Artykuł ukazał się po raz pierwszy 23 września 2019 roku i jest częścią letniej serii archiwalnych materiałów redakcji.
Pięćdziesięciolatek wciąż w doskonałej formie
Kiedy FyllingenBergen musiało poradzić sobie bez pierwszego bramkarza Zivojina Ilicia, klub sięgnął po rozwiązanie nieoczywiste - ale skuteczne. Jan Stankiewicz, posiadacz 83 występów w reprezentacji Szwecji, znany w Polsce przede wszystkim z barw IFK Kristianstad, błyskawicznie wrócił do akcji w norweskiej ekstraklasie.
Mecz rozegrano w Framohallen w Bergen, gdzie FyllingenBergen podejmował Baekkelaget. "JAS", bo tak w środowisku określa się Stankiewicza, spisał się znakomicie - obronił niemal 40 procent rzutów i popisał się kilkoma efektownymi paradami. Niestety, nawet taka postawa bramkarza nie wystarczyła do zwycięstwa. Bergen przegrało ostatecznie 26:30.
Rodzinny akcent i znane twarze
W szeregach FyllingenBergen wystąpił tego dnia również Ebbe Stankiewicz - syn Jana, co nadało temu spotkaniu wyjątkowy, rodzinny charakter. Trzy bramki dla gospodarzy dołożył Inge Aas Eriksen, dobrze znany kibicom IFK Kristianstad.
Po stronie zwycięskiego Baekkelaget wyróżnił się Aksel Andre Strupstad, który zdobył aż 8 bramek, potwierdzając swój ogromny potencjał. Na boisku pojawił się także weteran Joakim Patriksson, choć tym razem nie wpisał się na listę strzelców.
Piłka ręczna we krwi
Stankiewicz od lat jest symbolem bramkarskiej klasy i niesłabnącej pasji do sportu. Jak pokazuje wyszukiwarka Google - hasło "Jan Stankiewicz comeback" generuje ponad 91 600 wyników. Trudno się dziwić. Kiedy piłka ręczna żyje w każdej komórce ciała, trudno po prostu odwiesić rękawice na kołek.
Źródło: handbollskanalen.se





