Ostatni raz przed własną publicznością
Trudno było wyobrazić sobie bardziej ładunek emocjonalny niż ten, który towarzyszył środowemu spotkaniu w Mannheim. Kapitan Rhein-Neckar Löwen Patrick Groetzki po raz ostatni wybiegł na parkiet SAP Areny w barwach swojego klubu. Jakby tego było mało, w bramce gości stał Joel Birlehm - jego wieloletni kolega z drużyny i bliski przyjaciel. „To piękna historia, że moje ostatnie mecze w hali gramy właśnie z Hannoverem i Joelem. Wiele dla mnie znaczy, stał się prawdziwym przyjacielem. Czuję przede wszystkim radosne oczekiwanie" - mówił przed meczem Groetzki.
Dodatkowych smaczków nie brakowało. W szeregach Hannover-Burgdorf wystąpił Marius Steinhauser - były piłkarz Löwen, który latem... wraca do Mannheim. Z kolei Sebastian Heymann zagrał przeciwko swojemu przyszłemu pracodawcy - Hannoverowi, do którego przenosi się po zakończeniu sezonu.
Kohlbacher rządził w pierwszej połowie
Trener Maik Machulla wystawił do meczu: Davida Spätha w bramce, Tima Nothdurfta i Groetzkiego na skrzydłach, trio Haukur Thrastarson - Dani Baijens - Edwin Aspenbäck w rozegraniu oraz Jannika Kohlbachera na pozycji kołowego.
Löwen objęli prowadzenie od pierwszych minut - na listę strzelców wpisali się kolejno Baijens i Kohlbacher. Ten drugi był absolutnym bohaterem pierwszych 30 minut, trafiając do siatki aż siedem razy. Mimo solidnej obrony, w której świetnie prezentowali się Steven Plucnar i Sebastian Heymann, goście konsekwentnie trzymali się w zasięgu. Hannover odpowiadał ciosem na cios - trafienia Renarsa Uščinsa i Steinhausera doprowadziły do remisu 9:9. Ostatnie minuty pierwszej połowy należały jednak do gospodarzy, którzy zeszli do szatni prowadząc 15:13.
Thriller w drugiej połowie
Druga połowa przyniosła jeszcze więcej emocji. Löwen szybko powiększyli przewagę do trzech goli po trafieniu Thrastarsona, ale Hannover nie dawał za wygraną. W 39. minucie, gdy goście mieli szansę na zbliżenie się na jedno trafienie, drogę zamknął im David Späth - świetną paradą po rzucie kapitana Steinhausera. Chwilę później Thrastarson zimną krwią wykorzystał piąty rzut karny i podwyższył na 20:17.
Szczyt emocji nastąpił w 42. minucie. Patrick Groetzki zdobył swój 1655. gol w historii HBL, ustalając wynik na 22:19. SAP Arena eksplodowała - z trybun popłynęły pieśni ku czci legendy klubu. Löwen natychmiast to wykorzystali: po przechwycie na Leifie Tissierze Thrastarson trafił do pustej bramki, a świeżo wprowadzony Mike Jensen obronił dwa karne rzuty z rzędu.
Dramatyczna końcówka i łzy pożegnania
Ostatni kwadrans to czyste nerwy. Hannover parł do przodu, stopniowo odrabiając straty. Löwen trzymali się jednak kurczowo prowadzenia - kluczową rolę odegrali David Móré, który trafił dwukrotnie, oraz Edwin Aspenbäck, którego gol na chwilę przed końcem okazał się bezcenny.
Gdy syrena zakończyła mecz, sędziowie musieli jeszcze sprawdzić, czy ostatni rzut Hannoveranu padł przed sygnałem. Werdykt brzmiał: wolny pośredni. Löwen wygrali 29:28 i zachowali dwa punkty.
Wtedy zaczęła się prawdziwa ceremonia. Kibice wstali z miejsc i nagrodzili zespół owacją na stojąco. Wszyscy zawodnicy opuszczający klub po zakończeniu sezonu zostali uroczyście pożegnani - ale to na Groetzkim skupiały się wszystkie spojrzenia. Śmiech, łzy i wzruszające pożegnania - tak zakończyło się ostatnie domowe spotkanie jednej z największych legend Rhein-Neckar Löwen.
Źródło: daikin-hbl.de





