Trzy lata oczekiwania dobiegły końca! Kielecka publiczność w Hali Legionów doczekała się upragnionego złota, a "Żółto-biało-niebiescy" przypieczętowali triumf w wielkim stylu. Po wygranej w Płocku tydzień wcześniej, drużyna prowadzona przez Krzysztofa Lijewskiego nie pozostawiła wątpliwości, kto zasługuje na najwyższe trofeum.
Przewaga od pierwszego gwizdka
Gospodarze błysnęli już na starcie. Piotr Jarosiewicz popisał się trafieniami na 3:1 - dwukrotnie wykorzystał rzuty karne, a po jednej "siódemce" dobił piłkę do siatki. Po dziesięciu minutach świeciło się 6:2 dla Industrii. Płocczanie próbowali reagować - Xavier Sabate od początku postawił w defensywie na Siergieja Kosorotowa, by zatamować szybkie wejścia rywali w pole. Pomysł spalił na panewce.
Kielczanie znajdowali dogodne pozycje, choć często musieli kończyć akcje z karnych po faulach. Jarosiewicz w pierwszej połowie podchodził do jedenastek trzykrotnie - dwukrotnie pokonał Torbjorna Bergeruda, raz Norweg obronił, ale polski skrzydłowy skutecznie dobił. Do przerwy było 18:14, a końcową bramkę też zdobył Jarosiewicz już po syrenie.
Ferlin bohaterem pod poprzeczką
Wyróżniającą się postacią okazał się Klemen Ferlin. Słoweński golkiper zaprezentował fenomenalną dyspozycję, broniąc trzy rzuty karne w pierwszej części gry - raz powstrzymał Kosorotowa, dwukrotnie Richardsona. Jego skuteczność interwencji sięgnęła aż 41 procent przed przerwą! Zgoła inaczej wyglądała sytuacja po drugiej stronie - Benoit Kounkoud zanotował fatalny początek, marnując "siódemki" i popełniając faul w ofensywie.
Emocji dostarczyły też czerwone kartki. Najpierw sędziowie po wideoweryfikacji ukarali tego samego Kounkouda bezpośrednim wyrzuceniem za uderzenie w twarz Gergo Fazekasa (10. minuta). W 26. minucie identyczny los spotkał Przemysława Krajewskiego za brutalny atak na Piotra Jędraszczyka.
Aleksowie rządzili w ofensywie
Po zmianie stron kielecka machina nabrała jeszcze większych obrotów. Show kradli dwaj Aleksowie - Vlah i Dujshebaev. Hiszpański rozgrywający dyktował tempo, multiplikował asysty i zdobywał efektowne gole. Już na początku drugiej połowy napędził atak zakończony trafieniem Michała Olejniczaka, a chwilę później sam pokonał Mirko Alilovicia precyzyjnym strzałem spod poprzeczki z dziesięciu metrów.
Trener Lijewski uzyskał też korzyść z wprowadzenia Szymona Sićki. Polski rozgrywający, który w pierwszym finale zagrał symboliczną akcję, tym razem skompletował trzy trafienia i wzbogacił arsenał ofensywny o strzały z dystansu - element, którego desperacko brakowało przyjezdnym. Kosorotow, znany z potężnego uderzenia, został skutecznie wygaszony przez kielecką defensywę i trafił zaledwie raz na cztery próby.
Rozstrzygnięcie w 54. minucie
Decydujący moment nadszedł na sześć minut przed końcem. Adam Morawski bez większego trudu obronił rzut Zarabeca, Mitja Janc obejrzał dwuminutową karę za faul na Jędrasczyku, a wynik pokazywał 34:25 - najwyższą różnicę w spotkaniu. Ferlin dopisał jeszcze czwartą (!) obronę rzutu karnego, tym razem powstrzymując Michała Daszka. Dylan Nahi ustalił dwucyfrową przewagę, a ławka rezerwowych eksplodowała radością. Końcowy wynik 36:27 był tylko formalnością.
Pięć czerwonych kartek i pożegnania
Mecz obfitował w kontrowersje - sędziowie pokazali aż pięć bezpośrednich czerwonych kartek! W drugiej połowie wykluczono Theo Monara za faul na Kosorotowie, Jorge Maquedę za uderzenie Fazekasa w twarz oraz Leona Susnjię za atak na Alexa Dujshebaeva (Chorwat miał już wcześniej dwie dwuminutówki).
Dla kilku graczy był to ostatni występ w kieleckich barwach. Klemen Ferlin, Jorge Maqueda, Łukasz Rogulski oraz bracia Dujshebaevowie pożegnali się z Halą Legionów w wielkim stylu, nie oszczędzając się ani przez chwilę. Kapitan Alex otrzymał nagrodę MVP, wieńcząc pamiętny wieczór dla całej Industrii.
Kielce po raz dwudziesty pierwszy w historii mogą cieszyć się z mistrzowskiego złota. Trzyletnia przerwa dobiegła końca - królem polskiej piłki ręcznej jest znów Industria!
Źródło: orlen-superliga.pl





