niespodziewanie przegrał w sobotę z GWD Minden, co oznacza, że wygrana w Kilonii dałaby Lemgo awans na piąte miejsce w tabeli.
Trener Florian Kehrmann po meczu nie ukrywał radości: „O to właśnie chodzi - gorąca walka, hala eksplodowała. Wrzuciliśmy wszystko, co mieliśmy - czterech rozgrywających, grę ze skrzydłowym, grę w przewadze. To jest jakość tej drużyny, żeby domknąć takie spotkanie przy swoich kibicach. Teraz jedziemy do Kilonii z szeroko wypiętą piersią. Tam walczymy o piąte miejsce i damy z siebie wszystko."
Źródło: daikin-hbl.de





