📣Reklama
Reklama
Zagranica

Kulisy Partille World Cup: jak kluby polują na przyszłe gwiazdy

Autor: Redakcja29 wyświetleń
Kulisy Partille World Cup: jak kluby polują na przyszłe gwiazdy

Partille World Cup to dla tysięcy młodych zawodników tygodniowe święto piłki ręcznej. Jednak na trybunach i wzdłuż boisk zasiadają nie tylko rodzice i kibice - są tam również skauci i trenerzy szwedzkich klubów ekstraklasy, którzy z uwagą obserwują każdy ruch młodych graczy. Handbollskanalen rozmawiał z Linusem Ekmanem, głównym trenerem IK Sävehof, oraz Robertem Månssonen, dyrektorem sportowym Lugi HF, o tym, jak naprawdę wygląda praca skautów podczas tej prestiżowej imprezy.

Reklama

Reklama

Praca skautów zaczyna się długo przed turniejem

Na boiskach w Heden i innych obiektach Partille World Cup roi się od zawodników z całego świata. Obok bliskich i kolegów z drużyn stoją też przedstawiciele czołowych szwedzkich klubów, którzy traktują ten tydzień jako okazję do obserwacji zarówno szwedzkich, jak i zagranicznych talentów. Jednak mało kto szuka tu materiału na natychmiastowe transfery.

- Oczywiście przyglądamy się zawodnikom, ale research zaczynamy znacznie wcześniej. Rozmawiamy z agentami z Islandii, Danii i Norwegii, którzy mają dobrą orientację i mogą nam polecić konkretne nazwiska. Wiemy też, które kluby regularnie produkują utalentowanych graczy - jak islandzkie FH czy Valur - i tam patrzymy szczególnie uważnie - mówi Linus Ekman.

W IK Sävehof praca nad pozyskaniem zawodnika rozpoczyna się na długo przed tym, zanim w ogóle myśli się o seniorskim handballu.

- Często obserwujemy graczy młodszych niż kategoria U18. Zaczynanie od osiemnastolatków to właściwie już trochę za późno. Jako szwedzki klub nie mamy budżetu, żeby konkurować z klubami z Niemiec, Danii czy Francji o największe talenty. Musimy je znajdować wcześniej. Ale tak naprawdę skupiamy się przede wszystkim na naszych własnych drużynach - przyznaje Ekman.

Charakter ważniejszy niż technika

Podobne podejście reprezentuje Robert Månsson z Lugi HF. Dla niego Partille World Cup to przede wszystkim szansa na budowanie długofalowej wiedzy o zawodnikach.

- Głównie śledzę nasze własne drużyny, ale też zespoły z naszego regionu i inne interesujące ekipy ze Szwecji. Dobrze jest zacząć wyrabiać sobie zdanie o zawodniku już gdy ma 14-15 lat, nawet jeśli do jakiegokolwiek kontaktu dojdzie dopiero kilka lat później - tłumaczy Månsson.

Turniej rozgrywany na otwartym powietrzu daje skautom coś, czego nie da żadna hala - możliwość obserwacji zawodnika w niesprzyjających warunkach.

- Widzisz, jak gracz zachowuje się i reaguje na boisku. Jak radzi sobie z deszczem albo gdy piłka nie odbija się tak jak zwykle? Czy zaczyna narzekać, czy szuka rozwiązania? To daje poczucie jego cech przywódczych i tego, jak znosi przeciwności losu - podkreśla Månsson.

Ekman z kolei opisuje swoją pracę skautingową jako bardziej otwartą i intuicyjną, niż mogłoby się wydawać.

- Często wchodzę na mecz bez konkretnego planu, nie wiedząc, kogo tam znajdę. Chodzi o to, żeby odkryć to, co akurat tam jest. Dopiero gdy zawodnicy wchodzą w wiek licealny, podchodzimy do sprawy konkretniej, biorąc pod uwagę nasze potrzeby kadrowe - wyjaśnia szkoleniowiec Sävehof.

Nie jarmark transferowy, lecz długoterminowa inwestycja

Mimo obecności wielu klubów ekstraklasy na trybunach, obaj rozmówcy zgodnie dystansują się od wizerunku Partille World Cup jako rynku transferowego.

- Uważam, że to w niewielkim stopniu miejsce rekrutacji. Nacisk powinien być na to, że to przeżycie i święto sportu, a nie polowanie na czternastolatków. Jednocześnie ważne jest, żeby wcześnie wyrobić sobie o nich zdanie. U nas rzadko dochodzi do rozmów przed ukończeniem przez zawodnika 19 lat - a do tego czasu zdążyłeś go obserwować już od kilku sezonów - mówi Månsson.

Ekman wtóruje mu w tej kwestii.

- Nie przychodzimy na Partille World Cup, żeby zaciągnąć kogoś do drużyny już na jesień. Zazwyczaj obserwujemy zawodnika przez co najmniej rok lub dwa. W tym czasie do gry wchodzą też inne kluby, więc cały czas trzeba być na bieżąco i wyłapywać te prawdziwe perły - mówi trener.

Sukcesy, które zaczęły się na boisku w Partille

Zdarzają się jednak przypadki, gdy właśnie ten turniej otwiera zawodnikowi drzwi do kariery na najwyższym poziomie. IK Sävehof odkrył tu między innymi Eliasa Ellefsenä a Skipagötu oraz Óliego Mittúna - obaj Farerczycy stali się jednymi z najlepszych transferów w historii klubu, choć ich wyjątkowy talent to rzadkość na skalę europejską.

Robert Månsson również przywołuje konkretne przykłady - jeden z czasów pracy w HK Malmö, drugi z Lugi.

- Malte Månsson to wyraźny przykład trafienia do HK Malmö. A Olę Petersona zobaczyłem tu po raz pierwszy, gdy miał 14-15 lat, i śledziłem go przez kolejne lata. Wyszło to doskonale - mówi dyrektor sportowy Lugi HF.

Własne talenty - najbardziej wartościowy skarb

Dla Linusa Ekmana jest jednak jeden rodzaj skautingu, który jest wart co najmniej tyle samo, co poszukiwanie zewnętrznych talentów - obserwacja własnych wychowanków.

- Najlepsza praca skautingowa to ta wewnętrzna. Wszystkie nasze młodzieżowe drużyny są przez cały tydzień zebrane w jednym miejscu i staram się obejrzeć jak najwięcej z nich. W ciągu roku to niemożliwe - każdy gra gdzie indziej i o innej porze. Tego nie można bagatelizować - podkreśla Ekman.

Źródło: handbollskanalen.se

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Polecane
Ładowanie...
📬

Bądź na bieżąco z piłką ręczną

Najważniejsze newsy ze świata polskiej i europejskiej piłki ręcznej, raz w tygodniu prosto na Twoją skrzynkę.

Zero spamu, możesz zrezygnować w każdej chwili.

🔥

Najpopularniejsze ostatnio

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 3 dni